Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Powrót strachu

Powrót strachu

17.04.2007
Czyta się kilka minut
W miejscu, w którym pojawiła się Wielka Światłość, gęstniał mrok. Polska od 16 października 1978 r. przez kilkanaście lat odczuwała ulgę, pociechę i żyła nadzieją lepszych dni. Potrzeba było ponad dziesięciu lat, by to, czego chyba nikt nie mógł sobie wyobrazić, stało się ciałem - staliśmy się wolni. Rozwiał się strach, przymus obłudy i jej zaduch. Przez 40 lat, stojąc godzinami w kolejkach po cokolwiek, kobiety i mężczyźni, jak w seansach u psychoterapeuty, wylewali żale, utyskiwali, przeklinali i wracali do domów z kawałkiem zdobycznego schabu, ale i lękiem, czy nie wypsnęło im się jakieś niepotrzebne słowo. A tu nagle mądry, dobry człowiek, Polak, zostaje Papieżem! Potem zaczyna się rozlatywać radziecki kolos, który wydawał się nie do pokonania. A wieloletni podskórny lęk, przyćmiewający rozsądek, rozpływa się. Przytomniejemy i odzyskujemy coś bezcennego: wolność, swobodę ruchów, ochronę przed przemocą władzy.
I

I oto znów czuć fetor obłudy, bo strach wraca - przed utratą pracy czy otwarciem ust. Tak, jak prawie bezboleśnie wkroczyliśmy na prostą, tak teraz prawie niezauważalnie zapadamy się w ruchome piaski. Znowu opanowuje nas bezsilność wobec tego, co zgotowali nowi nawiedzeni władcy i niektórzy bezduszni przewodnicy duchowni, głusi na Jezusowe słowa o miłosierdziu. Nowi demagodzy zamieniają w perzynę wszystko, cośmy budowali, nie tylko złe, ale i dobre. Gdy zabrakło stanowczego, donośnego głosu Wielkiego Papieża, gdy wszelkie opinie wykształconych humanistów, gesty dobra, miłosierdzia i rozsądku tłumi się bezkarnym stekiem wyzwisk i zastraszaniem, podsycającym w ludziach najniższe instynkty - szybko marnieją ludzkie charaktery. A na ich odbudowanie potrzeba będzie pokoleń. Na nic się zdały wieki nauczania, że nikt z nas nie jest bez grzechu, a największą zaletą jest zdolność do bycia lepszym. Na co nam przykłady świętych, a niegdyś grzeszników: Franciszka, Ignacego Loyoli, Augustyna, skoro nie umiemy ich odczytać? Żal ogarnia, że nie można powtórzyć za Pismem: "A Kościół cieszył się pokojem w całej Judei, Galilei i Samarii. Rozwijał się i żył bogobojnie, i napełniał się pociechą Ducha Świętego" (Dz 9, 31).

ALEKSANDRA KURCZAB, tłumaczka na język włoski poezji Jana Pawła II

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]