Opuszczeni

Pan Stefan Gamończyk z Tych, w liście “Ksiądz z Iraku" (“TP" nr 4/04), napisał kilka słów o nieżyjącym kapelanie polskich pracowników w Iraku - ks. Stanisławie Ułaszewiczu. Chciałbym dorzucić kilka wspomnień.
Czyta się kilka minut

W Iraku pracowałem w latach 1985-86, w tzw. służbie wodnej na campie A, w miejscowości Tell Laham koło Nassiriji. 30 grudnia 1985 r. czekaliśmy na przyjazd ks. Stanisława, który o 10. miał odprawić przy ołtarzu polowym na naszym campie Mszę na zakończenie roku. Przyjazd opóźniał się, ale nie budziło to niepokoju, bo znaliśmy trudne warunki podróżowania księdza po drogach Iraku (autostop, okazje, grzecznościowa pomoc Polaków). Około południa dotarł na camp policyjny samochód i dwóch policjantów irackich, prowadzących słaniającego się na nogach i ubrudzonego Polaka - kierowcę z innego campu, który wiózł do nas ks. Stanisława. Dowiedzieliśmy się, że miał wypadek samochodowy; prawdopodobnie zasnął za kierownicą i wpadł do rowu z wodą. Ks. Stanisław poniósł śmierć na miejscu, a kierowcy udało się wydostać z rowu i wraku samochodu.

Wiadomość była szokiem, choć wśród budowniczych autostrad do wypadków dochodziło niemal co miesiąc i byliśmy oswojeni ze śmiercią. Warunki pracy były ciężkie: upały, burze piaskowe, prace nocne, udział sprzętu ciężkiego, stres i tęsknota za rodziną, zmęczenie, nadużywanie alkoholu - to wszystko powodowało, że dość często słuchaliśmy w radiowęźle muzyki poważnej i pogrzebowej. Jednak po śmierci ks. Stanisława poczuliśmy się osieroceni. Świadczą o tym choćby spontanicznie powstałe dokumenty: wysłanie listu Polaków w Iraku do Prymasa Polski, wiersz pośmiertny, natychmiastowe starania o następcę ks. Stanisława.

Śp. ks. Stanisław Ułaszewicz życzył sobie podobno, aby w razie śmierci pochowano go na terenie jego pracy misyjnej, tj. wśród pustynnych dróg, które tak ofiarnie przemierzał.

ALEKSANDER CZYŻEWSKI (Gdańsk)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2004