Potomstwo jak gwiazdy

Upalny czerwcowy dzień w Jerozolimie. Do autobusu, którym jechałem ze znajomymi, wsiadł młody Arab z żoną i gromadką głośno śmiejących się dzieci. Usiadł naprzeciwko mnie, promieniał dumą. Niechcący skrzyżowaliśmy spojrzenia. Uśmiechnąłem się do niego i pogratulowałem gromadki szkrabów, a on zapytał mnie o żonę i dzieci. "Nie mam. Jestem księdzem katolickim". Nie kryjąc dezaprobaty, pokręcił głową. Ponieważ nie zawsze jest dobrze, gdy szybkość myśli idzie w parze z szybkością języka, jedynie uśmiechnąłem się dyplomatycznie. Pomyślałem sobie o osobach ze zdjęć wiszących na ścianach pokoju pewnego warszawskiego kapłana. Nazywał ich "synkami". Wiedział, że składa ze swojego życia ofiarę, dzięki której zamiast jednego lub dwóch, był duchowym ojcem setek, jeśli nie tysięcy dzieci.
Czyta się kilka minut

Abraham, stary koczownik, stał u kresu życia ze świadomością, że wypełnił wszystko, o co poprosił go nieznany Bóg: porzucił rodzinną ziemię, zamieszkał w nieznanej krainie. Mimo swojego bogactwa czuł, że jakaś jego część pozostała niespełniona. Chociaż mu to Bóg obiecał, a on bezgranicznie uwierzył, nie ma potomstwa. Sprawa z Bogiem jest trudna, bo nie daje żadnych gwarancji, a wszystko opiera się na Jego słowie: "Twoje potomstwo będzie tak liczne jak gwiazdy na niebie". Jak długo można tak ryzykować i wierzyć? Abraham ryzykuje raz jeszcze i postanawia pójść krok dalej. Związać się z nieznanym Bogiem na śmierć i życie przez rytualny akt Przymierza.

Przemienienie to jedno z kluczowych wydarzeń w życiu Jezusa i Apostołów. Krytyczni badacze uważali, że Jezus wstąpił na górę Tabor, aby w samotności przemyśleć swoje posłannictwo. Na górze uczniowie mieliby się dowiedzieć, że ich Mistrz zmienia pierwotne plany i od tej chwili będzie już tylko wskazywał na Jerozolimę jako miejsce wypełnienia się mesjańskiego posłannictwa. Wbrew tej chłodnej interpretacji wierzymy, że na górze Tabor Jezus objawił uczniom swoje Synostwo Boże, przygotowując ich na swoją mękę. Rozpoczyna nowy etap głoszenia Królestwa Bożego. Etap exodusu - ofiary z własnego życia, dającej życie innym. Jest bowiem prawdopodobne, że gdyby pozostał w rodzinnej ziemi galilejskiej, nie dotarłaby do nas radosna nowina o możliwości przemiany życia. Trzej zaufani Apostołowie pewnie pozostaliby przy swoim Mistrzu, lecz Jego koniec byłby zwyczajnym końcem życia każdego człowieka. Jest też wysoce prawdopodobne, że Jego uczniowie pozostaliby towarzystwem wzajemnej adoracji albo elitarnym klubem dyskutującym o możliwościach zbawienia pogan poza wybraną garstką synów Abrahama. Piotrowi to by chyba wystarczyło, i może dlatego niedorzecznie sugerował stawianie trzech namiotów, jakby nieświadom, że sam od dłuższego czasu chodzi w towarzystwie Wcielonego Boga, który rozbił między ludźmi swój namiot. Namiot Boga, Wiecznego Nomada, nie wpatrzonego egoistycznie w siebie, ale składającego siebie w darze człowiekowi.

W tle wydarzenia góry Tabor stoją ofiara i Krzyż, nierozerwalnie związane z exodusem Jezusa, czyli Jego odejściem ze świata. Krzyż pojmowany jest jednak nie tylko jako narzędzie śmierci i odkupienia, ale także jako narzędzie zdobywania ludzi dla Królestwa Bożego. Tylko dzięki Krzyżowi i Zmartwychwstaniu był możliwy nowy Izrael, potomstwo Abrahama tak liczne jak gwiazdy na niebie. W tle naszego życia też stoi konieczność złożenia ofiar stosownie do skali naszego osobistego powołania. Te ofiary mogą stać się zalążkiem nowego życia wielu naszych duchowych dzieci: sióstr i braci Jezusa, słuchających Jego głosu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2007