Obama: polityk czy gwiazda pop?

Barack Obama - Superstar! Żaden z europejskich polityków nie potrafiłby dokonać tego, co udało się Obamie: zmobilizować masy. 200 tys. głównie młodych ludzi zebrało się w miniony czwartek spontanicznie pod berlińską Kolumną Zwycięstwa i w ogrodach Tiergarten, aby wysłuchać przesłania kandydata Demokratów na prezydenta USA. Barack Obama spłynął na Berlin niczym mesjasz i oczarował Niemców; w sondażach 80 proc. z nich życzyłoby sobie, aby to właśnie czarnoskóry senator został kolejnym lokatorem Białego Domu.
Czyta się kilka minut

Berlin był punktem kulminacyjnym podróży Obamy przez świat. Niedoświadczony dotąd w sprawach międzynarodowych, Obama przemierzał teren politycznie dlań ryzykowny: nie tylko pola bitew w Iraku i Afganistanie oraz Izrael (gdzie poruszał się z niezwykłą wręcz ostrożnością; najmniejszy błąd mógł kosztować go głosy żydowskich wyborców w USA), ale także stolice zachodnioeuropejskie: Londyn, Paryż i Berlin.

W tych dwóch ostatnich Obama doświadczył czegoś, co któryś z komentatorów nazwał "Obamanią" (aluzja do "Gorbimanii" sprzed 20 lat). Zwłaszcza w Berlinie, gdzie - jedyny raz w swej podróży - zabrał publicznie głos. Berlin oferował najwyraźniej najlepszą scenografię: miasto kiedyś podzielone, na styku Wschodu i Zachodu, jako symbol jedności i wolności. Mając za sobą taką symbolikę, Obama postanowił zaprezentować się jako polityk niosący hasło "przełomu" dla nowego pokolenia po obu stronach Atlantyku. Nawoływał do nowego partnerstwa między Europą a Stanami, aby wspólnie rozwiązać globalne problemy, jak terroryzm czy zmiany klimatyczne. Roztaczając wizję świata bez broni atomowej, ostrzegał przed nowymi murami w XXI wieku, dzielącymi ludzi bogatych i biednych, ludzi wyznania chrześcijańskiego, islamskiego i żydowskiego.

W Berlinie usłyszeliśmy od Obamy sporo wizjonerskiej retoryki, zobaczyliśmy niezłą porcję populizmu - ale mało konkretnej polityki. Obama przybył, przemówił - ale czy zwyciężył? Walka o Biały Dom rozstrzygnie się w Ameryce. Trosk amerykańskich wyborców - spowodowanych kryzysem na rynku nieruchomości czy wysokimi cenami paliw - nie uspokoją wizjonerskie przemówienia w dalekim Berlinie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2008