Pozwólmy ludziom wybierać!

Długowieczność władzy lokalnej ma swoje zalety...
Czyta się kilka minut

"Patrząc na wyniki wyborów w gminach, wiele osób niepokoi się narastającą stabilizacją władz lokalnych i olbrzymią przewagą, jaką mają urzędujący wójtowie, burmistrzowie i prezydenci nad pretendentami do tych stanowisk" - pisał w poprzednim numerze "TP" Jarosław Flis , zwracając uwagę, że jednym z czynników wpływających na zwiększenie tej stabilizacji są większe możliwości sprawujących władzę, by robić dobre wrażenie na wyborcach (obecność w mediach, przecinanie wstęg itd.). Na pytania, czy stabilizacja władzy lokalnej jest zjawiskiem pozytywnym, oraz jak wpłynąć na usprawnienie demokratycznych mechanizmów w samorządach, odpowiada prof. Jerzy Regulski, w latach 90. koordynator reformy samorządowej, prezes Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, od niedawna doradca Prezydenta RP ds. samorządu.

Długowieczność władzy lokalnej ma swoje zalety. To przede wszystkim kontynuacja pewnej strategii rozwoju, której nie da się prowadzić w rozsądny sposób w krótkim czasie. Stabilność władzy, stabilność myśli i konsekwencja jej realizacji - to wszystko szalenie ważne elementy zarządzania. W ogóle w Polsce potrzebna jest stabilizacja. Za dużo się szarpiemy, za dużo jest przeskoków, zwrotów i zmian personalnych.

Istnieją też oczywiście pewne niebezpieczeństwa. W małych miejscowościach, gdzie burmistrz jest jednym z głównych pracodawców, może zachodzić mechanizm wzajemnego uzależnienia, co niesie niebezpieczeństwo korupcji i nepotyzmu. Z drugiej strony, do oskarżeń należy podchodzić z ostrożnością. Gdybyśmy mieli sądownictwo, w którym 90 proc. wyroków kończyłoby się skazaniem, bez wahania uznałbym, że burmistrz, przeciwko któremu toczy się rozprawa o domniemane łapówkarstwo, powinien zrezygnować z urzędu. Tymczasem mamy większość uniewinnień, a do tego rozprawy ciągną się latami, co jest ewidentnym skandalem.

Problemem demokracji lokalnej jest też komunikacja społeczna. Chodzi o to, by ludzie byli rzetelnie informowani, i by rozumieli motywy podejmowanych decyzji. Z tym związany jest problem kontrolowania władzy. Za dużo mamy w Polsce kontroli instytucjonalnej, a za mało - społecznej.

Na jej zwiększenie może wpłynąć zmiana ordynacji wyborczej. Chodzi o to, by ludzie wiedzieli, kto ich reprezentuje w radach. W większych miastach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, jest z tym nie najlepiej. Ordynacja jednomandatowa spowodowałaby, że radny byłby odpowiedzialny bezpośrednio przed mieszkańcami. Inny istotny element to wprowadzenie obowiązku imiennego głosowania radnych, tak by każdy znał ich stanowisko. Jeszcze inny: prawo obywateli do inicjatywy ustawodawczej, czyli np. możliwość zażądania przez grupę mieszkańców poddania pod głosowanie uchwały.

Z kwestią kontroli i komunikacji społecznej związany jest problem mediów, które w wielu miejscach są uzależnione od władzy. Tego nie da się jednak uregulować prawnie - to kwestia dorobienia się pewnej tradycji niezależności. Nie sposób przecież zakazać samorządowi wydawania gazety czy biuletynu.

W ostatnich tygodniach pojawiły się propozycje ograniczenia kadencyjności  wójtów, burmistrzów i prezydentów. To pomysł aberracyjny. Pozwólmy ludziom głosować i przestańmy im organizować życie! Władza w gminie jest po to, by realizować zadania i rozwiązywać problemy. Jeśli komuś burmistrz nie odpowiada, to go nie wybierze.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2010