Nędzarz i świątynia

Zauważcie, że miłość, o której mówi Jan [1 J 4, 11-18], nie jest miłością z telenoweli! Miłość chrześcijańska zawsze ma pewną cechę: konkretność. Sam Jezus, gdy mówi o miłości, mówi nam o rzeczach konkretnych: karmieniu głodnych, nawiedzaniu chorych.
Czyta się kilka minut

(...). A kiedy nie ma tej konkretności, można żyć chrześcijaństwem złudzeń, bo nie rozumiemy dobrze, gdzie jest centrum orędzia Jezusa – mówił papież 9 stycznia podczas Mszy porannej w Domu św. Marty.


Szedłem wtedy na niedzielną Mszę. Nie wiem, gdzie szedł ów zagubiony w świecie bezdomny, zmagający się z pogodą. W głowie zakołatały mi słowa Aleksandra Świętochowskiego, który nawoływał: „Omiń raczej świątynię niż nędzarza”. Poszedłem dalej. Ominąłem go.

Tyle tylko, że to opozycja fałszywa.

Podczas każdej Mszy wołamy o zmiłowanie i przyznajemy, że „nie jesteśmy godni”. Stajemy przed obliczem Tego, który przyszedł do nas w bezbronnym dziecku. Zaufał nam – Ten, którego nie sposób objąć rozumem, został objęty przez ludzkie ramiona w geście miłości. A potem to bezbronne dziecko własne ramiona rozpostarło, biorąc na swoje barki całą naszą nędzę. Jego miłość też była konkretna – do bólu. Aż po Krzyż.

Nie ma innego sposobu na uświadomienie sobie godności swojej i innych, jak tylko poprzez odkrycie własnej nędzy. Cała nasza godność jest najczystszym darem, na który nie zasłużyliśmy. I skoro jesteśmy w tym doskonale równi, to czemu godzimy się na wywyższenie jednych i poniżenie drugich?

Pewien ksiądz przekonywał podczas rekolekcji, że realizacja każdego powołania musi iść w parze z działalnością społeczną w tym sensie, w jakim jest ona podnoszeniem innych ludzi z ich biedy, niwelowaniem społecznych nierówności, przeciwdziałaniem niesprawiedliwości i wykluczeniu. Niezgodą na otaczającą nas nędzę – w każdym wymiarze. Ta niezgoda wynika wprost z pogodzenia się z nędzą własną.

Zaprośmy biednych do naszych świątyń. Niech „wszyscy spragnieni” mogą przyjść do Tego, który jest, który po nich wychodzi i który na nich czeka w swoim domu. Który rodzi się bezdomny i który „nie ma gdzie głowy złożyć”. Franciszek mówi nam: omijając nędzarza, omijamy świątynię. Rezygnujemy z najważniejszego w życiu spotkania z drugim i z Chrystusem. A omijając świątynię, utrudniamy sobie odkrycie własnej nędzy. Odkrycie, które prowadzi do solidarności i do konkretu chrześcijańskiej miłości. Prowadzi do Boga.  


IGNACY DUDKIEWICZ jest wychowawcą młodzieży w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej i redaktorem działu „Wiara” kwartalnika „Kontakt. Magazyn nieuziemiony”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2014