Reklama

Niedzielne czytanie z wyspy uchodźców

Niedzielne czytanie z wyspy uchodźców

z Lesbos (Grecja)
08.03.2020
Czyta się kilka minut
Do małego kościoła w Mitylenie na jedenastą przychodzą Afrykanie. Dziś usłyszeli: „Niech w te dni nie skusi was gniew”.
Msza w Mitylenie (Lesbos), 8 marca 2020 r. / Fot. Marcin Żyła
T

Teraz to może być jeszcze trudniejsze – nie dać się ponieść złu – więc ojciec Maurice, jezuita, zanim rozpocznie mszę, popatrzy na każdego. Trochę to trwa, lecz na wyspie, na której od miesięcy, a czasem od lat, tylko się czeka, nikt nie ma zamiaru narzekać. Minuta dłużej w kościele – to minuta dłużej razem.

Czterdzieścioro wiernych, w większości z Konga i Kamerunu, patrzy na z kolei trzech księży, Anglika i dwóch Francuzów. „Wyrażamy solidarność z…”, „przestrzegamy przed…”, „apelujemy o…” – nie czas na takie słowa w kościele Wniebowzięcia NMP w Mitylenie. Bardziej od nich trzeba ciszy.

Więcej przemocy

Wczoraj wieczorem pod miastem spłonęła One Happy Family, szkoła i ośrodek aktywności dla uchodźców, w której na co dzień pracowało wiele organizacji pozarządowych. Przyczyny nie są znane. Nie ustalono też powodów podobnych pożarów z ostatnich tygodni na Lesbos i sąsiednich wyspach – w tym nawet pożaru tymczasowego obozu na plaży, gdzie przypływającym nocą z Turcji rozdawano koce i suche ubrania.

Nie złapano sprawców pobić wolontariuszy z zagranicy, bezkarni są ci, którzy co jakiś czas blokują na kilka godzin drogę dojazdową do głównego obozu uchodźców w Morii. Zamaskowani mężczyźni zatrzymują samochody i sprawdzają, czy jadą nimi nie-Grecy. Biją uchodźców, migrantów, wolontariuszy, dziennikarzy. Niektóre organizacje wycofały z Lesbos część personelu. Dziś, dzień po pożarze One Happy Family, mają zdecydować, czy na Lesbos da się dalej pracować.

Zaledwie wczoraj, w sobotę – po dwóch miesiącach gróźb, demonstracji, zamieszek i pobić – pokojowi na Lesbos postanowiono dać drugą szansę. Na placu przy porcie w Mitylenie odbył się koncert dla wszystkich mieszkańców wyspy. Miała to być demonstracja jedności. Śpiewano do słów Martina Luthera Kinga: „Zwyciężymy wszystkie trudności”. Ale wieczorny pożar przemienił nadzieję w rozpacz.

„Będziemy wojownikami”

Ojciec Maurice przerywa ciszę: „Witajcie w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu [zaczyna się tu później niż w Polsce – red.]. Dzisiejsza Ewangelia wspomina o Jezusie, który 40 dni był kuszony przez diabła na pustyni: »Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód«. Nie jest mi łatwo mówić o tym do was, którzy taki głód czujecie na co dzień”.

„Jestem dziś z wami – ciągnie dalej – bo chcę, abyście wiedzieli, że jesteście reprezentowani. W Brukseli, w ONZ-cie, w Grecji i poza jej granicami. W waszym imieniu chce także mówić Kościół. Będziemy namawiać biskupów w całej Europie do tego, aby naciskali na władze w sprawie zorganizowania korytarzy humanitarnych. Będziemy, obiecuję wam, wojownikami tej sprawy” – mówi jezuita, przypominając niedawny apel z Watykanu o ewakuację najbardziej potrzebujących uchodźców i migrantów z Lesbos. Dodaje też: „Pamiętajcie, nie tylko przeciw wam skierowana jest przemoc. Także przeciw tym, którzy wam pomagają. Niech was jednak nie skusi gniew”.

Właśnie w związku z korytarzami humanitarnymi na Lesbos był wczoraj bp Krzysztof Zadarko, delegat polskiego Episkopatu ds. migrantów, i przedstawiciele Caritasu. Przypłynął z Samos, gdzie również przebywają migranci. – Największe wrażenie wywarł na mnie dramat, z jakim mierzą się kilkunastolatkowie, którzy dotarli tu z Afganistanu sami, dostając pieniądze od rodziny i mając często fałszywe wyobrażenie o Europie. Utknęli na greckich wyspach. Choćby chcieli, nie mogą nawet wrócić – mówi „Tygodnikowi” biskup Zadarko.

***

Chór śpiewa pięknie, po francusku i angielsku. Prób nie ma jak zorganizować, więc na wszelki wypadek organistka dyryguje lewą ręką. W czasie podniesienia niektórzy wznoszą otwarte dłonie. Uśmiechamy się do siebie. Podczas przekazywania znaku pokoju łatwo zapomnieć, że nie podajemy sobie rąk – wyspę trzeba chronić przed koronawirusem.

Czytaj także: Pomoc nie na miejscu - Edward Augustyn i Marcin Żyła o korytarzach humanitarnych dla uchodźców

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„Podczas przekazywania znaku pokoju łatwo zapomnieć, że nie podajemy sobie rąk – wyspę trzeba chronić przed koronawirusem.” W mojej ocenie, niechęć miejscowych do obcych bierze się własnie ze strachu przed …. . Na ile ten strach jest uzasadniony, pokażą wydarzenia dziejące się tu i teraz. W mej miejscowości, zanim pobudowano kościół, wystawiono pokaźnych rozmiarów plebanię. Miejscowym tłumaczył pleban, że najpierw potrzeba tymczasowej salki, kaplicy dla odprawiania mszy, potem może przedszkole, sale dla zajęć szkolnych, hospicjum, czy może miejsce opieki doraźnej dla seniorów. Po z góra dwudziestu latach plebanię zamieszkuję dwóch księży, a chór kościelny prosi o miejsce w domu kultury na próby. Sporo podróżuje, a obiekty sakralne i towarzysząca im zabudowa, są stałym elementem w zwiedzaniu nowych miejsc. Doprawdy nie mam pojęcia po co księżom tak ogromna przestrzeń socjalna. Chciałoby się krzyknąć - dajcie przykład, impuls solidarności, działania. Wiem, głupich nie ma. Moi rodzice przeżyli czasy dokwaterowywania do nadmetrażu, gdy sami pobudowali dom, nieco za duży jak na nasze potrzeby, ale z myślą o przyszłych rodzinach dzieci. W jakiejś rozmowie pada, czy nie wynajęliby pietra, mama powiedziała - lepiej już sobie wielki głaz przytaszczyć do pokoju, jego zawsze da się ominąć. Miotają nami sprzeczne skrajne emocje, w czasach stabilizacji, spokoju nad nimi górę bierze zdrowy rozsądek, zazwyczaj. Wystarczy nieco posiać zamętu, a pryska on niczym bańka mydlana.Nastał czas, gdy w obcych dostrzegamy realne zagrożenie dla siebie. Ten niepokój zasiali właśnie kapłani i to oni stworzyli klimat dla podsycania tej fobii przez PiS. Teraz to się rozlewa na fali koronowirusa, już nie pomoże żaden Zadarko. Nie przygarniemy zbłąkanego wędrowcy, tak jak nie posadzimy za stołem, przy czekającym na wędrowca miejscu, w wigilijny magiczny wieczór bożonarodzeniowy bezdomnego. Tylko puste gesty, słowa, nic więcej nam nie zostało. Czemu tak jest? To sprawa naszego formatowania w dzieciństwie. Dziś może wygląda to technicznie inaczej, ale idea jest ta sama. Jadąc samochodem wczoraj, po drodze wstępuje na mszę dla dzieci, w małym wiejskim kościołku. Ksiądz tłumaczy po co ten post i dlaczego przy ołtarzy suche patyki, kamienie. Potem gromi dzieciaki, że nie zabrały skarbonek na jałmużnę, wyłożonych przy bocznym ołtarzu, wyznacza z nazwiska osoby do sprzątania w tym tygodniu w kościele i instruuje jak zamawiać intencje maszale. Ludzie śpiewają bez dyrygowania, bo organista dawno uciekł, spora gromadka dzieci, tych starszych pod kościołem stoi, zresztą starszych też tam nie brakuje, palą papierosy i żywo dyskutują. Taki obrazek z mych młodzieńczych lat, gdy zaczynało się kazanie, w pobliskiej gospodzie cała lada zastawiona była kuflami z piwem. Chłopy i młodzieżówka wychodzili dyskretnie, wychylali po kufelku i wracali, już po wzniosłych wywodach plebana. Bo wiecie wszystko to naprawdę na poważnie, ale w sumie na niby, to każdy wie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]