Nieczysta

Czystość i nieczystość rytualna – czy te kategorie mają jakieś przełożenie na nasze życie dziś?
Czyta się kilka minut

Ostatnie zburzenie Świątyni Jerozolimskiej miało miejsce prawie dwa tysiące lat temu, a stan nieczystości rytualnej zwykłego Izraelity przede wszystkim uniemożliwiał mu przekroczenie jej progów. Jednak prawa te są nadal żywe dla potomków Aarona – mam nadzieję poświęcić temu zagadnieniu osobny felieton – oraz dla ortodoksyjnych par (teoretycznie konserwatywnych również). Cielesne aspekty pożycia małżeńskiego ściśle reguluje miesięczny cykl kobiety i, na mocy talmudycznej decyzji rabinów, modyfikującej zakaz biblijny (Kpł 15, 19-24), kobieta w płodnym okresie swojego życia jest z grubsza przez połowę tego czasu nieczysta rytualnie, nawet jeśli nie zajdzie w ciążę.

„Jeśli kobieta zajdzie w ciążę [hebr. tazrija, dosł. wyda nasienie] i urodzi dziecko płci męskiej (...) Ale jeśli urodzi dziecko płci żeńskiej...” (12, 2 i 5). To zadziwiająca różnica: przez siedem dni po urodzeniu chłopca matka znajduje się w stanie rytualnej nieczystości – tak jak podczas menstruacji. Przez kolejne 33 dni ma się trzymać z dala od wszystkiego, co związane ze Świątynią. Jeśli powije córkę, okres „kwarantanny” jest dwukrotnie dłuższy: dwa tygodnie, a potem jeszcze 66 dni. Po upływie owych 40 bądź 80 dni matka przekazuje kapłanowi u wrót świątynnych ofiarę całopalną i przebłagalną (Cylkow: zagrzeszną), aby odzyskać status czystej rytualnie. Dlaczego od płci noworodka zależy długość „kwarantanny”? Można próbować wyjaśnić to faktem, że rodząc dziewczynkę, sprowadza się na świat kolejną potencjalną matkę. Choć niektórym sama narzuca się interpretacja, jakoby był to dowód, że potomek męski jest preferowany.

Dlaczego kobieta po porodzie musi złożyć ofiarę zagrzeszną? Jako nastolatka usłyszałam następujące wyjaśnienie: należy mniemać, że podczas silnych bólów porodowych matka poprzysięgła, że już nigdy nie zajdzie w ciążę. To oczywiście nieziszczalne w obliczu obowiązków wobec męża. Musi więc złożyć ofiarę zagrzeszną za ślubowanie, które było wyrazem buntu przeciwko niemu. Czyżby kobieta naprawdę zgrzeszyła? A może to niefortunny błąd w tłumaczeniu? „Grzech” to po hebrajsku chet, więc ofiarę chatat wielu nazywa „zagrzeszną”. Tymczasem ta ofiara niczym nie różni się od ofiar składanych z okazji oczyszczenia, gdy nie został popełniony żaden grzech (patrz np. 15, 30).

A jak jest z tym „wydaniem nasienia”? Talmud w traktacie poświęconym menstruacji mówi, że jeśli kobieta pierwsza „wyda nasienie”, urodzi chłopca, a jeśli mężczyzna – urodzi się dziewczynka. Rabinom może oczywiście chodzić o owulację, ale właściwie dlaczego nie o orgazm? Chcesz mieć syna – zadbaj o zadowolenie żony. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 17/2021