Procesja różańcowa

Pokój zadany przez prezesa przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej robi podobne wrażenie, jak wszystkie zadane przezeń poprzednio.
Czyta się kilka minut

Przypomina, jak zawsze, rozejmy w wielu okrutnych wojnach, kiedy to tylko ci najtwardziej stąpający po ziemi wiedzieli, co się święci. Nie od dziś wiadomo, że wojsko podczas zawieszenia broni snuje ambitne plany, że zabija nudę najkrwawszymi fantazjami, które potem wprowadza w życie. Owszem: wątły pokój daje zawsze nadzieję, że się utrwali, ale są to na ogół marzenia naiwne. Oto znów wszystkie doświadczenia z przeszłymi, pokojowymi deklaracjami prezesa poszły na marne. Znów, by nie rzec – jak zwykle – obwieszczenie prezesa przyjęto z ogromną ulgą, nadzieją i radością. Tym samym przyszło się nam przekonać, że obiegowe opinie, jakoby Polacy są narodem kwaśnych sceptyków, to bzdury. Gdy spojrzeć na siłę wiary w trwałość i sens rozejmów, okaże się, że Polacy są ludźmi tryskającymi pozytywną energią i różową chemią nadziei. Wzruszony ogłoszonym przez prezesa rozejmem premier natychmiast zaprosił go na obiad i do wspólnego kibicowania, mimo że prezes dzień wcześniej bryzgał nań świeżym jadem, przy którym jad mamby zielonej to ziołowa herbatka. Premier bardzo uroczyście wyraził nadzieję, że rozejm potrwa bardzo długo, może i rok.

Ludzi, jak Polska długa i szeroka, łagodność i dobroć prezesa rozanieliła do tego stopnia, że natychmiast przyjęto za sensowne i prawdziwe jego nowe opisy rzeczywistości. Należy do nich nowa definicja słowa „procesja”. Prezes nadał marszom w miesięcznice katastrofy smoleńskiej „charakter procesyjny”. Są to procesje, podczas których ludzie – jak się wyraził – odmawiają różaniec. Nic więcej. Jest to chyba najbardziej odważny opis uroczystości religijnych od czasu wojen krzyżowych. Prezes marsze zamienił w procesje wobec obaw jakichś stukniętych sceptyków, którzy zaniepokoili się dolą piłkarzy rosyjskich śpiących w hotelu Bristol, mieszczącym się przy Krakowskim Przedmieściu. Sceptycy są zdania, że pod tym hotelem może się zebrać grupa kibiców innych sportów niż piłka, operujących treściami nieco różnymi od słów koronki. Nikt – rzekł na to prezes – nie musi się obawiać procesji, chyba że – to ważne – piłkarze rosyjscy zaatakują modlących się. To był żart – można to było wywnioskować z wyrazu twarzy prezesa. Jednak, znając różne jego teorie, różne wyrazy jego oblicza i najróżniejsze sposoby przedstawiania przezeń faktów, widmo ataku piłkarskiej reprezentacji Rosji pod przywództwem holenderskiego trenera Dicka Advocaata (zwanego ongiś „Małym generałem”) na procesję z pochodniami, wisi nad tymi mistrzostwami i nad miastem Warszawa. Wśród wielu spekulacji w historii piłki nożnej ta przebija wszystko.

Nikt do dziś nie zapytał, skąd u prezesa pomysł na kolejny rozejm. Kto mu teraz doradza? Jak ma na imię człowiek, który w sposób głęboko błędny namówił go, by ten nie eksploatował smoleńsko turnieju Euro 2012? By nie burzył hotelu Bristol, co tak naprawdę jest jedynym sensownym pomysłem dla PiS na obchody wypadające 10 czerwca? Otóż ten ktoś, nie ulega wątpliwości, zapłaci za to podczas dyskusji, która rozpocznie się w prawicowych mediach zaraz po meczu Rosja-Niemcy, meczu – dodajmy – finałowym. Doradca ów zostanie wrzucony z PiS-u, wcześniej zaś będzie oskarżony o prorosyjskie odchylenie i śniadanie z Palikotem. Kto to jest?

Jedno jest pewne, ów ktoś to nie Jan Tomaszewski, który – jak się niebawem okaże – jest i był jedynym trzeźwo i z refleksem oceniającym te mistrzostwa ekspertem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2012