Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Niespieszny wszechświat opowieści

Niespieszny wszechświat opowieści

23.10.2016
Czyta się kilka minut
Kilkusetstronicowe opowieści Javiera Maríasa to w istocie kameralne dramaty. Dominuje erotyczne napięcie, demony przeszłości i tajemne motywacje, prowadzące do zaskakujących rozwiązań.
Fot. Ulf Andersen / AURIMAGES / AFP / EAST NEWS
Z

Zamężna kobieta umiera nagle w łóżku przypadkowego kochanka. Atrakcyjny producent filmowy zamyka co noc drzwi swojej sypialni przed własną żoną. Zamożny mężczyzna w średnim wieku zostaje zamordowany w samochodzie; wdowa po nim znajduje pociechę u przyjaciela domu.

W powieściach Javiera Maríasa nie brak melodramatycznych fabuł, sentymentalnych scen (włącznie z rzewnymi rozstaniami w strugach deszczu), nieprawdopodobnych zwrotów akcji i nagłych wypadków. Myli się jednak ten, kto po takim opisie spodziewać się będzie samoświadomego kiczu w stylu Almodóvara. Marías, będący po śmierci Roberta Bolaño najwybitniejszym współczesnym powieściopisarzem hiszpańskojęzycznym, chętnie korzysta z repertuaru chwytów znanych z literatury popularnej, jednak dominantą jego prozy jest sam język: wielopiętrowe zdania złożone, elegancka ornamentalna fraza i finezyjna gra czasami gramatycznymi (dodajmy do tego, że Marías miał w Polsce szczęście do wybornych przekładów).

W „niespiesznym wszechświecie opowieści” Javiera Maríasa pełno jest celnych obserwacji ludzkiej natury, zwłaszcza jej mniej budujących stron i rozbuchanych afektów; świat książek nieustannie przenika się przy tym ze światem realnym. Jego kilkusetstronicowe opowieści to w istocie rozpisane na kilka osób kameralne dramaty; narratorzy, biorący udział w opisywanych wydarzeniach, analizują erotyczne napięcia powstające między protagonistami, gmatwaninę nierozwiązanych kwestii z przeszłości i tajemnych motywacji, prowadzących do zaskakujących rozwiązań.

Wstyd i zapomnienie

Czasy dyktatury Franco nieustannie powracają w powieściach hiszpańskiego pisarza, syna politycznego emigranta. Zamiast barokowych, onirycznych scenerii dominujących w iberoamerykańskich powieściach o dyktatorach spod znaku Márqueza czy Roa Bastosa, u Maríasa odnajdziemy wyłącznie prywatne, jednostkowe narracje. Przeszłość powraca u niego czasem w formie krótkich wtrąceń, skojarzeń wywołanych nazwą ulicy czy pojawiającym się gdzieś przedwojennym banknotem. Czasem zaś pod postacią rozbudowanych epizodów, jak w „Czarnych plecach czasu”, gdzie Franco pojawia się osobiście, jako ciężko myślący, wojskowy trep. Kulminacją tych wątków jest trylogia „Twoja twarz jutro”, głęboko osadzona w najnowszej historii Hiszpanii.

Ostatnia powieść Maríasa, „Tak się złe zaczyna”, rozgrywa się w latach 80. XX w.,w okresie transición, pokojowego przejścia od faszyzmu do demokracji. Reżim frankistowski oddaje dobrowolnie władzę, w zamian za co unika rozliczenia, korzysta z amnestii i zachowuje zdobyte w ciągu dekad przywileje. Narratorem powieści jest młody Juan de Vere zatrudniony jako sekretarz i chłopiec na posyłki przez producenta filmowego Eduarda Muriela.

Dialog o przeszłości uruchamia postać doktora Van Vechtena, dawnego przyjaciela Muriela. Wszystko, czego dowiaduje się o nim narrator, pochodzi z enigmatycznych, prywatnych rozmów jego znajomych. Eduardo wspomina, że sprawy związane z doktorem mają swe korzenie jeszcze w czasach wojennych. Oficjalna wersja biografii znanego lekarza głosi, że choć świetnie radził sobie w czasach Franco i pracował w rządowej klinice, to jednocześnie aktywnie wspomagał opozycję.

Narrator co chwila słyszy jednak lepkie plotki o wykorzystywaniu przez doktora żon i córek więzionych opozycjonistów. Van Vechten jest znanym w Madrycie amantem, ale czy plotki o nim są prawdziwe? Kluczowa jest tutaj scena, gdy Juan ogląda w oknie scenę miłosną z udziałem doktora i Beatriz Muriel w odwiedzanym przez nazistów sanktuarium Matki Boskiej z Darmstadtu. Czy niechęć Eduarda wiąże się zatem z romansem dawnego przyjaciela z żoną? Zagadka rozgałęzia się na dwie zupełnie różne historie.

Jak odróżnić, zdaje się pytać narrator Maríasa, naszą naturalną skłonność do zapominania od mechanizmów wyparcia, przemilczania własnej nikczemności i niechęci do przyznawania się do dawnego oportunizmu? Czy społeczny pakt milczenia podtrzymywany był z niezrozumiale przesadną skrupulatnością ze względu na poczucie wstydu, towarzyszące wspomnieniom z epoki faszystowskiej?

Mozaikowa opowieść o bucie zwycięzców i poniżeniu ofiar, odważnym oporze przeciwko reżimowi i lukrowaniu przeszłości prowadzi nas w stronę kwestii najbardziej zasadniczych i staje się częścią szerszego projektu filozoficznego, którego przedmiotem są, być może niemożliwe do rozwiązania, dylematy moralne związane z przepracowywaniem pamięci o totalitarnej historii.

Szekspirowskie frazy

Większość postaci pojawiających się w powieściach Maríasa uprawia zawody związane z pisarstwem: spotkamy tu autorów, translatorów, tłumaczy kabinowych, ghostwriterów, filologów, wydawców i szeregowych edytorów. Podobnie jak adwokaci i lekarze, również często pojawiający się w fikcjach hiszpańskiego pisarza, mają oni szczególne możliwości do zaglądania za kulisy teatru życia codziennego. Lubią ponadto rezonować na temat sztuki słowa, sięgają po obszerne tezaurusy i zastanawiają się nad, prawdziwymi czy fikcyjnymi, etymologiami wyrażeń, których używają.

Marías już w swoich oksfordzkich powieściach „Wszystkie dusze” i „Czarne plecy” eksplorował mało budujący świat wydziałów humanistyki. W „Zakochaniach” narratorką jest pracująca w wydawnictwie młoda kobieta, użerająca się z męczącym szefem i megalomańskimi pisarzami, na wszelki wypadek trzymającymi w szufladzie przemówienia noblowskie i wysyłającymi wydawcy ogromne rachunki za hotelowe usługi. Tutaj też pojawia się, powracający potem w „Tak się złe zaczyna”, profesor Rico, karykaturalny akademicki bufon, gustujący w marynarkach w kolorze „zieleń nazistowska”, wygłaszający potoczyste dytyramby na własną cześć i podrywający tabuny młodych kobiet „na wiedzę encyklopedyczną”.

Szczególnie wiele w tym świecie anglistów. Sam Marías, oprócz pisania własnych powieści, przetłumaczył też na hiszpański znaczne ilości klasyki anglojęzycznej, od Sterna po Conrada i Nabokova. Szekspir zajmuje przy tym miejsce uprzywilejowane – większość tytułów powieści Maríasa to cytaty z elżbietańczyka, a frazy z niego przejęte powracają nieustannie.

Pantomima

Jedną z atrakcji Paryża końca XIX w. była morgue, publiczna kostnica, w której wystawiano za szybą ciała anonimowych nieboszczyków, głównie nieślubnych noworodków topionych i duszonych przez matki. Oficjalnym powodem była identyfikacja trupów, szybko jednak morgue przyciągać zaczęła tłumy paryżan i turystów.

Przyjemności podglądania wszelkiego rodzaju makabrycznych scen rozgrywających się po drugiej stronie ekranu wkrótce dostarczać zaczęła nowo powstała sztuka filmowa. To kino właśnie, obok kanonu literackiego, stanowi najważniejszy punkt odniesienia dla Maríasa, z niego też przejął postać podglądacza (i podsłuchiwacza) wprowadzającego czytelnika w fikcyjny świat.

Podglądactwo i podsłuchiwanie jawią się tu jako zasadnicze sposoby poznania świata, narratorzy stają się świadkami przypadkowych scen z udziałem osób im bliskich lub też podsłuchują rozmowy na ich temat. Niedoświadczony narrator „Tak się złe zaczyna” poznaje rzeczywistość zza węgła i zza matowej szyby, podglądactwo staje się jego główną namiętnością, oprócz rozkoszy przynoszącą również pogłębioną wiedzę o świecie: „Jednak zdawałem sobie też sprawę, że aktywnie rozwijam ten nawyk i zaczyna mi się on podobać, nawyk podglądania czy szpiegowania”.

Sceny oglądane przez opowiadaczy Maríasa często pozbawione są dialogów, przypominają pantomimiczne obrazy z okresu kina niemego albo sekwencje z Hitchcocka, gdzie przez wiele minut nikt nic nie mówi, „a mimo to widz wpatruje się w ekran jak zaczarowany, w narastającym napięciu i ogromnych emocjach”.

Upiory i przypadki

Dlaczego sympatyczny, błyskotliwy producent filmów z amerykańskimi gwiazdkami wyzywa swoją atrakcyjną i inteligentną żonę groteskowymi przezwiskami: „nazywał ją »beczką« i »workiem mąki«, i »gruboskórną«, i »banią łoju«, i »grubą krową«”. Dlaczego wciąż ją poniża, wpędza w apatię i chorobę psychiczną? Jaką rolę w rodzinnym dramacie odegra córka Murielów Suzana?

Gęsta materia powieści Maríasa obfituje w zagadki, anegdoty i wywody poboczne, z zadziwiającą łatwością potrafi on jednak, niczym wprawny muzyk jazzowy, po najbardziej karkołomnej improwizacji powrócić do tematu.

Kilka z owych tematów powtarza się nieustannie: życie zbudowane na oszustwie, rozwiane iluzje, destrukcyjne ślady miłosnego żaru, który, mimo że z pozoru już wygasł, wciąż motywuje nasze działania, przemiany postaci, które okazują się być kimś zupełnie innym, niż sądziliśmy.

Śmierć jest w powieściach Maríasa wszechobecna, subtelnie analizuje on żałobę po najbliższych i trwałe ślady, jakie pozostawia ich odejście. Jak u Szekspira znajdujemy się w mrocznym świecie upiorów i duchów; zmarli nie dają spokoju żywym, mary tych, co odeszli, wracają w najbardziej trywialnych i codziennych chwilach, uzurpatorzy budzą się zlani potem.

Centralną rolę w powieściowym świecie Hiszpana odgrywa przypadek; stanowi on o tym, jak potoczy się nasze życie, i wkracza w nie niczym antyczne bóstwo. Powieści Javiera Maríasa są próbą przywrócenia światopoglądu tragicznego: „Nikt już nie godzi się na to, że czasem coś się wydarza i nie ma winnego, albo że istnieje coś takiego jak pech, albo że w człowieku coś wysiada i sam się wykoleja, albo że ktoś sam szuka nieszczęścia, albo własnej zguby” – mówi Maria z „Zakochań”. Utopia samoustanawiającego się podmiotu jest w nich nieustannie podważana i kwestionowana przez ingerencję losu i wszelkie życiowe turbulencje: śmiertelne choroby, nieszczęśliwe zbiegi okoliczności czy, porywające nas wbrew naszej woli, zakochania. ©

Javier Marías „Zakochania”, przeł. Carlos Marrodán Casas i Wojciech Charchalis, Sonia Draga, Katowice 2013
Javier Marías „Tak się złe zaczyna”, przeł. Tomasz Pindel, Sonia Draga, Katowice 2016

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]