Reklama

Okopać się w niszy

Okopać się w niszy

09.10.2017
Czyta się kilka minut
Cel artysty we współczesnych turbokapitalistycznych realiach: znaleźć niszę, a następnie się w niej okopać.
D

Dotyczy to zresztą nie tylko artystów, ale również teatrologów, archeologów, demagogów, publicystów-fundamentalistów, generalnie wszystkich, po prostu. W Polsce też, ale głównie w internecie. W internecie, czyli w telefonie.

Niedawno, po ośmiu z górą latach, ostatecznie padł mi telefon upadłej marki Nokia, więc musiałem wymienić (choć niechętnie, gdyż coś przeczuwałem) na nowy, inny, czyli taki jak każdy inny – i muszę na świeżo powiedzieć, że to, co teraz uchodzi za telefon, jest wszystkim, ale nie telefonem, przecież nawet nie wiadomo, jak zadzwonić, jak odebrać, jak skorygować esemesy, które to coś za ciebie pisze. Horror, horror! Moim ulubionym absurdem jest tryb automatycznego wykrywania uśmiechu – telefon wtedy strzela selfie... tutaj akurat mój telefon wyjątkowo źle trafił :-(

Muzyki też głównie słucha się w telefonie, więc warto wychwycić cywilizacyjną tendencję...

2569

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Może? Zamiast "może" dajemy "z pewnością"! Jeśli ktoś chciałby potwierdzenia, że sztuka pozostaje sztuką nawet jeśli prostaczek nijakiej w niej formy i sensu nie dostrzega, to właśnie mamy dowód, ze jest wręcz przeciwnie. Pan Jan jest jak koneser, którego poczęstowano winem z supermarketu udającym luksusowy trunek, a on wącha, odsuwa i mówi ostrożnie (żeby nie urazić gospodarzy): "może jakoś dzisiaj smak mnie zawodzi, ale...". Bo ten Mezrahi to wcale nie jest artysta! To żartowniś, wrzucający różne "pranki" na Buzzfeed, Dodo i Twittera. Jego jednorazowa improwizacja, prawdopodobnie komputerowo wygenerowana bez udziału jakiegokolwiek instrumentu, nie ma startu do arcydzieła Cage'a, w którym przemyślany jest każdy tacet, a całość nawiązuje zarówno do wcześniejszych dokonań artysty, jak i do całej historii muzyki zachodniej. Do pierwszego wykonania 4'33" zasiadł sam David Tudor, a potem byli jeszcze Zappa, Tenney, BBC Symphony Orchestra i wielu innych. "Dzieło" Mezrahiego każdy może z dobrym skutkiem zrobić sobie sam, jeśli mu szkoda 2,99 zł. Inna sprawa, że chociaż Cage'a mógłbym słuchać bez końca, to i ten Mezrahi w sumie lepszy niż większość profesjonalnych produkcji w radioodbiornikach. Pozdrawiam felietonistę!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]