Pickpockets

Dziwne uczucie: jeszcze nic się nie dzieje, ale już wiesz, że zaraz coś się stanie.
Czyta się kilka minut

Kiedy wsiadasz do metra, malutka dłoń wsuwa się do lewej kieszeni twoich spodni i w tej samej chwili kieszeń robi się lżejsza, mniej wypukła. „Mój portfel”, krzyczysz i jednocześnie widzisz, że stojący naprzeciw ciebie mężczyzna złapał za rękę śniadą, ciemnowłosą dziewczynę.

Niby wiesz, że tak właśnie to wygląda, ale ponieważ nie spotkało cię to nigdy wcześniej, taka wiedza ci na nic. Dopiero teraz, w tym momencie, dowiadujesz się, jak to jest naprawdę, co się czuje, a czego nie, w takiej chwili jak ta. Pierwsze, co przyszło ci na myśl, to jak sobie poradzisz bez dokumentów. Drugie – jak mogłeś być tak nieostrożny. Dopiero trzecia myśl każe ci się rozejrzeć i łapać złodzieja. Oczywiście wszystko rozgrywa się w ciągu kilku sekund.

Niby wiesz, że bycie turystą zobowiązuje do czujności, a jednak okazałeś się nie dość czujny: niosłeś plecak przed sobą, ale zapomniałeś o kieszeniach. Zamiast trzymać pieniądze w miejscu zapinanym na guzik, zostawiłeś je w zasięgu ręki. Dobre rady są dobre, tyle że rozkojarzonym, zmęczonym upałem i tłumem nie pomagają.

Dziewczyna udaje, że nie wie, o co chodzi. Ale kiedy wskazujesz palcem jej torebkę, kuli się, przykuca i naraz wyciąga w twoją stronę dłoń, w której trzyma portfel. „Ja tylko schyliłam się, żeby podnieść”, mówi jej spojrzenie. Nie wyrywa się, nie kłóci, oddaje „zgubę”, jakby nic się nie stało. Mężczyzna mówi do niej coś po francusku, ona zaprzecza, ty bez sensu powtarzasz przez cały czas po angielsku: „Don’t do it, it’s not good”. Nagle uświadamiasz sobie, że nie jest sama. Całej scenie przyglądają się dwie inne kobiety, które wsiadły razem z nią.

Nie bardzo wiadomo, co zrobić. Powinno się wezwać policję, ale jak? To Paryż, a ty nie mówisz po francusku. Jeśli zaczniesz się z nią szarpać, dziewczyna może powiedzieć, że to ty ją zaczepiłeś. Świadkowie nie będą czekać, pojadą dalej. Pociąg zatrzymuje się na kolejnej stacji, otwierają się drzwi. Dziewczyna korzysta z twojego wahania i wysiada, ciągle zaprzeczając, że do czegokolwiek doszło. Za nią wysiadają dwie kobiety.

Mężczyzna, który ci pomógł, uśmiecha się, jakby chciał dodać ci otuchy. Usiłujesz podziękować mu po angielsku, ale mówi, że zna tylko francuski. Ogolona twarz, cieniutkie oprawki okularów, równe białe zęby. Cztery stacje dalej jest jego przystanek. Zanim wysiądzie, podajecie sobie ręce. „Dobrego dnia”. „Do zobaczenia”.

Godzinę później jakaś kobieta próbuje okraść twoją żonę, kiedy wspinacie się na wieżę Eiffla.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2013