Odcinek dwudziesty i ostatni

Może po kolei. Zaczyna się modlitwą, od razu mnie wciągnęło ze względu na tematykę.
Czyta się kilka minut

Królowa seniorka chce sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wracać do Krakowa (akurat chyba nie ma po co), czy też ulec „złej pokusie” (akurat złej pokusie nie warto ulegać). Król bardzo urósł od pierwszego odcinka, nawet na siedząco widać, że jest wielki. Wielki i bystry, od razu skojarzył ludzi, którzy wyklepali mu misy. Posiada trzy córki, ale nie posiada dla nich czasu. One chcą, by nauczył je władać mieczem, ale on nie chce, chyba że będzie musiał, ale oby nie musiał. Spytko ma zostać podczaszym.

Tymczasem Krystyn wstaje z więziennego barłogu, aby się załamać i poprosić o wybaczenie, wsypując Straszną Babę z Lasów pod Jędrzejowem, która ma tam chować się na czele bandy. Spytko okazuje się potencjalnie gorszym podczaszym niż Jaśko, no ale jak znam życie, Jaśka pominą, promując jakieś miernoty. Zamyślam się.

Kundzia chciała wejść na konia. Niestety, królowa ją podsadzała. Ani chybi poroni następcę tronu. No, ale troski przemijają, gdyż do komnaty królowej wchodzi Agnieszka Mandat, wkradając się w jej łaski tekstem: „Ja tym z Poznania tak bardzo nie ufam”. Zamyślam się. Panowie robią sobie troszkę mieczem, wyraźnie naruszając ciszę nocną na terenie ośrodka, no ale kto królowi zabroni. „Karczmarzu, na rany Chrystusa, daj mi piwa”! Król robi huczną protopępkówkę (być może nieco przedwcześnie), osuszając dzban w towarzystwie aż dwóch (cięcia budżetowe) kumpli, z których jeden to Jasiek. Jasiek „dokonał wielką rzecz”. Zamyślam się. Wysuszają dzban, a następnie się podnoszą, krzycząc „aaaaaaaaa”. No i tak płynnie dobrnęliśmy do finalnie nocnego knucia w kaplicy. Koniec dwudziestego odcinka „Korony królów”.

Mam dość, oraz garść refleksji, a raczej dwie, w tym jedną ze znakiem zapytania: 1. Wygląda na to, że „Korona królów” jest po prostu „Grą o tron”, ale bez tych scen, w których coś się dzieje. Jakby Andy Warhol reżyserował. To już jest śmiała koncepcja, widzę potencjał, ale należy być konsekwentnym i pójść za ciosem. Dlatego zgadzam się z prezesem Kurskim: trzeba „Koronę” pociągnąć przez wieki, aż po dziś dzień, a następnie prześcignąć teraźniejszość i śmiało ruszyć w przyszłość jako „Kwantowa korona królów”. 2. Skąd ludzie w średniowieczu mieli tyle włosów? ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2018