Nowość

"Okruchy Słowa" bp. Grzegorza Rysia
Czyta się kilka minut

Pierwsza Ewangelia Kongresu Nowej Ewangelizacji w Skrzatuszu.

Wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: »Bierzcie, to jest ciało moje«. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł im: »To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym«” (Mk 14, 22-25).

Dwa „okruchy” z tego Słowa uderzyły mnie z nową siłą. Pierwszy jest związany z pojęciem „Krew Przymierza”. Już ojcowie zwracali uwagę na to, że zawarcie Przymierza (zarówno Synaickiego, jak i Nowego – w Chrystusie) dokonało się „we krwi”.

Pod Synajem Mojżesz pokropił najpierw ołtarz (symbolizujący Boga), a potem cały Lud tą samą krwią, pochodzącą ze złożonych na ofiarę zwierząt. Wyrażając w tym znaku pragnienie wpisane w ideę Przymierza: by jedna Krew mogła połączyć Boga i ludzi; by człowiek i Bóg stali się (na nowo) krewnymi.

Jezus – pieczętując Nowe Przymierze – daje nam swoją Krew do picia. Pragnienie Mojżeszowe staje się rzeczywistością: Krew wcielonego Boga może płynąć naszymi żyłami…

Myślę jednak o tym szczególe: pokropienie i picie. Znaczenie to samo. Pragnienie to samo. Jest jednak różnica miedzypokropieniem z zewnątrz a piciem – przyjęciem do wnętrza, do krwiobiegu, do serca. To jest to, co zapowiadał Jeremiasz, twierdząc o Nowym Przymierzu, że będzie wypisane na ludzkich sercach. Na tym właśnie polega jego nowość: nie na treści (pierwsze przykazanie pozostaje to samo: „Słuchaj… Pan jest jeden… Będziesz Go miłował…”), lecz na sposobie zapisu: w sercu, nie na kamiennych tablicach – wewnątrz, nie na zewnątrz człowieka. Drugi szczegół („okruch”) jest jeszcze bardziej uderzający. Jezus mówi o swojej „Krwi Przymierza” – nie Nowego Przymierza. Uderzyło mnie to bardzo – zapewne z racji automatyzmu myślenia: Krew Jezusa jest Krwią Nowego Przymierza. Tak zresztą jest w Wulgacie: „Hic est sanguis meus novi testamenti”. Tekst grecki, oryginalny, w tym miejscu (zapewne w większości lekcji – także w zapisie Ewangelii Mateuszowej) nie mówi o Nowym Przymierzu. Słowo „nowy” pada dopiero w odniesieniu do Napoju Przymierza w Królestwie Bożym. To jest dopiero nowość – ucztowanie z Bogiem w Jego Królestwie! To jest zupełnie inna rzeczywistość. Spełnienie, a nie zapowiedź – nawet najdoskonalsza, ale ciągle w znaku (w sakramencie).

To jest niesamowite: ustanawiając i pieczętując własną Krwią Nowe Przymierze, Jezus – w tym samym momencie – odsyła nas dalej. Spełniając zapowiedzi, natychmiast wzbudza w nas następne pragnienie. Pokazuje Rzeczywistość, która jest ciągle przed nami. Oczekująca. I wzbudzająca oczekiwanie! ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2015