Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Papież Franciszek i bicie dzieci

Papież Franciszek i bicie dzieci

10.02.2015
Czyta się kilka minut
Artur Sporniak komentuje kontrowersyjną wypowiedź Papieża o biciu dzieci.
Na zdjęciu Papież Franciszek ukazany z profilu
Papież Franciszek
J

Jeden z ojców powiedział: czasami muszę wymierzyć dzieciom klapsa, ale nigdy nie uderzam po twarzy, aby ich nie poniżyć – jakie to piękne. Ten ojciec ma poczucie godności swoich dzieci – mówił papież 4 lutego.

Trzeba koniecznie dopowiedzieć: ten ojciec ma połowiczne poczucie godności swoich dzieci. Gdyby miał je w pełni wykształcone, wiedziałby, że jakiekolwiek zadawanie bólu fizycznego zawsze godzi w godność dziecka i nie da się go pogodzić z miłością rodzicielską. Czasem zdarza się, że rodzice, doprowadzeni do ostateczności, uderzą. Taki odruch zawsze jest jednak porażką wychowawczą i jedynym sposobem, by to naprawić, jest przeproszenie dziecka. Wówczas istnieje nadzieja, że nie uzna ono bicia za właściwe zachowanie (jak wynika z badań, biją swoje dzieci ci, którzy byli bici w dzieciństwie).

Gorzej, jeśli żyjemy lub wychowaliśmy się w kulturze, która usprawiedliwia...

1243

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jak dobrze, że po lewej stronie Kościoła też pojawiają się wreszcie głosy, które ustawiają papieża do pionu, jak tylko wygłosi cokolwiek niezgodnego z tutejszą, lokalną wizją świata.

Uważam również, ze klaps niczego nie załatwia, ukazuje jedynie bezradność/niemoc dorosłych, zdenerwowanie i dzieci doskonale o tym wiedzą. Jednakże prawdą jest, ze uderzenie w twarz nie tylko dorośli, ale i dzieci poczytują sobie jako wyjątkową formę poniżenia, dyshonor. Klapsy przebaczają i są wyrozumiali, zwłaszcza gdy rodzice nie przechodzą nad tym do porządku dziennego,szukają okazji aby przeprosić, naprawić błąd, wtedy i ze strony dziecka mogą paść słowa przebaczenia. Myślę, ze papież nie zastanawia się długo nad swoimi wypowiedziami, komentuje na gorąco, jak my to czynimy w luźnych, codziennych rozmowach. Jest bezpośredni. Można oczywiście pytać, czy tą wypowiedzią usprawiedliwia bicie dzieci. Czy może chodziło tylko o podkreślenie godności dziecka, którą dostrzega osoba dorosła. Chwali się. Chociaz tyle. Osobiście udzieliłabym innej odpowiedzi. Bicie jakiekolwiek, także słowne poniżanie jest rzeczą wysoce naganną, zaś świadomość, że nam się to zdarza jeszcze bardziej przymusza do pracy nad sobą i być może ukojenia w sobie bólu wynikającego ze złych doświadczeń. Dzieci są inteligentne, wszystko można wytłumaczyć, porozmawiać, nawet o swoich doświadczeniach oczywiście na tyle na ile są na to przygotowane. Nie ma sensu budowania wokół siebie swego rodzaju aureoli cudowności, dobroci...etc. zwłaszcza gdy puszczają nerwy i nie radzimy sobie z emocjami.

Nie sądzę by dzieci były inteligentniejsze od dorosłych. Zlikwidujmy policję w końcu to aparat przymusu. W końcu ludzie są "inteligentni i wszystko można im wytłumaczyć".

Dzięki za zwrócenie uwagi nań. No właśnie, skoro jesteśmy inteligentni to nasze dzieci również, nic im nie brakuje. Więc, skoro nam nikt niczego biciem nie musi perswadować to tym bardziej dzieciom.

Proszę pojechać i wyperswadować im konflikt zbrojny, proszę wybaczyć okrutny żart, ale chcę pani uzmysłowić, że są sytuacje w których ludzka "mądrość" ulega zawieszeniu i przemoc staje się argumentem jak każdy inny, dotyczy to i dorosłych i dzieci (i relacje wzajemne dzieci bywają nieraz pełne przemocy, ciekaw jestem przełożenia sposobów wychowywania dzieci na ich skłonność do przemocy wobec rówieśników). Zresztą moralnie nie widzę nadmiernych różnic w argumentowaniu pieniądzem, groźbą, szantażem, kłamstwem czy przemocą.

Są różne szkoły wychowania. Jak Pan dowodzi również takie, które stosują przemoc, szantaż, kłamstwo, przekupstwo...Znam swoje obowiązki obywatelskie, powinności i nie myślę ustąpić przed tego rodzaju 'argumentacją'

Jeśli dzieci nie dowiedzą się jak radzić sobie wobec zewnętrznego świata który często jest nam nie przyjazny to będą wiecznymi ofiarami tego świata, wiem co mówię sam bywam ofiarą. Ponadto proszę nie przeinaczać mojej wypowiedzi. Pani język w tej materii jest podobny do fundamentalistów religijnych którzy na koncepcję uczenia dzieci o sprawach seksualności ludzkiej od razu krzyczą, że chce się im dzieci namawiać do swobody seksualnej. Jeśli ktoś kupi dziecku lody za dobre zachowanie to przecież to jest przekupstwo, jeśli za niegrzeczność odmawia mu się jakiejś rozrywki to jest to szantaż, jak się mówi, że kwiatuszka boli jak się go zrywa to jest to kłamstwo. Uczymy tych spraw dzieci czy się to komu podoba czy nie, bo są częścią naszej natury. Problem w tym by uczyć je tego odpowiedzialnie.

Proszę przyjrzeć się swojemu językowi i nie zgadywać co ...miałam na myśli. Nie jestem zwolenniczką wychowania oko za oko co nie znaczy jednakowoż, że nie propaguję stosowania technik walki obronnej i tu stawiam bardziej na inteligencji jak również uniki. Nie lubię dostawać po...buzi

:P

Są ojcowie, który od małego przystosowują dzieci, zwłaszcza chłopców do stosowania przemocy nazywają ową naukę przygotowaniem do życia w świecie gdzie gwałt i przemoc jest na porządku dziennym. Leczyła siniaki - moja przyjaciółka- jednego z takich chłopców. Nie twierdzę, ze trzeba stać jak kłoda, gdy biją, ale naprawdę jest wiele sposobów na uniknięcie przemocy, zaś zastosowanie jej w obronie jest ostatecznością. Rodzic nie musi się bronić przed dzieckiem, więc nie rozumiem tej argumentacji.

Przywoływanie przypadków patologicznych celem deprecjacji jakiejś idei (koncepcji) jest manipulacją. Uczenie kogoś metod walki nie jest obroną przed nim, skąd w ogóle taka chora myśl/argumentacja ? W ogóle też co innego miałem na myśli. Chodzi o to, że wprowadzamy dziecko w naturę otaczającego świata. Naszym zachowaniem reakcjami i celowymi edukacyjnymi działaniami przekazujemy dziecku tą wiedzę w charakterze bufora. Dziecko uczy się świata nawet obserwując nasze dorosłych kłótnie. Przemoc jest takim samym elementem natury jak seks. Przetrwanie jakiegokolwiek gatunku zwierzęcia bez seksu i przemocy jest niemożliwe, człowiek moim zdaniem nie jest tu wyjątkiem.

Oj, dobra duszo. Nie przypisuj mi dzieł, która są Twego autorstwa, ani tez nie posądzaj o czyny, których się sam dopuszczasz. Nie kto inny, ale Ty właśnie opierasz swoją argumentację na patologiach. Przeczytaj swoje teksty. Znam juz ja te Twoje metody:) W tej sytuacji znów staje się zasadne pytanie. Kim jest człowiek, który przed Tobą staje? Do jakich celów, w jakich celach można się nim posłużyć? W kwestii wprowadzenia w świat. Jestem zwolenniczką, tak to ujmijmy, metod naturalnym , przeciwka stosowaniu nadmiernego parasola ochronnego w myśl zasady: jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz, ale to nie znaczy że za przewinienia daję dziecku kopniaka na dowód tego, że taki jest świat.

i się do tego otwarcie przyznaję, natomiast pani manipulując co najmniej w stopni mi podobnym czyni się "świętą" i próbuje ustawić w hierarchii moralnej ponad mną, co rodzi mój naturalny sprzeciw jak każda inna forma presji czy przemocy, której w życiu doświadczam. ps. za przewinienia co pani robi dzieciom? chwali je? bo są tylko trzy drogi: -skarcenie (jakiekolwiek to przemoc, choćby i psychiczna) -obojetność, -pochwała.

Mam jedynie inne zdania na temat potrzeby stosowania przemocy. Uważam, ze osoby, które się tego dopuszczają tracą kontrolę nad dzieckiem, albo sobą. Nie radzą sobie w sytuacjach trudnych, dramatycznych i ja to rozumiem, bo nie jestem siłaczką. Niemniej nie pochwalam takich czynów. Zaś świadomość(patrz drugi mój komentarz) ze nam się to zdarza skłania nas do pracy nad sobą. Trzeba przepraszać, nawet jeśli tą osobą jest małe dziecko. Ja wiem, ze wstyd się przyznać, ze duma i prestiż rodzica, ale tak trzeba. Jeśli zdarzyło mi się uderzyć staram się dziecko powody wyjaśnić i przeprosić, oby więcej nie było powodów i nie jest to bynajmniej przestroga dla dziecka

a przemoc rozciągnięta w czasie jest ponad moje siły (np. długotrwała presja czy szantaż emocjonalny). Niemniej jestem zwolennikiem wzajemności.

No właśnie, a dlaczego dziecko bije dziadka, albo stosuje przemoc wobec słabszego kolegi? Bicie za bicie, to też, nie metoda. dziecko to wierne odbicie społeczeństwa, narodu, wreszcie rodziny w której się wychowuje. Bardzo Ci dziękuję za te obszerne wyjaśnienia i szczerość, którą sobie cenię.

i to leży w naturze naszego gatunku.

Rozumiem, ze Ojciec nie raz pytał: A od czego masz ręce, synu?

znudzony ciągłym ratowaniem mnie :)))

wiedział, iż z pewnego tytułu posiadania można zrobić użytek. Będziemy kontynuować, drążyć ten temat?

Wydajesz się głosić koncepcję, że przemoc to coś czego trzeba się uczyć i wystarczy nie uczyć, a ona zniknie, ja twierdzę, że jest elementem naszej natury i jest umocowana w naszym DNA i choćby jej zakazać, to i tak się pojawi.

Inny jest w nas, a więc zdolność do stosowania przemocy też. Niemniej człowiek jako istota inteligentna potrafi zapanować nad złem. Stąd dobra jest więcej, mimo iż smak zła pozostaje na dłużej

W dzieciństwie kilka razy dostałem klapsa. Takiego, że poczułem. Dzięki temu poznałem, że uderzenie drugiego człowieka boli, dobrze że oni mi to pokazali, a nie np. ktoś mi wrogi. Dzięki temu wiedziałem, że są granice których nie wolno przekraczać (np. granica jezdni za którą czaiła się abstrakcyjna śmierć ze strony abstrakcyjnych samochodów, ręka matki nie była dla mnie abstrakcyjna). Nigdy w całym życiu nie przyszło mi na myśl, że te kilka klapsów które w życiu dostałem miałyby być oznaką braku szacunku czy ich bezradności, były sprawiedliwością bo zawsze wiedziałem za co dostałem. Kocham ich i szanuję, i nie zmienią tego żadne kalumnie pod ich adresem !!!

Za ten komentarz również wdzięczna jestem, choć historię znam, opowiedziałeś mi, już kiedyś;)Niewielu ludzi potrafi przyznać się, ze jednak klapsa daje, ale oczywiście wielu przyznaje, ze bicie jest złe, okrutne. Papież hipokrytą nie jest.

Trzeba sobie zadać pytanie podstawowe: czy zachodzą takie sytuacje gdy karanie dzieci jest zasadne ? Jeśli odpowiemy pozytywnie to kolejne pytanie brzmi: jakie formy karania dzieci są dopuszczalne ? I tu można dywagować i przerzucać się argumentami godzinami. Jeśli jednak ktoś skarci swoją pociechę lekkim klapsem gdy ta uparcie wpycha przedmioty do elektrycznego gniazdka to nie jest to, moim zdaniem, powód do wyrywania sobie włosów z głowy. Klaps nie stanowi tu formy upokarzania dziecka. Raczej bardzo niedoskonałą formę ochrony dziecka przed nieszczęściem.

Po części zgoda, jednak w każdym przypadku jest to nasza bezradność wobec dziejącego się zła. Nie warto dodatkowo za to karać dzieci.

Nie ma sensu pudrować rzeczywistości. Małe dzieci nie są w stanie przyjąć naszych błyskotliwych, celnych i subtelnych argumentów.

Genialni rodzice wypadają w oczach dzieci niczym głupcy, a że dzieci miłują tych głupców są dla nich wyrozumiali, współczujący. Dowiadują się o tym po latach. Nie ma takiego języka, którego nie dałoby się przełożyć na relacje z dziećmi.

... a nie rozczulać się nad sobą i nad innymi. Karcenie dziecka nie jest przyjemne dla zdrowego na umyśle rodzica, ale niestety czasem konieczne. Umiarkowany stres, zdaniem lekarzy, nie szkodzi, a wręcz jest niezbędny do życia. Zabija silny stres oraz marazm. Małe dzieci poznają świat poprzez eksperymenty. Niektóre z tych eksperymentów są groźne dla ich zdrowia, a nawet życia. Lepiej jest krzyknąć na dziecko aniżeli krzyczeć nad jego trumną. Pewnie, że warto "Mówić tak aby dzieci nas słuchały, oraz słuchać tak aby dzieci do nas mówiły." To jest ideał do którego należy dążyć.

Nie wiem od czego zacząć, jakiej odpowiedzi udzielić mam. Może opowiem pewną historię, która zdarzyła się 40 lat temu. Moja bohaterka, Kasia, miała wówczas niespełna 5 lat. Ojciec karał nieczęsto, ale surowo bijąc po pupie tak, że piekący ból uniemożliwiał siedzenie. Któregoś dnia, przy niedzieli, przyuważyła w kuchni ojca który poklepywał mamę po pupie. Nie mogła się nadziwić dlaczego mama nie płacze. Nie mogła jej tego wybaczyć, nawet nie pytała czy bolało.

Typowy przykład braku edukacji dziecka w kierunku znajomości złożoności relacji międzyludzkich czyli brak równowagi w tej edukacji, ciekawe czy ten ojciec kiedykolwiek przytulił swoje dziecko? I dziś tak bywa jak w telewizji się mordują to nikt dziećmi się nie przejmuje, jak zaczynają całować to wielce dzieciom oczy zasłaniają. Kasia dzięki temu ma zalążki na rozwój dewiacji seksualnych, ale nie każda dewiacja jest od razu toksyczna, może się też zrównoważyć i nie uaktywnić.

Ojciec, który bije 5 letnią córkę w taki sposób jest niezrównoważony psychicznie. Moja interwencja byłaby jednoznaczna, w tym przypadku. Ciało ludzkie jest tak samo święte jak wszystkie inne przymioty ludzkie, duchowość, dusza

Temat bicia wolę już pominąć bo ciężko dyskutować o rodzaju bicia na odległość, czym innym jest dyscyplinujący klaps, czym innym "rytualne" spranie dziecka na tzw. "kwaśne jabłko" ale frapuje mnie temat "świętości". Święte czyli jakie? Czym jest ta świętość? Mi się "świętość" kojarzy z nierealnością i nietykalnością.

To samo ciało pieścimy, pielęgnujemy, chronimy i to samo tłuczemy, ranimy, poniewieramy. Kim jest człowiek, który staje przed Tobą, w swoim ciele, którego możesz dotknąć, poczuć naocznie i cieleśnie jego obecność? Nie ukrywam żem bardzo ciekawa licznych odpowiedzi

Naturą wrogą lub przyjazną, fascynującą lub odrażającą, ale naturą.

A w tym jak go widzisz podobny Tobie?

proszę o doprecyzowanie. ps. polecam artykuł https://www.tygodnikpowszechny.pl/smak-dobra-i-zla-25219 obecny tu w TP, byłem pod głębokim wrażeniem pana Jonathana Haidt, jego poglądy są bardzo zbieżne z moimi, muszę tego pana doczytać, jedyna istotna różnica to taka, że nie nazwał bym siebie ateistą, ale wyrosłem też z pewnych innych koncepcji :), obecnie najbliżej mi do animizmu i ciągle żywego przekonania o istnieniu Absolutu.

Drugi to moje 'odbicie'. Nie patrzy innymi oczami, mamy jeno różne doświadczenia. Czytałam polecany artykuł i zgadzam się z poruszanymi zagadnieniami, także na temat religii. Ten wątek jest najciekawszy. Czytam wszystkie teksty zamieszczone w "TP"

Drugi to drugi z całym związanym z tym i ryzykiem, i wspaniałością.

No to ryzykuję. Na to drugie , myślę, też przyjdzie pora

Wiesz, co to jest zabójstwo w afekcie? Z biciem jest podobnie. Bijemy ze strachu, taka jest reakcja organizmu,wyzwalają się mechanizmy obronne w większości przypadków, abstrahując od patologicznych... Boimy się. Być może tak było też w Twoim.

Ponadto zbyt daleko idące uproszczenie (te odesłanie innych wariantów do grona patologi uważam za niedopuszczalną manipulację), to tak jakby powiedzieć, że uprawiamy seks tylko po to by mieć dzieci, a cała reszta to patologia (czyli "abstrahując od patologicznych").

To nie są uproszczenia to są fakty z życia wzięte. Na szczęście nie tak częste. Jedni biją, bo odczuwają satysfakcję, podnosi się libido, inni wyładowują stresy oraz silne doznania psychiczne, albo tłumaczą swoją reakcję koniecznością, u Ciebie w Twej obronie. Ból ma Tobie pozwolić zapamiętać . Silne przeżycie sprawia, że pamiętamy, ale ta pamięć może mieć przykre konsekwencje dla innych, albo odwrócić się przeciwko nam.

Mylisz się, to co wymieniasz nie wyczerpuje tematu "bicia". Bicie bywa formą kształtowania własnego ja, własnej tożsamości, poznawania samego siebie. W swoim czasie uczyłem się Judo, potem Karate Kyokushin,to że człowiek był dyscyplinowany uderzeniami w trakcie treningów było na porządku dziennym. W każdej chwili człowiek mógł wyjść, powiedzieć "dojść", ale póki się było znaczyło, że akceptuje się reguły gry. Gra bywała nieraz bardzo brutalna. Przetrwanie takiego treningu dawało olbrzymią satysfakcję. Człowiek pod okiem specjalisty (mistrza, nauczyciele czyli sensei-a) uczył się panować nad własną siłą, poznawać własną wytrzymałość, rozszerzać i kształtować jedno i drugie, to było wspaniałe i żałuję, że zostało przerwane i nie widzę w tym patologii. Powtórzę, przemoc to część naszej natury, cały ambaras by podejść do tego odpowiedzialnie, tak jak z seksem, nie ma nas (jako gatunku) bez seksu, nie ma nas bez przemocy. Przemoc ma niejedno imię, ścięcie zboża to tez przemoc.

zdolności pod okiem specjalisty, jak piszesz. Tak więc jest alternatywa. Sport. Zmierzenie się z sobą, zamiast mierzenie w drugiego. Piszesz:'Przemoc ma niejedno imię, ścięcie zboża to tez przemoc." Owszem można zabijać, aby jeść. Ale czy trzeba?

Takiej na skalę potrzeb jeszcze nie ma, zatem trzeba.

Myślałam o pewnym zwyczaju zjadania ludzi. Ale człowiek nie jest taki. Nauczył się uprawiać ziemię, sadzić, zbierać i wiele innych rzeczy, aby jeść zdrowo,

Rośliny to też forma życia, jako animista uważam, że nie sposób bezkarnie zabijać. Zadanie śmierci innemu życiu, nawet jeśli konieczne do przetrwania ma w sobie taki ładunek negatywnych emocji, że zmienia postrzeganie, ułatwia mentalną skłonność do zastosowania przemocy i do istot z swojego pułapu. Nie ja wymyśliłem ten system (świat i jego zasady, pretensje jak co do Stwórcy), ale moja obserwacja otaczającej rzeczywistości zdaje się to potwierdzać. Moja dewiza, że jak zabijać czy stosować inną przemoc to bez nienawiści, bez zbędnej satysfakcji, tylko to co konieczne i w poczuciu winy (nieuniknionej, koniecznej do przetrwania winy, hmmm "grzech pierworodny"? ale raczej grzech Stwórcy na stworzeniu, niż grzech stworzenia wbrew sobie uwikłanemu w walkę o przetrwanie).

wniosków, mianowicie wiemy dlaczego konwencja nie cieszyła się takim zainteresowaniem. W kraju, gdzie istnieje przyzwolenie na bicie dzieci przemoc domowa jest spychana, w całej kafeterii problemów społecznych, na dalszy plan.

konstruktywnych

Strony

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]