Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Otwarte okno

Otwarte okno

09.12.2012
Czyta się kilka minut
„Po drugiej stronie okna” nie jest opowieścią o Korczaku cierpiącym, lecz o człowieku, który działa, bo nie godzi się na cierpienie.
A

Anna Czerwińska-Rydel odchodzi od symbolu męczeństwa, jakim stał się Janusz Korczak, ustawia się w znacznej odległości, by najpierw objąć cały kadr, po czym powoli zbliża się do szczegółów.

Oko kamery kieruje tam, gdzie zwykłe życie; taki „cartier-bressonizm”. Jest skrupulatna. Mówi: „Pisanie książki o Januszu Korczaku rozpoczęłam od kontaktu z Korczakianum oraz gromadzenia materiałów biograficznych na jego temat. Kolejnym etapem było zapoznawanie się ze wszystkim, co napisał Korczak i co o nim napisano. Powoli ze sterty literatury wyłaniał mi się obraz samotnego chłopca, a potem smutnego mężczyzny otoczonego dziećmi. Nawet taki chciałam nadać mojej książce tytuł: »Samotny chłopiec«. I w tym momencie nastąpił punkt zwrotny – zorientowałam się, że wchodzę w stereotyp, powielam znany i wyświechtany już nieco obraz Starego Doktora męczennika, którego podziwia się za ostatnie chwile przed śmiercią, a nie za całe życie”.

Jeśli zna się mówiącą obrazami książkę Iwony Chmielewskiej „Pamiętnik Blumki”, bohaterowie nie są obcy. Tam właśnie bezimienne sieroty wyszły na historyczną scenę i po raz pierwszy opowiedziały współczesnym dzieciom o swoim życiu. Powieść biograficzna pozwala jednak dobitniej usłyszeć to, co symbolicznie zakodowano w obrazach, przeżyć książkowy film, w którym dialogi przybliżają nas do nieobecnych. Dowiedzieć się, jak żyło się w Domu Sierot, skąd wziął się człowiek zwany „Panem Doktorem” i w co wierzył.

To nie bajka, to prawda. Słowa zazwyczaj zgadzają się z tymi, które padły 70 lat temu. Żywy korczakowski język w chwilach wychowawczego zwątpienia pokaże, że nie ma człowieka, który bez bólu odda wszystko. Korczak nie był święty świętością, której wymaga się od pomników. Jak wszyscy, pragnął czasem spokoju, denerwował się, gdy ogarniała go bezsilność, rozdrażniony podnosił głos. Przede wszystkim jednak nie traktował opieki nad dziećmi w kategoriach poświęcenia. Nie wierzył także ludziom, deklarującym gorliwie miłość do dzieci. Jeśli ktoś opowiada o swojej miłości do dzieci, przypuszczać raczej należy, że ich nie znosi.

Często w rozmowach na temat książek o Korczaku pojawia się tęsknota za kolorem. O ile w obrazie nie jesteśmy jeszcze na to gotowi, tych ludzi z przeszłości spowija mgła sepii, o tyle w słowach udało się to właśnie Annie Czerwińskiej-Rydel. Opisy miejsc i wydarzeń, wartkie dialogi napełnione treścią przenoszą wstecz, jednocześnie zachowując pozory bliskości – rzeczywistość na wyciągnięcie ręki.

To jednak cały czas książka dla dzieci. Nie tylko o przeszłości, także o relacjach dzieci z dorosłymi. Nieznane słowa wyjaśniono w przypisach wprowadzonych zmyślnym rozwiązaniem graficznym, narysowano plan domu, złote myśli przemycono na rogach stron, opowiadanie ożywiono podkolorowanymi fotografiami, wrzucono kilka dziecięcych portretów.

Równocześnie z książką przygotowano audiobook, tekst czyta Henryk Talar. Warto tę opowieść o Korczaku kupić w duecie – przypadkowo usłyszane przez nazbyt często denerwującego się ojca lub obcesową matkę, na zawsze mogą zmienić ich nastawienie. Wierzę w takie podstępy. Jak mówi Czerwińska-Rydel, opowiadając o wybranym przez siebie motywie: Otwarte okno to wolność, za którą idzie odwaga i niepogodzenie ze światem takim, jaki jest. Korczak uczył, jak żyć w małej społeczności Domu Sierot, utopijnej jak na owe czasy, po to, by wychować „wolnego człowieka”. Wiemy, że się wtedy nie udało, nie znaczy jednak, że z zasady się nie da. Dlatego warto wiedzieć, jakimi drogami docierał do psychiki dziecka, i budować w dzieciach poczucie wartości. Także takimi lekturami.

MONIKA OBUCHOW jest dziennikarką i reżyserką telewizyjną, blogerką, kolekcjonerką książek obrazkowych i promotorką kultury dla dzieci. Nagrodzona w 2008 r. przez Polską Sekcję IBBY za upowszechnianie czytelnictwa.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]