Spotkanie „Co niesiemy w naszej reklamówce” było rozmową o Europie Środkowej – tej codziennej, zaskakującej, nie zawsze zrozumiałej. Weronika Gogola, Ján Púček i Ziemowit Szczerek, prowadzeni przez Aleksandrę Hudymač, próbowali uchwycić, czym dziś jest środkowoeuropejskość: czy jeszcze doświadczeniem wspólnoty, czy już tylko wspólnym lękiem. Gogola mówiła o „mikroskopijnych historiach”, które najlepiej oddają ducha regionu, Púček o ironii jako narzędziu przetrwania, a Szczerek – o grotesce i absurdzie, które najcelniej opisują naszą rzeczywistość. Wszyscy zgodzili się, że w drobiazgach codzienności – w „reklamówce pełnej chaosu” – odbija się prawdziwy obraz Europy Środkowej: nieuporządkowany, ale żywy i nie do podrobienia.
Później mogliśmy się spotkać z nominowanymi do tegorocznej Nagrody Conrada. Spotkanie finalistów Nagrody prowadzone przez Maxa Cegielskiego przyniosło zaskakującą szczerość. Autorzy mówili, że pisanie jest bardziej przymusem niż wyborem. „Nie umiem powiedzieć tego w rozmowie, potrzebuję ciszy i kasowania zdań” – przyznał jeden z nominowanych. „Ja nie lubię pisać. Nienawidzę. Piszę tylko po to, żeby opowiedzieć historię” – dodała inna. Rozmowa szybko zeszła na wspólne tematy ich książek: rodzinę, traumę, pamięć, wojnę. „Rodzina to nie tło, tylko źródło napięcia. To będzie temat na lata” – podsumował ktoś z uczestników.
Wieczorem Vincenzo Latronico w rozmowie z Aleksandrem Hudzikiem przywrócił do życia Berlin sprzed ponad dekady. Spotkanie pt. „Smutek spełnionej baśni” wypełniła opowieść o czasie, gdy miasto to było jeszcze tanie, a artyści mieli czas, by się uczyć i tworzyć. „Do perfekcji” powstało z tamtej atmosfery – z poczucia, że wspólnota i przestrzeń do działania znikają pod naporem turystyki i gentryfikacji. Latronico, zainspirowany Georges’em Perekiem, przyznał, że pisał bez planu, z potrzeby działania. „Nie jesteśmy szczęśliwi, bo szczęście daje tylko wspólnota” – mówił. Spotkanie zakończyło się pesymistyczną konkluzją – kultura traci grunt pod nogami, gdy znika miejsce, które ją rodzi.
Dzień zakończyła rozmowa „Małe niespełnienia” z Colmem Tóibínem, którą miałem przyjemność poprowadzić. Mówiliśmy o tym, jak z cichego życia rodzi się literatura. Tóibín przyznał: „Kiedyś byłem chory na Irlandię”, ale dziś jego relacja z ojczyzną jest bardziej ironiczna, wciąż jednak pełna czułości. Rozmawialiśmy o emigracji – doświadczeniu rozdwojenia, które bywa zarówno raną, jak i formą wolności – oraz o pisaniu z perspektywy tych, których historia uciszyła. „Pisanie to próba oddania głosu ciszy” – powiedział pisarz. Wątek winy, religii i rodzinnych nieobecności dopełnił rozmowę, która zakończyła się prostym stwierdzeniem: literatura nie zmienia świata, ale wciąż potrafi kształtować nasze sny.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















