Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Po co targi

Po co targi

16.11.2003
Czyta się kilka minut
W Krakowie zakończyły się największe krajowe targi książki w Polsce. Ich 7. edycję odwiedziło 304 wystawców i ponad 24 tys. czytelników. I to w okresie recesji. Jaka jest przyszłość tej imprezy?.
K

Kraków zawsze był miastem targowym - mówi Mieczysław Czuma, urodzony krakauer - słusznie nazywa się go centrum kultury i sztuki, ale był też wielkim centrum handlu. Krzyżowały się tu szlaki europejskie, a rynek to przecież dawny plac handlowy.

Dobry rok

Z drugiej strony, przypomina Czuma, Kraków był też centrum europejskiego księgarstwa. To tutaj drukowano pierwsze książki polskie, tu sprowadzili się niemieccy drukarze: Wietor, Szarfenberger, Haller. Drukowano tu też na przykład pierwsze książki węgierskie.

Książkowa impreza, organizowana siódmy raz przez Targi w Krakowie S.A., awansowała do miana najważniejszych targów książki w kraju. Już dwa, trzy lata temu krakowskie Targi zarówno wielkością, jak i prestiżem pokonały warszawskie Krajowe Targi Książki. W Warszawie w tym roku pojawiło się 107 wystawców, w Krakowie - trzykrotnie więcej. Do Warszawy wydawcy przyjeżdżają raczej na majowe targi międzynarodowe (na tegorocznej, 48. edycji pojawiło się ich 514, w tym 280 zza granicy).

Joanna Sułek, komisarz krakowskiej imprezy, mówi, że jej firma dojrzewa do zapraszania wystawców spoza Polski. Według przepisów Polskiej Konfederacji Targowej, aby targi nazwać międzynarodowymi, trzeba zgromadzić 40 proc. wystawców i 20 proc. odwiedzających spoza kraju. - Szybko to pewnie nie nastąpi - ocenia Grażyna Grabowska, prezes Targów w Krakowie - być może przepisy zmienią się po wejściu do Unii, bo co wtedy będziemy nazywać “zagranicą"? Tymczasem chcemy organizować spotkania zagranicznych agentów literackich z polskimi wydawcami.

Żadnych polskich targów książki nie sposób na razie porównać z Frankfurtem (w tym roku 6,5 tys. wystawców i prawie 300 tys. gości!) czy Göteborgiem, gdzie w 2002 roku prezentowało się 918 wystawców. Częścią szwedzkich targów była w tym roku impreza “Polen i fokus" - Polska była honorowym gościem, targi otwierał Ryszard Kapuściński, obecni byli m.in. Adam Zagajewski, Olga Tokarczuk i Andrzej Stasiuk. Polska była też gościem Targów Książki Dziecięcej w Bolonii.

Między Instytutem Adama Mickiewicza, odpowiedzialnym za obecność polskich wystawców za granicą, a Polską Izbą Książki doszło przy okazji imprezy frankfurckiej do konfliktu - PIK wytykała brak pomysłu na promocję, pytała o kryteria doboru autorów, były nieporozumienia co do kosztów. Dyskusja o tym, jak i na których zagranicznych imprezach promować polskie edycje, odbyła się właśnie na targach w Krakowie.

Krakowskim targiem

- Żadnych targów nie można organizować nie współpracując ze środowiskiem - podkreśla Grabowska - na nasz pomysł entuzjastycznie zareagowali wydawcy. Imprezy towarzyszące, spotkania z autorami, wszystko to organizują oni - mówi. Dodaje też, że dla jej firmy nie są to może targi najbardziej dochodowe, ale niezwykle ważne, bo niezwykle medialne, działające jak wizytówka. Impreza jest też ważna i medialna dla samego Krakowa. Lecz czy włodarze spod Wawelu to dostrzegają?

Poprzemysłowa hala dzierżawiona przez TwK od Krakowskiego Centrum Inwestycyjnego, z dala od centrum, w miejscu, gdzie zaparkowanie samochodu graniczy z cudem, to rozwiązanie prowizoryczne. Kraków nie ma dziś ani sali widowiskowej, ani kongresowej. Daleko mu wciąż do tego, by dołączyć do wielkiej trójki miast Europy Środkowej: Wiednia, Pragi i Budapesztu.

Prof. Andrzej Szromnik z krakowskiej Akademii Ekonomicznej przygotował opracowanie “Co Kraków ma z targów", gdzie wyliczył nie tylko korzyści niewymierne, jak promocję miasta czy - w przypadku targów książki - popularyzację kultury. Obecność centrum targowego to też po prostu pieniądze; targi stymulują koniunkturę. “Wiele firm pojawia się w celu znalezienia dealera, kooperanta, partnera. Często umieszczają one już w katalogu targowym anons o chęci współpracy z firmą miejscową" - pisze Szromnik. Dochodzą korzyści dla przedsiębiorców świadczących usługi przyjeżdżającym na targi - od poligrafii po gastronomię i hotele. Lokalne media zarabiają na ogłoszeniach i reklamach. Korzysta się z miejskiego transportu i - rzecz jasna - odprowadzane są podatki. Profesor obliczył, że w 2001 roku wystawcy i goście wszystkich targów pozostawili w Krakowie około 10,7 miliona złotych brutto. Czyli około 1,07 miliona złotych trafiło do fiskusa.

Prezydent miasta, wojewoda i marszałek województwa dają Targom Książki patronat honorowy. W tym roku miasto dołożyło się też do konkursu im. Jana Długosza - towarzyszącej Targom imprezy non-profit dla TwK. Urząd Miasta dał 5 tys., a Urząd Marszałkowski - 6 tys. złotych. Grażyna Grabowska nie ukrywa, że jej firmie, jako całkowicie prywatnej, znacznie trudniej pozyskiwać dotacje - władze, choćby nie wiem jak chciały nam pomóc, po prostu nie mogą - tłumaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że przedstawiciele władz, udzieliwszy patronatu, przysłali na imprezy targowe... swoich zastępców.

7. Targi Książki były ostatnimi w starej hali. W Krakowie, gdzie ciągle jeszcze nie ruszyła obiecywana budowa Nowego Miasta, powstał teraz projekt zabudowy Zabłocia; to 48 hektarów zabudowy przemysłowej nad Wisłą. Krakowskie Centrum Inwestycyjne, właściciel dzierżawionej przez TwK hali, chce na Zabłociu stworzyć nowoczesne centrum kulturalne i konferencyjne. Targi mają przenieść się właśnie tam. Projekt powstał już w pracowni architekta Marka Dunikowskiego. - Do tej budowy musi dojść - zapewnia prezes Grabowska - prywatny inwestor nie wykłada pieniędzy dla wiwatu. A jako że chodzi o tego samego inwestora, nasze przenosiny powinny odbyć się płynnie.

Książka z Rosji

Na tegorocznych targach zaprezentowano także książkę rosyjską. - Spróbowaliśmy pokazać, że za wschodnią granicą dzieje się coś ciekawego - mówi Jacek Kocełuch, prezes firmy Kultura Rosyjska, organizatora rosyjskiej wystawy-stoiska. Do niedawna Polacy znali prawie wyłącznie rosyjską klasykę. Ostatnio się to zmienia. Podjęto nieśmiałe próby pokazania w Polsce twórców na Zachodzie już znanych, jak Wiktora Pielewina (wydane przez W.A.B. “Generation P’" i “Mały palec Buddy"), Borysa Akunina (seria powieści wydana przez Świat Książki) czy Wiktora Jerofiejewa (“Encyklopedia duszy rosyjskiej"). Wznawia się też pisarzy starszego pokolenia, jak Wieniedikta Jerofiejewa i Wasilija Aksionowa (z dużym powodzeniem wydano np. “Moskiewską sagę").

Jak się szacuje, w Polsce rosyjskiego uczy się ok. 2 mln ludzi. To przede wszystkim do nich skierowano prezentację. - Mamy taki paskudny, nieuzasadniony kompleks wyższości wobec Wschodu - dodaje Kocełuch. - Uważamy, że to my jesteśmy przedmurzem, a tak naprawdę cały świat zna Dostojewskiego, Tołstoja, zna Cwietajewą, Achmatową, teraz Pielewina. A my? No, mamy noblistów...

Całe przedsięwzięcie nie uzyskało niestety ani organizacyjnego, ani finansowego wsparcia władz rosyjskich. Kocełuch nie traci jednak nadziei: - Wierzę, że po imprezie krakowskiej, a Kraków nie został wybrany przypadkowo, będzie troszeczkę łatwiej.

Tłumy zwiedzających i kolejki po autograf autora są chyba dobrym dowodem na to, jak targi propagują kulturę. W samą tylko sobotę książki podpisywało prawie stu autorów, a wśród nich Stanisław Lem, Adam Zagajewski, Stefan Chwin, Herta Müller, Ludwik Jerzy Kern, Wanda Chotomska. Obok wielkich wydawnictw pojawiły się także małe, czasem z niezwykle ciekawą ofertą. - Jeden z szacownych profesorów UJ - opowiada Grażyna Grabowska - mówił mi, że znajduje tu książki ze swojej dziedziny, o których nie wiedział, że się ukazały.

TwK chcą rozwijać współpracę z oficynami edukacyjnymi. Czasem chodzi o to, by pomóc im w ogóle na targach zaistnieć - bo nie są w stanie zapłacić ceny rynkowej. - Pytanie, czy lepiej ich mieć za mniejsze pieniądze, czy nie mieć ich wcale. My wolimy to pierwsze - dodaje Grabowska.

Jest jeszcze jedna funkcja targów: informacyjna. Nie ma w polskim internecie zbiorczego katalogu nowości wydawniczych. Duże wydawnictwa mają swoje strony, ale jest mnóstwo oficyn, o których poza wtajemniczonymi nikt nie wie.

A niedziela rodzinnie spędzona wśród książek to także coś, co się liczy...

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, kierownik wydania internetowego „Tygodnika”, twórca i wieloletni kierownik działu „Nauka”. W 2016 r. nominowany do...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]