Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

„Niepożądana obca”

„Niepożądana obca”

31.07.2018
Czyta się kilka minut
W ubiegłym tygodniu władze Filipin ostatecznie zadecydowały o deportacji australijskiej misjonarki. 71-letnia s. Patricia Fox (na zdjęciu), należąca do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej z Syjonu, od 27 lat pracuje z rolnikami i biednymi na Filipinach.
NOEL CELIS / AFP / EAST NEWS
P

Przez lata unikała deklaracji politycznych, mówiąc: „zostawcie to Filipińczykom”. Mimo to zyskała uwagę prezydenta Rodrigo Duterte, który w kwietniu nazwał ją „niepożądanym obcym”. Już wtedy zapadła pierwsza, uchylona potem, decyzja o deportacji. Uwagę władz zwróciła jej wizyta na objętej stanem wojennym wyspie Mindanao, gdzie s. Fox dokumentowała fakty dotyczące łamania praw człowieka. Ogłoszony w związku z obecnością ISIS na wyspie stan wojenny pozwala wojsku łamać prawa rolniczych działaczy związkowych oraz przedstawicieli rdzennej ludności, protestujących przeciw kopalniom i wielkim farmom.

Zarzut, jaki australijska zakonnica zobaczyła ostatecznie na wyroku deportacji i zakazu powrotu, to naruszenie warunków wizy misjonarskiej poprzez udział w demonstracjach i konferencjach prasowych. S. Fox zamierza się od decyzji odwołać, bo jak powtarza, bardzo nie chce opuszczać Filipin.

„Jako siostra zakonna dołączałam do demonstracji w obronie praw człowieka, w sprawach rolników i ich prawa do ziemi, czy w sprawie zwolnienia więźniów politycznych. Możecie nazwać to działaniem politycznym, ja uważam to za moje zakonne powołanie, mój chrześcijański obowiązek” – tłumaczyła s. Fox.

Pytanie tylko, czy władze Filipin i ich sądy zgodzą się, że praca misjonarza to również stawianie oporu wobec niesprawiedliwości? ©

Czytaj także: Zuzanna Radzik: Zakonnica, która została lobbystką

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolożka, publicystka i blogerka („Żydzi i czarownice”). Zajmuje się dialogiem chrześcijańsko-żydowskim oraz teologią feministyczną. Studiowała na Papieskim Wydziale Teologicznym w...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

szefowa polskiej sekcji Amnesty International, to dla posłanki PiS Pawłowicz - ordynarnej królowej publicznego, prostackiego chamstwa - także persona non grata w Polsce - Filipiny ok, ale ja proponuję Redakcji także tekst na ten temat, polski temat

z lotniska w Chicago, bo pan oficer wymyślił sobie, że grając zarobkowo mogą złamać przepisy wizowe (mieli wizy turystyczne). A przecież oni niczego nie zdążyli złamać! Mieli tylko przy sobie gitary, kontrabasy, wzmacniacze itd. Jak to muzycy. W dodatku od takich decyzji nie ma odwołania. Siostra Fox jest zapewne szlachetną i prawą osobą, ale zwyczajnie zrobiła coś, czego zobowiązała się nie robić, podpisując wniosek wizowy. Jakoś nikt nie płacze nad imamami wydalanymi z Austrii, Francji, Danii... Wrogie nastawienie obecnego prezydenta do kościoła, papieża, a nawet samego Pana Boga jest powszechnie znane, jednak tym bardziej misjonarka powinna była, tak jak przez poprzednie lata, trzymać się prawa nie swojego przecież kraju, w którym znalazła się dobrowolnie. O prawdziwych represjach może mówić pastor Brunson, o którym pisze na swoim blogu w TP pani Marcelina Szumer-Brysz. I tyle na ten temat.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]