Pasterze

Dwa miesiące temu oglądałem interesujący paradokumentalny film o Matce Mary McKillop. Z pochodzenia Szkotka, w XIX w. założyła w Australii instytut życia konsekrowanego sióstr józefitek, oddany edukacji dzieci z zaniedbanych rodzin. W 1995 r. Jan Paweł II ogłosił ją błogosławioną. I pewnie nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w swoim ziemskim życiu Matka McKillop została ekskomunikowana za nieposłuszeństwo wobec władzy kościelnej.
Czyta się kilka minut

W porywie swoistego bizantyjskiego autokratyzmu biskup Adelajdy Sheil zakazał zakonnicy pracy wśród biednych dzieci. Nie wyobrażał sobie, że w jego diecezji mogłaby powstać struktura prawie niezależna od wizji biskupa. Córka byłego alumna seminarium nie wyobrażała sobie, że mogłaby być posłana jedynie do dobrze ułożonych owieczek. On sprzeciwiał się wszystkiemu, o co walczyła i czemu poświęciła swe życie. Ona sprzeciwiała się bezduszności społeczeństwa rezerwującego edukację wyłącznie dla wyższych sfer.

Swoim uporem Matka McKillop doprowadziła jednak, mimo absurdalnej ekskomuniki, do zatwierdzenia swojego zgromadzenia przez Stolicę Apostolską. Wraz ze swoimi siostrami odnosiła niebywałe sukcesy na polu edukacji biednych dzieci. Cieszyła się niekwestionowanym autorytetem w wielu kościelnych i laickich środowiskach. Siostry jednomyślnie wybierały ją na przełożoną. Mimo to ciągle spotykała się ze sprzeciwem ze strony duchownych. Kolejny biskup Adelajdy Reynolds postawił sobie wręcz za cel zniszczenie zgromadzenia albo całkowite jego podporządkowanie autorytetowi ordynariusza diecezji.

Można by się zadowolić stwierdzeniem, że losem świętych jest próba ognia. Tymczasem w tej historii obecny jest wątek nadużywania władzy pasterskiej oraz przedkładania własnych ambicji nad dobro ludzi. Jest tu obecny motyw gubienia i rozpraszania owiec Bożego pastwiska, co dobitnie krytykował prorok Jeremiasz. Między wierszami tej opowieści przebija również postać samego Jezusa wzruszonego na widok ludzi, którzy "byli jak owce niemające pasterza".

Podobne wypadki mogą się przydarzyć w każdym pokoleniu. Dlatego nie wolno nam zamykać oczu na sytuacje, w których wielu katolików poczuło się zagubionych z powodu błędnych - a ludzkich przecież - działań swoich pasterzy. Nie powinniśmy udawać, że nie widzimy, iż dziś niektórzy katolicy poczuli się rozproszeni lub zagubieni w globalnym supermarkecie religii, a co bardziej odważni znaleźli sobie inne wspólnoty wiary, nowe "kościoły". Są też i tacy, którzy trwają w jakimś pustynnym miejscu, nie znalazłszy dotąd dla swojej wiary własnego domu.

Na nasze chrześcijańskie barki złożono wielką odpowiedzialność za los ludzi pozbawionych kierunku w życiu. Mamy wybór. Możemy pisać kolejne teksty dyskredytujące liderów Kościoła. Możemy usiąść przy niedzielnym obiedzie i popsioczyć na proboszczów i biskupów. Ale możemy też poszukać owcy potrzebującej pasterza, wzruszyć się jej losem i pokazać drogę nadziei. To ostatnie uczynił Jezus nad Jeziorem Galilejskim. Tak czyniła też Matka Mary McKillop. Stała się Pasterzem tam, gdzie brakło prawdziwych pasterzy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2009