Pani minister kilka dni wcześniej w telewizyjnym wywiadzie konsekwentnie uchylała się od odpowiedzi, kto był sprawcą w obu przypadkach, powołując się na rzekome kontrowersje i sprzeczne opinie. „Różne były zawiłości historyczne” – próbowała się wykręcić. Owszem, rzetelnie nauczana historia musi brać pod uwagę „zawiłości” – to znaczy np. wskazywać istotne konteksty i dopuszczalne tropy interpretacji złożonych procesów historycznych, ale zaczynać musi od nienaruszalnej podstawy faktów. Na przykład tego, że i w Jedwabnem, i w Kielcach zabijali Polacy. Jeśli pani minister nie ma czasu odbyć lekcji muzealnej, nie wątpię, że znajdzie się dość historyków współpracujących na stałe z MEN, którzy zechcą jej to pokrótce wyjaśnić. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















