Poszukiwacze zaginionej teczki

Trwa medialne zamieszanie wokół ewentualnych następców metropolity warszawskiego. Na razie dominują artykuły o tym, co nieoficjalnie udało się potwierdzić bądź czego nie udało się potwierdzić, o tym, co nie jest wykluczone, a nawet o tym, czego nie wiadomo.
Czyta się kilka minut
Bp Stanisław Wielgus /
Bp Stanisław Wielgus /

Za przykład może posłużyć tekst "Teczka przeszkodziła w nominacji", który w piątek 17 listopada "Rzeczpospolita" opublikowała na pierwszej stronie. Najpierw streszczono sensacyjne doniesienia "Przekroju", jakoby bp Stanisław Wielgus nie przyjął urzędu ze względu na zawartość jego teczki w IPN. W drugim akapicie zacytowano rzecznika płockiego ordynariusza ("Biskup tej informacji nie komentuje" - oświadczył ks. Kazimierz Dziadak). W trzecim akapicie gazeta przytacza jeszcze inną wersję wydarzeń: sama Stolica Apostolska wycofała się z nominacji na wieść o materiałach zgromadzonych w IPN.

W czwartym akapicie czytamy: "Z nieoficjalnych informacji wynika, że chodzi o materiały z rozmów, jakie ks. Wielgus prowadził z funkcjonariuszami SB, gdy starał się o paszport w związku z wyjazdami za granicę, ale także podczas pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim". Na zapiski bezpieki dotyczące biskupa "mieli natrafić także członkowie komisji powołanej przez abp. Józefa Życińskiego do zbadania inwigilacji środowiska KUL i księży archidiecezji lubelskiej".

Akapit piąty otwiera stwierdzenie: "Brak dokładnych informacji, jak te rozmowy przebiegały, co ksiądz mówił i co zapisali esbecy. Nie jest wykluczone, że w ich ewidencji mógł mieć status tajnego współpracownika (TW)".

Z ostatniego, szóstego akapitu można się dowiedzieć: "Nie wiadomo, czy sprawą biskupa Wielgusa zajmie się Komisja Historyczna, którą do badania inwigilacji Kościoła powołał episkopat".

Garść spekulacji w oparciu o anonimowe źródła oraz kolejne informacje o tym, czego nie wiadomo, dorzuciła "Gazeta Wyborcza". Już sam tytuł pozbawia złudzeń: "Nieznana teczka bp. Wielgusa". "Historycy IPN, z którymi udało się nam skontaktować, nie znają zawartości teczki" byłego rektora KUL - czytamy - ale "jak się dowiedzieliśmy, bp Wielgus początkowo zrezygnował z propozycji objęcia archidiecezji warszawskiej, gdy dowiedział się o teczce (chociaż nie znał jej zawartości). Z naszych informacji wynika jednak, że mogła być to pierwsza reakcja. Dlatego nadal jest możliwe, że to bp Wielgus zostanie następcą kard. Józefa Glempa".

Obie gazety przywołują wywiad, którego w zeszłym tygodniu bp Wielgus udzielił KAI. Pytany o lustrację ordynariusz płocki stwierdził: "W Polsce nastąpiła niepotrzebna demonizacja tej kwestii. Irytujące jest bardzo rozpowszechnione, ahistoryczne patrzenie na lustrację. Pomija się realia epoki PRL-u. Historyk - jeśli chce być wierny wymaganiom warsztatu - musi zadać sobie pytanie, jakie były okoliczności danego zdarzenia w kontekście warunków konkretnej epoki. O każdym, kto wtedy żył i działał publicznie, można powiedzieć, że szedł na jakieś kompromisy. Inaczej jakakolwiek działalność nie była możliwa. Kościół działał w rzeczywistości publicznej. Jego przedstawiciele byli zmuszeni do kontaktów z aktualną władzą. Instrumentem władzy do kontaktów z Kościołem były służby. A więc sam fakt prowadzenia rozmów nikogo nie dezawuuje. Każdy z duchownych był śledzony i zbierano na niego materiały".

Jak zatem rozstrzygnąć problem rozliczenia z przeszłością? Bp Wielgus wyjaśnił: "W niektórych diecezjach, tam, gdzie są odpowiednio kompetentni pracownicy naukowi, utworzono komisje historyczne. W diecezji płockiej komisji nie utworzyłem. Nie mam sztabu specjalistów. Mam natomiast wiedzę o tutejszych księżach, którzy opowiadali mi o tym, jak byli inwigilowani przez określone służby. Niektórzy z nich byli nękani, nieraz przez lata. Każdy, kto prowadził jakąś działalność, miał tzw. Anioła Stróża ze strony SB. O tym się mówiło i nikt tego specjalnie nie ukrywał. Trudno dziś tych księży karać za to, że byli przedmiotem szczególnego zainteresowania ze strony służb".

Poza wypowiedziami bp. Wielgusa wątpliwości nie budzi jeden fakt: w Warszawie odbyło się pierwsze spotkanie członków Kościelnej Komisji Historycznej (14 listopada). Jej przewodniczącym został prof. Wojciech Łączkowski, a jego zastępcą - ks. prof. Jerzy Myszor. Ponadto nominacje odebrali prof. dr hab. Zbigniew Cieślak, ks. prof. dr hab. Jacek Urban oraz ks. dr hab. Bogdan Stanaszek. Członkowie Komisji spotkali się z prezesem IPN Januszem Kurtyką, żeby przedyskutować zasady współpracy między Komisją i Instytutem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2006