Być może przyjęta linia oskarżenia jest ryzykowna. Jeśli uznać, że pojęcie "związku przestępczego" opisuje raczej fenomen gangów działających w demokratycznym państwie (jak "Pruszków" czy "Wołomin") niż zmowy przywódców państwa komunistycznego dla zniszczenia wielkiego ruchu społecznego, to oskarżenie może lec w gruzach.
Tym niemniej pozostaje poza dyskusją, że najpierw powstała Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, a Rada Państwa legalizowała jej powstanie ex post i że Rada nie miała prawa wydać dekretu o stanie wojennym, skoro obrady Sejmu nie były formalnie przerwane. Niezbitym faktem jest śmierć kilkudziesięciu osób w następstwie stanu wojennego. Czy demokratyczne państwo nie ma na to w kodeksie karnym stosownych paragrafów?
Czym innym jest więc wskazywanie na nieadekwatność koncepcji oskarżenia do popełnionych przestępstw, czym innym zaś doprowadzanie istniejących słabości oskarżenia do absurdu. Bezwarunkowi obrońcy generałów, którzy posługują się taką interpretacją procesu, zapędzają się w kozi róg. Bo czy uniewinnienie od absurdalnych zarzutów byłoby równoznaczne z uniewinnieniem od zarzutów prawnie uzasadnionych?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















