Reklama

Ładowanie...

Opuszczeni

Opuszczeni

14.03.2004
Czyta się kilka minut
Pan Stefan Gamończyk z Tych, w liście “Ksiądz z Iraku" (“TP" nr 4/04), napisał kilka słów o nieżyjącym kapelanie polskich pracowników w Iraku - ks. Stanisławie Ułaszewiczu. Chciałbym dorzucić kilka wspomnień.
W

W Iraku pracowałem w latach 1985-86, w tzw. służbie wodnej na campie A, w miejscowości Tell Laham koło Nassiriji. 30 grudnia 1985 r. czekaliśmy na przyjazd ks. Stanisława, który o 10. miał odprawić przy ołtarzu polowym na naszym campie Mszę na zakończenie roku. Przyjazd opóźniał się, ale nie budziło to niepokoju, bo znaliśmy trudne warunki podróżowania księdza po drogach Iraku (autostop, okazje, grzecznościowa pomoc Polaków). Około południa dotarł na camp policyjny samochód i dwóch policjantów irackich, prowadzących słaniającego się na nogach i ubrudzonego Polaka - kierowcę z innego campu, który wiózł do nas ks. Stanisława. Dowiedzieliśmy się, że miał wypadek samochodowy; prawdopodobnie zasnął za kierownicą i wpadł do rowu z wodą. Ks. Stanisław poniósł śmierć na miejscu, a kierowcy udało się wydostać z rowu i wraku samochodu.

Wiadomość była szokiem, choć wśród budowniczych autostrad do wypadków dochodziło niemal co miesiąc i byliśmy oswojeni ze śmiercią. Warunki pracy były ciężkie: upały, burze piaskowe, prace nocne, udział sprzętu ciężkiego, stres i tęsknota za rodziną, zmęczenie, nadużywanie alkoholu - to wszystko powodowało, że dość często słuchaliśmy w radiowęźle muzyki poważnej i pogrzebowej. Jednak po śmierci ks. Stanisława poczuliśmy się osieroceni. Świadczą o tym choćby spontanicznie powstałe dokumenty: wysłanie listu Polaków w Iraku do Prymasa Polski, wiersz pośmiertny, natychmiastowe starania o następcę ks. Stanisława.

Śp. ks. Stanisław Ułaszewicz życzył sobie podobno, aby w razie śmierci pochowano go na terenie jego pracy misyjnej, tj. wśród pustynnych dróg, które tak ofiarnie przemierzał.

ALEKSANDER CZYŻEWSKI (Gdańsk)

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]