Niecierpliwi was to, że Jezus nie wraca?

Trzeba się z tym światem przeprosić i na nowo uwierzyć, że również „teraz trwają wiara, nadzieja i miłość”.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Jezus zapytał uczniów, za kogo ludzie Go uważają. Odpowiedzieli, że jedni za Jana Chrzciciela, drudzy za Eliasza czy też za jakiegoś innego proroka. Natomiast Piotr oświadczył, że Jezus jest kimś więcej niż prorokiem – Mesjaszem, który doprowadzi do szczęśliwego końca dzieje świata. Jest człowiekiem związanym z Bogiem Izraela w sposób szczególny i jedyny. Jakie ma to znaczenie dla niego samego i dla ludzi?

Paweł Apostoł tak to ujął: „Wszyscy dzięki wierze w Jezusa Chrystusa jesteście synami Bożymi”, a ponieważ miłość Boga jest niestopniowalna, znaczy to, że Bóg kocha ludzi w tym samym Duchu, w jakim kocha Syna. Dalej Paweł mówi: „Wy zatem, którzy w Chrystusie zostaliście ochrzczeni, przyodzialiście się w Chrystusa”, dlatego: „Nie ma już Żyda ani Greka, nie ma niewolnika ani wolnego, nie ma mężczyzny ani kobiety, ponieważ wszyscy jesteście jedno w Chrystusie Jezusie”. Po wiekach Anioł Ślązak tak to ujmie: „Jak Bóg ja jestem wielki, On mały jest jak ja: / Nie może On nade mną, ja być pod Nim wszak”. „A jeśli należycie do Chrystusa – mówi Paweł – to jesteście potomstwem Abrahama oraz, zgodnie z obietnicą, dziedzicami”. Tak spełniają się słowa Jezusa: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Przyszedłem nie po to, aby je znieść, ale wypełnić”.

Paweł powyższe słowa pisał w połowie pierwszego wieku, kiedy ci, którzy uwierzyli uczniom Jezusa i oczekiwali Jego rychłego powrotu z nieba na ziemię, coraz mocniej się niecierpliwili. Jezus nie wracał, świat się nie kończył i wyglądało na to, że trzeba będzie się z tym starym światem przeprosić, czyli na nowo uwierzyć, że również „teraz trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy. Z nich zaś największa jest miłość”. Jezus mówi: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech każdego dnia bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Kto bowiem chce swoje życie zachować, utraci je, a kto utraci swoje życie z Mojego powodu, ten je ocali”. Co jest tym krzyżem? Mówi się, że cierpienie. Niekoniecznie. Jezus cierpiał nie po to, żeby „Ojcu uczynić zadość”, ale dlatego, że jak Bóg bezwarunkowo kochał. Choć przyszedł „do swojej własności, swoi Go nie przyjęli”, to jednak niczego w Jego nastawieniu do ludzi nie zmienia. Tak więc krzyżem Jezusa i naszym jest miłość.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Miłość krzyżem