Pogoń Konfederacji. Czy na prawicy szykuje się zmiana warty?

Jeśli formacji Bosaka i Mentzena dobrze pójdą przyszłoroczne wybory prezydenckie, Konfederacja może stać się głównym ugrupowaniem na prawicy w miejsce ogarniętego kryzysem i starzejącego się PiS. To nie będzie jednak łatwa droga.
Czyta się kilka minut
Kampania Konfederacji do Europarlamentu. Na zdjęciu Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak. Warszawa, 7 czerwca 2024 r. // Fot. Adam Chelstowski / Forum
Kampania Konfederacji do Europarlamentu. Na zdjęciu Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak. Warszawa, 7 czerwca 2024 r. // Fot. Adam Chelstowski / Forum

Skończył się właśnie maraton wyborczy, rozpoczęty październikowymi wyborami do Sejmu i Senatu, a zakończony czerwcową elekcją do Parlamentu Europejskiego. Gdyby próbować wyciągnąć wnioski z sumarycznych wyników tych wyborów, można zaobserwować kilka tendencji. Przede wszystkim widać rosnące poparcie dla Koalicji Obywatelskiej, skutkujące wymianą lidera wyścigu wyborczego. O ile zwycięstwo PiS nad KO w październiku 2023 r. było zdecydowane (35 proc. do 30 proc.), w kwietniowych wyborach samorządowych (do sejmików w skali kraju) już mniej wyraźnie (34 do 30), to w wyborach do PE nastąpiła zmiana lidera i KO wygrała z PiS 37 do 36.

Inna tendencja to systematyczne przesuwanie się Konfederacji w górę tego peletonu. W październikowych wyborach parlamentarnych zamykała ona stawkę tych, którzy przekroczyli próg wyborczy. W wyborach samorządowych wyprzedziła już lewicę, natomiast w wyborach do PE zajęła trzecie miejsce z wynikiem 12 proc., zostawiając w tyle kolejne ugrupowanie – Trzecią Drogę.

Zajść PiS z prawej flanki

Oczywiście wpływ na to miały różne czynniki, wybory te są poza tym w niewielkim stopniu porównywalne, bo różni je frekwencja oraz stopień zainteresowania elektoratów poszczególnych partii. Ale przy analizie wyników od razu nasuwa się pytanie, czy wobec stopniowego słabnięcia PiS, starzenia się jego aktywu i elektoratu i przy jednoczesnym wzroście siły Konfederacji może kiedyś dojść do zamiany miejsc między tymi dwiema formacjami. 

Obie mają nieco zbliżony program, odwołujący się do wartości mocno konserwatywnych, sceptyczny wobec Unii Europejskiej. Konfederacja ma jeszcze tę przewagę, że posiada znacznie młodszy elektorat od PiS. Została utworzona przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. przez różne niewielkie prawicowe ruchy. Była sojuszem „wolnościowców” i „narodowców”, ale podchodzących nowocześniej do polityki i mediów społecznościowych oraz kierowanych przez dużo młodszych działaczy. I dlatego od momentu jej powstania PiS dostrzega z tej strony poważne zagrożenie. Jarosław Kaczyński miał bowiem zawsze największe obawy przed formacjami, które mogą zajść PiS z prawej flanki. Dziś ten strach w PiS jest większy niż kiedykolwiek.

Po tym jak w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. PiS odniósł ogromny sukces, a Konfederacji nie udało się przekroczyć progu, formacja Kaczyńskiego robiła wszystko, by zepchnąć ugrupowanie firmowane przez Korwin-Mikkego, Bosaka i Brauna do politycznego niebytu. Media publiczne, będące wówczas instrumentem propagandy PiS, „nie zauważały”, że w ogóle taki podmiot istnieje. Gdy zaś krótko przed zaplanowanymi na październik 2019 r. wyborami parlamentarnymi sondaże dawały jednak Konfederacji zauważalne poparcie, media rządowe zaczęły ją atakować m.in. za rzekomo podejrzane związki z Rosją.

Wszystkie te zabiegi okazały się nieskuteczne – Konfederacja w wyborach z 2019 r. przekroczyła próg i przez cztery następne lata mocno zakorzeniła się na scenie parlamentarnej. Pomogła jej w tym pandemia, czyniąc ją politycznym depozytariuszem wszystkich ruchów spiskowych i antyszczepionkowych, obecnych otwarcie w części Konfederacji. Wszyscy zapamiętali np. regularne wykluczanie z posiedzeń Sejmu przez marszałek Elżbietę Witek posła Grzegorza Brauna za to, że notorycznie nie chciał zakładać maseczki.

Były już takie historie

Sytuacje, w których dochodziło do wymiany głównej siły politycznej, odwołującej się do określonego elektoratu, w przeszłości miały już miejsce. Najbardziej spektakularny przykład to przejęcie bardzo wielu zwolenników Akcji Wyborczej Solidarność przez Prawo i Sprawiedliwość. AWS wygrała wybory w 1997 r. i rządziła, przez większość czasu wspólnie z Unią Wolności. PiS powstał niedługo przed kolejnymi wyborami w 2001 r. na fali popularności Lecha Kaczyńskiego, powołanego na ministra sprawiedliwości w rządzie mniejszościowym Jerzego Buzka.

Jednak to właśnie powstanie PiS, choć w wyborach 2001 r. formacja ta osiągnęła wynik poniżej 10 proc. i zaledwie czwarte miejsce, stało się gwoździem do trumny skompromitowanej AWS, która startując jako koalicja, nie przekroczyła 8-procentowego progu wyborczego (część wyborców zabrała utworzona też wtedy PO, choć jej ofiarą padła z kolei Unia Wolności). Zresztą przed wyborami toczyły się nawet rozmowy o wspólnym starcie PiS i AWS, ale ugrupowanie braci Kaczyńskich zdecydowało o samodzielnej drodze, ostatecznie pogrążając AWS. Nawet dziś większość działaczy i parlamentarzystów PiS ma za sobą epizod w AWS.

Czy do podobnego zjawiska może dojść w najbliższym czasie, tyle że tym razem PiS zostanie „skanibalizowane” przez młodszą Konfederację? Politolodzy w to trochę powątpiewają, zwracając uwagę na zupełnie inną sytuację polityczną, szereg ograniczeń formacji Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena oraz różnice między elektoratami.

Prof. Andrzej Rychard z PAN przywołuje niedawno opublikowane badania Andrzeja Machowskiego, z których wynika, że między wyborami parlamentarnymi a europejskimi Konfederacja zyskała wyborców kosztem wszystkich ugrupowań. Najwięcej kosztem elektoratu PiS, ale obecna koalicja rządząca też ma problem – aż 220 tys. jej wyborców z października w elekcji do PE opowiedziało się za Konfederacją.

– Zgadzam się z tymi, którzy mówią, że nie można przepływów między wyborami parlamentarnymi a europejskimi liczyć jeden do jednego, ale te badania pokazują, że coś jest na rzeczy – mówi Rychard. Przyznaje, że PiS i Konfederacja mają zbliżony elektorat, czyli m.in. ludzi o poglądach konserwatywnych i antymodernizacyjnych. Tym niemniej kierunek przepływu elektoratów jest dziś zdaniem Rycharda trudny do określenia.

– Jeśli PiS będzie utrzymywał silnie antyimigrancką i antyunijną retorykę, a nic nie wskazuje na to, że miałoby się to zmienić, może też zyskiwać kosztem Konfederacji, np. zdobyć część młodego elektoratu – mówi Rychard.

Dwie Konfederacje, dwa PiS-y

Kłopot w tym, że kierowany przez starą gwardię PiS nie mówi językiem młodych ludzi, co niemal do perfekcji opanował Mentzen z Bosakiem. Barierą mogą być też bardziej liberalne gospodarczo poglądy Konfederacji i niechęć do „rozdawnictwa”. – Choć na to PiS może znaleźć remedium, jeśli zacznie znów przedstawiać się jako obrońca małych polskich przedsiębiorców, ciemiężonych przez zagraniczne korporacje – przyznaje socjolog.

Zdaniem prof. Antoniego Dudka z UKSW – w krótkiej perspektywie nie będzie jeszcze istotniejszego przepływu elektoratu między PiS a Konfederacją. – Niektórzy sądzą, że PiS uderza w temat migrantów właśnie dlatego, że boi się odpływu wyborców do Konfederacji. Ja jednak uważam, że ten przepływ jest ograniczony. Konfederacja w obecnej formule moim zdaniem nie zdoła zabrać PiS więcej niż kilka procent. Żywi się bowiem młodymi wyborcami, którzy dotąd nie brali udziału w życiu politycznym i mają niestabilne preferencje. To widać w badaniach, z których wynika, że Konfederacja podbiera wyborców różnym partiom.

Stąd, zdaniem Dudka, scenariusz słabnięcia PiS i przejmowania jego wyborców przez Konfederację wydaje się na razie mało prawdopodobny. Natomiast w dłuższej perspektywie, dodaje politolog, po odejściu Jarosława Kaczyńskiego może dojść do dużej rekonfiguracji prawicy i wtedy część PiS razem z częścią Konfederacji może tworzyć nową formację prawicową.

– Zarówno w PiS, jak i w Konfederacji można już dziś zaobserwować odmienne potencjalne byty polityczne – zwraca uwagę Dudek. – Jest Konfederacja Bosaka i Konfederacja Mentzena. Jest PiS Morawieckiego i jest PiS Czarnka. PiS-owi Czarnka nie jest daleko do Konfederacji Bosaka, a PiS Morawieckiego nie jest daleko od Konfederacji Mentzena – wyjaśnia.

Różnice widać przede wszystkim w kwestiach gospodarczych i w stosunku do Unii Europejskiej. Pion „Czarnkowo-Bosakowy” jest znacznie bardziej eurosceptyczny i znacznie bardziej etatystyczny w znaczeniu podkreślania roli państwa w gospodarce od pionu Mentzenowo-Morawieckiego. – Ten ostatni jest z kolei znacznie bardziej rynkowy, a zarazem mniej bigoteryjno-katolicki – ocenia politolog.

Zdaniem prof. Dudka, jeżeli po odejściu Kaczyńskiego doszłoby w PiS do pęknięcia, to można sobie wyobrazić, że ze zmiksowania Konfederacji i PiS wyrastają dwie formacje prawicy. – Nie wiem, która byłaby silniejsza, prawdopodobnie ta Czarnkowo-Bosakowa, ale to zależałoby od wielu czynników – mówi Dudek.

Również szybka zmiana na prawicowym podium mogłaby nastąpić tylko w przypadku, gdyby w przyszłorocznych wyborach prezydenckich kandydat Konfederacji, np. Krzysztof Bosak, osiągnął dobry wynik. Ideałem byłby dla tego środowiska rezultat lepszy od kandydata PiS i wejście konfederaty do drugiej tury oraz walka w niej z kandydatem Koalicji Obywatelskiej. Jednak ten scenariusz, ocenia Dudek, jest bardzo mało prawdopodobny. Żeby się ziścił, PiS musiałby wystawić w wyborach prezydenckich wyjątkowo nieudanego kandydata.

*****

Takiego scenariusza nie można wykluczyć. PiS jest dziś pogrążony w powyborczych rozliczeniach i wykonuje różne przedziwne ruchy. W ugrupowaniu Kaczyńskiego można usłyszeć, że szeroko dyskutowana zmiana szyldu (w grę wchodziła np. nazwa Biało-Czerwoni) była częściowo podyktowana zamiarem poszukiwania nowych wyborców i właśnie ucieczką przed Konfederacją. Natomiast spory o kandydata w wyborach prezydenckich nie wyłoniły na razie żadnej mocnej postaci. Lider rankingów, Mateusz Morawiecki, to dla Kaczyńskiego ostateczność i wersja raczej niechciana. Jego pozycji na pewno nie wzmacniają plotki, że wraz z prezydentem Andrzejem Dudą były premier czyha na przejęcie rządu dusz z rąk prezesa PiS. To wszystko działa na korzyść Konfederacji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Pogoń Konfederacji