Odpomnieć ile się da

Gdy 1 czerwca 1943 r. wojska niemieckie dokonały krwawej pacyfikacji wsi Sochy na Zamojszczyźnie, w wyniku której zginęli prawie wszyscy jej mieszkańcy, Anny Janko jeszcze nie było na świecie, a jej matka miała zaledwie 10 lat.
Czyta się kilka minut

Choć autorka przyszła na świat ponad dekadę po tamtych przerażających wydarzeniach, to właśnie ona została ich nieformalną kronikarką. „Twoja pamięć zetlała i tyle z niej uszło… Dziś pamiętam więcej od ciebie, a jeszcze trochę doczytałam, ludzi popytałam. Musimy razem usiąść i odpomnieć ile się da” – wyznaje autorka na początku swojej książki, która w znacznej mierze napisana jest w formie dialogu z matką. Janko nie tylko próbuje zrekonstruować wydarzenia sprzed ponad 70 lat – praca historyka, choć ogromnie ważna, nie jest dla niej kluczowa. Stawką jej książki jest przede wszystkim podtrzymanie opowieści przekazanej jej przez matkę: „To przecież nasza wspólna historia. Czasem mi się wydaje, że już bardziej moja niż twoja…”. Choć urodzona wiele lat po wojnie, trauma wojenna jest także jej udziałem – tak jakby strach i niewyobrażalne cierpienie, którego doświadczyła matka w dzieciństwie, przekazane zostały jej w genach. Dlatego też w „Małej zagładzie” wielokrotnie powraca scena najważniejsza, źródło traumy: mała Renia, wraz z dwójką młodszego rodzeństwa, patrzy na płonącą wieś i śmierć rodziców. Choć pamięć szwankuje, matka i córka próbują zrekonstruować jak najwięcej szczegółów z tamtej nocy i kolejnych dni.

Janko wielokrotnie gorzko konstatuje, że takich wsi jak Sochy były w Polsce setki – wszystkie spalone, a ich mieszkańcy wymordowani. Dlatego autorka nie poprzestaje na opisie losów mieszkańców rodzinnej miejscowości swojej matki. Idzie znacznie dalej – buduje przerażający katalog zbrodni, które łączy wspólny mianownik – były dokonywane na dzieciach. Choć XX w. dostarczył przykładów wszelkiego możliwego okrucieństwa, to jednak trudno sobie wyobrazić większe bestialstwo niż to wyrządzane najbardziej bezbronnym.

Najokrutniejszym paradoksem wojen jest to, że przyrost ludzkiego cierpienia powoduje zobojętnienie. No bo jak odnieść się do cierpienia setek tysięcy ludzi? Wydaje się, że Janko udało się znaleźć formułę optymalną, która pozwala, z jednej strony, pokazać najmroczniejszą stronę historii każdego konfliktu toczonego w dziejach ludzkości (ze szczególnym uwzględnieniem XX w.), a z drugiej, nie zatracić perspektywy jednostkowej pamięci o poszczególnych ludziach. Tylko literatura może sprawić, że skrajnie intymna opowieść trafi do zupełnie obcego czytelnika. ©


Anna Janko „Mała zagłada”, Wydawnictwo Literackie Kraków 2015

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2016

Artykuł pochodzi z dodatku Angelus 2016