Nowa twarz birmańskiej transformacji

Po 50 latach wojskowego reżimu Birma ma cywilnego prezydenta: 15 marca parlament wybrał Htin Kyaw na głowę państwa, które po okresie rządów brutalnej junty przeżywa demokratyczną transformację.
Czyta się kilka minut
Htin Kyaw, 15.03.2016 r. / / Fot. Gemunu Amarasinghe/AP/FOTOLINK/EASTNEWS
Htin Kyaw, 15.03.2016 r. / / Fot. Gemunu Amarasinghe/AP/FOTOLINK/EASTNEWS

Htin Kyaw (czytaj: Tin Dzio) to bliski współpracownik pokojowej noblistki Aung San Suu Kyi, której Narodowa Liga na Rzecz Demokracji odniosła historyczne zwycięstwo w wyborach do parlamentu w listopadzie 2015 r. Sama „The Lady” czy „Mother Suu”, jak zwą ją Birmańczycy, nie może być prezydentem – zabrania jej tego skonstruowana przez wojskowych konstytucja, która zakazuje objęcia urzędu przez osobę, której krewni są cudzoziemcami (jej mąż był Brytyjczykiem, a dwóch synów ma brytyjskie paszporty). Ale nikt nie ma wątpliwości, że to ona ma podejmować główne decyzje. Przed wyborami mówiła, iż będzie „wyżej od prezydenta”, stąd media lokalne i światowe spekulowały, kogo wybierze na „prezydenta-pełnomocnika”. Kandydaturę Htin Kyaw poparło ponad 50 proc. posłów – w parlamencie, gdzie jedna czwarta miejsc konstytucyjnie zarezerwowana jest dla armii.

Podczas aresztu domowego, w którym Suu Kyi znajdowała się prawie 15 lat, Htin Kyaw był jej łącznikiem ze światem. Już w pierwszych słowach po ogłoszeniu nominacji powiedział, że to „zwycięstwo ludu i Suu Kyi”. 69-letni prezydent-elekt jest absolwentem ekonomii i synem narodowego birmańskiego poety, którego wiersze do dziś recytowane są tu w szkołach.

– Dla społeczności międzynarodowej trudny do zrozumienia może być fakt, że z góry wiadomo, iż to nie prezydent będzie decydować – mówi „Tygodnikowi” Khun Aung, działacz obywatelski reprezentujący jedną z ponad stu mniejszości etnicznych. – Ale my wszyscy wybraliśmy Suu Kyi. Ona nie może zostać prezydentem tylko dlatego, że zabrania tego skierowany specjalnie przeciw niej zapis konstytucji.

Htin Kyaw postrzegany jest jako polityk dążący do porozumienia między różnymi grupami. – Nawet wojskowi w parlamencie go poparli, bo nie mogli znaleźć nic, co mogliby mu zarzucić – mówi „Tygodnikowi” Mon Mon Myat, dziennikarka i reżyserka, współtwórczyni filmowego festiwalu praw człowieka. – Nasz kraj wiele przeżył, ale po raz pierwszy od lat naprawdę zaczynamy wierzyć w zmiany.  ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2016