Nasza wina

MACIEJ BISKUP OP: Nie wyobrażam sobie życia w zakonie i w Kościele, w którym mi ktoś odbiera możliwość widzenia, słyszenia i mówienia.

Reklama

Nasza wina

Nasza wina

11.10.2021
Czyta się kilka minut
MACIEJ BISKUP OP: Nie wyobrażam sobie życia w zakonie i w Kościele, w którym mi ktoś odbiera możliwość widzenia, słyszenia i mówienia.
O. Maciej Biskup w kamienicy dominikanów przy ul. Zielonej 13 w Łodzi. Październik 2021 r. TMS DLA „TP”
A

ANNA GOC: Jak to możliwe, że ­dominikanin Paweł M. przez ponad dwadzieścia lat prowadził sektę, był sprawcą pobić i gwałtów, a wszystko to działo się za trzech prowincjałów, którzy wiedzieli o popełnianych przez niego przestępstwach?

MACIEJ BISKUP OP: O tym, co działo się w naszym zakonie, będę mówił w swoim imieniu.

Wielu braci, zwłaszcza tych z młodszego pokolenia, jest krytycznych wobec zarządu prowincji, który – przynajmniej w pewnej części – jest niezmienny od lat. Są w nim osoby, które miały wpływ na prowincję zarówno za prowincjała Macieja Zięby, za Krzysztofa Popławskiego i za Pawła Kozackiego.

Z raportu komisji, która badała sprawę Pawła M., wynika, że o. Maciej Zięba nie reagował na alarmujące zarzuty dotyczące działalności Pawła M. – pobicia, do których dochodziło w czasie modlitw, i wykorzystania seksualne, a jego następcy nie...

21449

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »


ogłoszenie społeczne

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Odwazne slowa jak na zakonnika! Niewielu jest takich w Polsce...

Moje nieostatnie kuszenie to zwątpienie w wiarygodność kościoła, w jego "prawdy" wiary, we wszystkie dogmaty, w zbawczą moc Eucharystii odprawianej za 50 a może już za 100zł, w tezy i antytezy jaki jest Bóg a jaki nie jest. Ostatnim kuszeniem będzie zwątpienie w Boga, który taki kościół powołał i podtrzymywał w jego decyzjach jako czuwający Duch Św.

To nie Bóg powołał i podtrzymywał ten kościół, tylko ludzie, więc zwątpienie może być uwalniające i dać dostęp do prawdy. Ludzie za długo (niestety nadal), bezkrytycznie wierzą w księży i nie poddają krytyce tego, co oni mówią, czy robią. Tak powstają sekty. Dla mnie sam KK jest sektą, bo jak inaczej można pomyśleć o organizacji, która trzyma ludzi w szponach lęku przed piekłem i w ciągłym poczuciu winy, że są grzesznikami.

...kiedy dopuścić możliwość, że ten kościół to nie PB tylko Belzebuba wynalazek

Pewien niewierzący człowiek wypowiedział się na temat wiary w sposób, który do mnie trafia: Objawienie to jedno, a to co z nim ludzie zrobią to drugie. Takie postawienie sprawy sprowadza twardo na ziemię i nabieramy zdrowego dystansu w kątrze do klerykalizmu. Osobiście zrezygnowałem z "proszę księdza", "proszę soostry". Zwrot "proszę pana/pani" wydaje się grzeczny i bardzo na miejscu. Całą tą kościółkowatość wrzucam do lamusa. To tytułem odpowiedzi na komentarze pod artykułem. Nadziwić się nie mogę jak łatwo przychodzi osądzanie innych. Nie wiem, czy w tym jest więcej pychy czy ludzkiej złości z niemocy na krzywdę. Kozacki w swoich decyzjach dotyczących Pawła M. opierał się na racjonalnych przesłankach. Jak sądy opierają się na opinii biegłych, tak i on wsparł się na opini prawnika dominikańskiego, że nie można dwukrotnie za to samo karać, że Paweł M. został ukarany a opinia psychologiczna pozwalała na przywrócenie do wszystkich aktywności. A jednak ograniczał Pawła M. Ta uznaniowość tak tępiona w artykule ma tu swoje dobre oblicze. Gdyby okazało się, że opinie osób na których Kozacki opierał działania wobec Pawła M. są takie, jakimi być powinny, tj. że tak właśnie jest, ograniczanie Pawła M. w pracy jest jakimś znęcaniem się, bo prowincjałowi coś się w danym człowieku nie podoba, budzi obawy itd. Wszystko zaczyna się od Ziemby? Jego zaniechania rzutują na to co po nim nastąpiło. Ale, gdyby decydenci przyjmujący Pawła M. mieli odwagę odrzucić jego kandydaturę na zakonnika w oparciu o zaistniałe zastrzeżenia, ta historia nie wydarzyła by się. Osoby, które dopuściły do obrony lichego doktoratu powinny same z siebie usunąć się na bok i nie brać więcej udziału w tej aktywności. Co do kontaktowania się Kozackigo z ofiarami... to nie tak, że zaniechał. Wyjaśnił to na łamach jakiegoś pisma, chyba Więzi. Wydarzyło się wiele krzywd. Konkretnych konkretnym ludziom. Nie wiem, czy tym kobietom uda się pozbierać i żyć normalnie. Wątpię. Będą obciążone traumą do końca swoich dni. Jedne będą sobie radzić lepiej, inne gorzej albo wcale. Życzę im, żeby spotkały na swojej drodze takich ludzi, którzy będą oparciem i którzy wesprą w przechodzeniu przez terapię. Bardzo Wam tego, Panie, życzę. Nie godzę się na wieszanie psów na Kozackim. To nie on odesłał brutalnie skrzywdzonych spod bramy i nie on bratał się z potworem. Czym się kierował, powołując niezależną komisję, nie wiem, ale tego wcześniej w Polsce nie było! Podał nie do dymisji! Ponosi odpowiedzialność, wiadomo, jako przełożony. Zdaję się, że nie uchyla się przed nią. Po artykułach we Więzi czy w TP tak mi to nie pasowało, że dopiero w Niedzieli czy W drodze jakoś to mi się poukładało. Bo sam raport to jak przejście po bagnie.

czy oprócz przełożonych i uwikłania w ohydne przestępcze procedery coś łączy tych dwóch? nie wiem, ale tyle wystarcza by dokładnie prześwietlić całość - no ale nie czarujmy się, niby dlaczego dominikanie mieliby być lepsi od otaczającego ich z każdej strony kościelnego b a g n a?

Za to co się stało nie ponosicie winy, znaleźliście się nie z własnej winy w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie, nawet jeśli wydaje się Wam, że była w tym jakaś dobrowolność to wątpię czy ktokolwiek na Waszym miejscu, z Waszymi wcześniejszymi doświadczeniami rodzinnymi i religijnymi by się ostał. Nie ma w tym żadnej winy, żadnej hańby. Upadliście, ale możecie powstać i to jest dar bezcenny. Jeśli wstaniecie pamiętajcie, następny upadek będzie już Waszą winą. Nie dajcie sobie niczego narzucić, jeśli chcecie szukajcie pomsty, jeśli chcecie szukajcie sprawiedliwości, jeśli chcecie odpuście, bądźcie wolni. Nic nie musicie. Zagłębcie się we własne dusze i znajdźcie tam wolność. Tylko śmierć daje możliwość zmartwychwstania. Wy pomarliście, ale możecie żyć na nowo, tylko nie dajcie sobie wmówić winy, czy poczucia hańby. Kto wmawia Wam hańbę lub winę jest albo sam winny, albo jest głupcem, albo niewolnikiem, i postąpcie z nim według własnego sumienia, ale wiedźcie, że nie ma w nim prawdy. Bądźcie roztropni i żyjcie. Macie prawo zadecydować jak, ale nic nie musicie odpokutować, jesteście niewinni. Macie prawo szukać własnego celu i szczęścia jak tylko chcecie, nie dajcie sobie niczego wmówić, znacie głos niosący zniewolenie, zatem macie wiedzę by być ludźmi wolnymi. Nawet jeśli na dziś wydaje się Wam inaczej. ps. Być może nawet Paweł M też był po części "ofiarą"? Być może w swej pysze zaigrał z potęgą z którą nie powinien? ale w jego przypadku uważam, że pokuta jest jednak konieczna, jeśli ofiara staje się katem, nawet jeśli ma szansę na podniesienie się z upadku to pokuta jest koniecznością by z takiego upadku się podnieść. Dlaczego piszę ofiara w cudzysłowie? Bo ofiara to określenie na coś nieodwracalnego w mojej opinii, a tu widzę nadzieję na to by "ofiara" stała się siłą.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]