Nie tymi słowami

Przeczytałem z zainteresowaniem list o. Jacka Cygana, kapucyna, w którym opisuje on rozmowę, jaką przeprowadził inny kapucyn - prowincjał Ernest Łanucha, z moim Ojcem śp. Władysławem Tatarkiewiczem (“TP" nr 8/04). Nic o tej rozmowie nie wiedziałem.
Czyta się kilka minut

W lecie 1950 r. zawiadomiono mego Ojca (zrobiła to wiceminister Eugenia Krassowska), że, po pierwsze, nie będzie już miał obowiązku prowadzenia zająć dydaktycznych na Uniwersytecie Warszawskim, a po drugie... zakazano mu ich prowadzenia. Wszyscy zresztą wtedy mówili o “pozbawieniu mego Ojca katedry" i rzeczywiście, choć nie formalnie, mniej więcej tak było. W dalszym ciągu jednak Ojciec otrzymywał pensję profesorską. Wstępem do zakazu wykładania był incydent na seminarium mego Ojca w dniu 27 marca 1950 r., gdy Leszek Kołakowski przeczytał podpisany przez niego i kilku jego kolegów-studentów list gwałtownie (acz bezpodstawnie) atakujący mojego Ojca. Oryginał listu znajduje się w archiwum KUL, opublikowano go w “Przeglądzie Filozoficznym" (t. IV, 1995, zeszyt 2). Wbrew często spotykanym wypowiedziom, to nie Adam Schaff był spiritus movens owej akcji studentów, tylko ktoś inny.

Wątpię, by mój Ojciec na jesieni 1957 r. powiedział, jak relacjonuje o. Cygan, że “za rok i tak pójdę na emeryturę". Po II wojnie światowej, przez wiele lat, nie stosowano żadnych ogólnych przepisów o przejściu na emeryturę wykładowców akademickich.

Mój Ojciec, przynajmniej w rozmowach z postronnymi, wyrażał się zawsze tak, jakby szybko zapominał urazy. Nie czynił tego jednak nigdy w taki sposób ani tymi słowami jak te, które przytoczono w liście. Do dokładności listu podchodzę więc ostrożnie. Tym bardziej, że choćby wzmianka o rychłej emeryturze nie wydaje mi się prawdopodobna.

KRZYSZTOF TATARKIEWICZ (Warszawa)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2004