Pean rowelucyjny

Początki roweru giną w mrokach dziejów, natomiast dni, w których w kolejnych polskich miastach ruszają wypożyczalnie rowerów, zapiszą się złotymi zgłoskami w (bolesnej i turbulentnej, skądinąd) historii cywilizacji na ziemiach polskich.
Czyta się kilka minut

Być może w Warszawie trzeba było zalania tunelu, żeby sobie uświadomić oczywistości, zresztą nawet jeśli ów nieszczęsny podwodny od końca do końca tunel to cena – z pewnością warto było zapłacić, zwłaszcza że i tak nie ma wyjścia, więc przynajmniej można się pocieszać. Nie wiem, jaki uprzedni kataklizm skłonił władze Krakowa czy Wrocławia do wprowadzenia systemu miejskich wypożyczalni bicykli – ale chwała im za to. Fakt ów opiewać będą poeci, a niejeden bard wykona wielce liryczny cykl, ku uciesze tłumnie przybyłej publiczności, zrelaksowanej miłym, punktualnym, łatwym, szykownym i przyjemnym dojazdem bez smrodu i hałasu.

Na dystansach miejskich rower jest najszybszym środkiem transportu. Wszak już nasi dziadowie wiedzieli, że: „Jadąc bicyklem po dobrej drodze szosowej z prędkością 12 km na godzinę nie doznajemy zmęczenia większego, aniżeli przy chodzie zwykłym, prędkość zaś 12 km na godzinę stanowi już bieg gimnastyczny, który powoduje zadyszenie już znaczne. Cyklista wtedy dopiero, gdy przebiega 24 do 25 km na godzinę, doznaje zmęczenia takiego, jak piechur biegnący krokiem gimnastycznym. Przy biegu bowiem pieszym, który składa się z szeregu podskoków, trzeba dosyć znacznego nakładu pracy”.

Z kolei w stojącym w permanentnym korku samochodzie „zadyszenie” kierowcy nie występuje wcale, o kroku gimnastycznym też nie ma mowy, ale właśnie na tym polega problem, gdyż pojazd po prostu stoi i emituje. Emituje syf, niestety. 6000 litrów tlenu na godzinę obrócone w spaliny, którymi oddycha pan, pani – społeczeństwo. A rower to okazja do zapoznania się z nieomal perpetuum mobile, to najbardziej ekonomiczny sposób przemierzania przestrzeni. Nawet łosoś musi zadowolić się drugą pozycją, potrzebując aż trzy razy więcej energii na przetransportowanie 1 kg swej masy na odległość 1 km.

Podsumowując: lepszy niż łosoś, szybszy niż ferrari, a na dodatek darmowy (pierwsze 20 min., później za złotówkę). Rower miejski, który wypożyczyłem wczoraj pod mostem Poniatowskiego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2012