Nasze odpowiedzi

Dawno, dawno temu Marcin Świetlicki napisał wiersz "29 listopada 1987"
Czyta się kilka minut

wspominający o tym, iż "Tutejsza władza zadała nam jakieś / podchwytliwe pytania. Mówi teraz w radiu / o naszych odpowiedziach". I wyznawał poeta: "A my dziś przecież nie mówiliśmy z nikim. / Byliśmy na spacerze, na obiedzie i / po powrocie od razu kochaliśmy się, / zacerowała mi swetry i zaszyła kurtkę".

Wiersz Świetlickiego był i pozostał jawnie antypolityczny; głosił wyższość życia prywatnego nad życiem publicznym (związanym z "tutejszą władzą"). Ale, jak wiele utworów z lat 80., miał polityczny podtekst. Kochankowie z tego wiersza, wybierając bycie ze sobą, odpowiadali (niekoniecznie świadomie) na apel podziemnej opozycji o bojkot referendum, organizowanego przez ekipę Jaruzelskiego, dzisiaj zaś pamiętanego tylko przez historyków. W tamtych okolicznościach, u schyłku PRL, ten apel był (a przynajmniej: wydawał się) dobrze uzasadniony.

Przypomniałem sobie wiersz Świetlickiego, ujrzawszy w "Rzeczpospolitej" z 28 września artykuł Ryszarda Bugaja "9 października zostanę w domu" (słyszę, że w tym numerze "Tygodnika" podobną deklarację wygłasza Jan Rokita). Artykuł jest (jak zwykł mówić Jerzy Pilch) gorzki i przejmujący, żale do świata i krzywdy uczynione Bugajowi wyłożone są w nim obszernie, najważniejsze jednak pozostaje tytułowe wyznanie odmowy uczestnictwa w wyborach.

Rezygnacja z udziału w wyborach wymagała w PRL pewnej odwagi (w latach 80. znacznie mniejszej niż poprzednio) i pewnej świadomości. Dzisiaj ten gest wykonuje kilkanaście milionów ludzi, na ogół nie starając się go uzasadnić. W dodatku: po cichu wspiera ten gest główna opozycyjna partia. Trudno przypuścić, że Ryszard Bugaj nic o tym nie wie, że jego głos jest głosem jedynego świadomego i sprawiedliwego obywatela.

Dwadzieścia lat uczenia się demokracji pozbawiło bardzo wielu ludzi złudzeń i nadziei, zniechęciło do patetycznego myślenia i mówienia o wyborach. Wolałbym głosować na Unię Wolności niż na którąkolwiek z partii stających dzisiaj do wyborów; przyjemnie było niegdyś głosować na Józefę Hennelową (do Sejmu) i Krzysztofa Kozłowskiego (do Senatu). Ale, chociaż Unia nie istnieje i do nikogo z obecnych kandydatów nie mam takiego zaufania jak do wymienionych w poprzednim zdaniu - to 9 października będę głosował. Bez zbędnego patosu i wielkich oczekiwań, z przekonaniem, że wybory pozostają ważną instytucją życia zbiorowego.

Marian Stala

PS. 1. Grupa ITI wygrała proces z Antonim Macierewiczem; wyrok jest prawomocny. Były likwidator WSI i niezmordowany tropiciel spisków powinien być zadowolony; jest tak, jak zapowiedział: zło tryumfuje, a upragnione męczeństwo jest tuż, tuż.

PS. 2. W artykuliku Elizy Olczyk "Jak oni się popierają" ("Rzeczpospolita" z 1/2 października), mówiącym o tym, iż kandydaci na parlamentarzystów lubią się pokazywać w towarzystwie innych polityków, znajdujemy taką oto wypowiedź Eryka Mistewicza: "W Prawie i Sprawiedliwości najbardziej pożądane jest zdjęcie ze zmarłym tragicznie Lechem Kaczyńskim i oczywiście z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim. Ale w cenie są też Zbigniew Ziobro i Jarosław Kurski". Zastępca naczelnego "Wyborczej" jako autorytet dla przyszłych posłów PiS? Brawo freudowskie pomyłki, brawo korekta "Rzepy"!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2011