Okres próby

Sprawa wydaje się przebrzmiała, bo wyrok dla Czesława Kiszczaka ogłoszono kilkanaście dni temu. Zważywszy jednak, że stało się to kilkadziesiąt lat po przestępstwie, piszę o tym bez najmniejszego poczucia spóźnienia.
Czyta się kilka minut

Rzecz w tym, że rozmiar kary nikogo nie zadowolił. Cztery lata pomniejszone dzięki amnestii o połowę to dla jednych za mało, dla innych za dużo, na dodatek Kiszczakowi wyrok zawieszono na pięć lat, „na okres próby”. To chyba najciekawsze wyzwanie resocjalizacyjne w historii tej branży. I jedno z najciekawszych na świecie i w historii zabezpieczeń ładu demokratycznego przez sądy.

Widać po tym przypadku, że prawodawstwo penalizujące wprowadzanie stanów wojennych jest dalekie od doskonałości. Widać najwyraźniej, że te dwa lata w zawieszeniu na pięć wymagają pilnego namysłu nad nowelizacją odnośnych paragrafów. Najprostsze, zgodnie z logiką naszych konserwatystów, byłoby zaostrzenie kar dla osób wprowadzających stany wojenne. Zaostrzenie odstraszy? Czy surowe kary za noszenie w kieszeni skręta z marihuaną są skuteczne? Nawiasem mówiąc, za skręta idzie się dziś do więzienia na dłużej niż za wprowadzenie stanu wojennego na czele związku zbrojnego. Światowe badania wskazują na nieskuteczność kryminalizowania skrętów, wódki czy pornografii. Podobnie ze skutecznością karania w świecie za stany wojenne. Może zatem prawo złagodzić? Na przykład dawać za stan wojenny rok, bo rok nie wyrok?

Tak czy owak, za pięć lat generał może spróbować wprowadzić stan wojenny bez obawy, że sąd mu wyrok odwiesi. Oczywiście, gdyby wprowadził stan wojenny przed upływem okresu zawieszenia, różnie mogłoby to wyglądać. W wersji przewidzianej przez orzeczenie, generał natychmiast wylądowałby w kiciu. Na dwa lata. Jako recydywista niegrypsujący, mniej więcej na rok. Wydaje się jednak bardzo prawdopodobne, że sądy byłyby bezradne w wyegzekwowaniu wyroku. Roztropność podpowiada, że generał postarałby się nakłonić Wojskową Radę Ocalenia Narodowego (związek zbrojny) do błyskawicznego uchwalenia dlań amnestii, która znosiłaby ów nałożony na niego „okres próby”. Być może WRON-bis specjalnym dekretem wymazałby go też z listy osób skazanych, by ułatwić objęcie stanowiska kierowniczego w administracji publicznej. To wydaje się jasne. Gdyby jednak generał nie miał takich planów, to musi mieć pomysł na najbliższe pięć lat. Tego wymaga logika tego skazania.

A więc „okres próby” jest de facto daniem mu szansy na wykazanie się, że skłonność do wprowadzania stanów wojennych mu minęła, że zarzucił pasję stawania na czele związku zbrojnego, że ma chęć na walkę z sobą, z morderczymi pomysłami, skłonnościami czy wręcz charakteropatycznymi zwichnięciami. Generała czekają długie lata na wykazanie się postanowieniem poprawy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2012