Reklama

Nasza odpowiedź

Nasza odpowiedź

08.08.2016
Czyta się kilka minut
To smutne, a nawet przerażające, że w numerze, w którym zbieramy pokłosie ŚDM, gdy jeszcze mamy w uszach głos papieża Franciszka, ​czytamy, że na tych samych ulicach, na tej samej ziemi spotkania z innymi, panoszy się nienawiść i ksenofobia.
P

Pisze o tym Magdalena Kicińska. Tam – radość bycia razem, otwarcie na Innego, wielkie, ponad granicami braterstwo w Jezusie Chrystusie. Tu – ponury pochód mazowieckiego oddziału Obozu Narodowo-Radykalnego ze znakami Falangi i okrzykami „śmierć…!”. „wieszać…!”.

Faszyzujące lub faszystowskie idee, znieważanie ludzi, akty agresji z powodu przynależności etnicznej czy religijnej, dyskryminacja na tle rasistowskim, antysemickim, ksenofobicznym, apoteoza totalitaryzmu, swastyki na murach i szubienice z gwiazdą Dawida – to zjawiska, których nie wolno lekceważyć. Iluż z nas się pociesza, że to margines, młodzieńcze pójście pod prąd, przejściowa moda, którą nowe trendy, jak wiele innych, zmiotą z powierzchni ziemi. Ale to nie znika, ta zaraza się szerzy.

Dlaczego historia nie jest nauczycielką życia? Dlaczego my, ludzie...

4042

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Cóż powiedzieć - są u siebie

Tylko patrzeć kiedy dostaną od któregoś z arcy.... albo innego hierarchy podziękowanie. Jeśli Przewodniczący KEP mógł wysłać specjalne podziękowania do Dudy za to, że pokazał się na ŚDM. Przewodniczący KEP nie wziął pod uwagę faktu, że tenże Duda w czasie ŚDM podpisał kolejną ustawę paraliżującą TK. No cóż doświadczenia kościoła z faszystami są długotrwałe. I to doświadczenia nie sprowadzające się do krytyki którejś ze stron. Ogólnie horror.

Milcząco dostali i ks Międlar ich pobłogosławi. Kogo, więc należy się bardziej bać: tych obcych czy swoich?

To, co napisał ks. Boniecki, to prawda, straszna prawda. Straszna, bo wykorzystywana cynicznie przez obecnie rządzący obóz polityczny. Narodowcy, kryptofaszyści, to jedno, ale mają oni cichych protektorów. Straszna prawda, bo wystarczy przywołać wczorajszy wiec polityczny na Krakowskim Przedmieściu. Wiec polityczny, bo przecież nie wieczór pamięci, ani zgromadzenie żałobne. Jeśli się połączy to wszystko, wtedy jawi się ta "prawda, straszna prawda".

Co zrobil dobrowolnie Kosciol – niewiele. Dobrowolnie nie zrezygnowal z popierania niewolnictwa, bo zostal do tego zmuszony. Nie zrezygnowal dobrowolnie z palenia czarownic-zostal do tego zmuszony. Nie zrezygnowal z popierania faszyzmu. Nie zrezygnowal dobrowolnie z ukrywania swoich pedofilow przed prawem, zostal do tego zmuszony. Nie zrezygnuje dobrowolnie z oporu przeciw demokracji, trzeba go do tego zmusic. Religia nie powinna byc polityka czy maszynka do zarabiania pieniedzy. Nie powinna glosic nienawisci, nietolerancji, ksenofobii, agresji. Wiara to dla wielu nadzieja w dobro, milosc, tolerancje i nie powinno sie jej mieszac z brudna polityka . Gdzie sa biskupi glosno krytykujacy uliczne miesiecznice za zmarlych, ktore sa na pograniczu profanacji czy wrecz juz smiesznosci. Wykorzystywac zmarlych do swoich politycznych celow jest podle i powinno byc przez KK negowane . Tego przyzwolenia nie rozumiem. Nie rozumiem ludzi , ktorzy na to pozwalaja i biora w tym udzial. Wielu rzeczy, ktore dzieja sie w Polsce nie rozumiem. Moze dlatego, ze nie jestem "psychiatra".

"Co zrobil dobrowolnie Kosciol – niewiele. Dobrowolnie nie zrezygnowal z popierania niewolnictwa, bo zostal do tego zmuszony." Przeczytaj Ga 3,28 i zobaczył co Bóg zrobił dla niewolników, którzy znaleźli się we wspólnocie Kościoła pierwotnego. Jak usunął bariery między Żydami i poganami, kobietami i mężczyznami, niewolnikami a ludźmi wolnymi! A jakie ustanowił relacje? Relacje braterskie i siostrzane! Miłość i jedność!

Z całym szacunkiem, rozumiem intencję - ale ów kościół 'pierwotny' (zwany też kościołem pierwszych chrześcijan) i kościół nowożytny (od cesarzy Konstantyna i Justyniana aż do dzisiaj) tak się do siebie mają, jak zupa i za przeproszeniem dupa. Analogicznych relacji doszukać się można w kwestii stosunku do niewolnictwa w obu tych wspólnotach. +++ Jest rzeczą dokładnie w oparciu o liczne źródła opisaną i zbadaną, że to księża szli w pierwszych szeregach konkwisty, tuż za zbrojnymi wycinającymi w pień wszystko co żywe i co do niewolniczej pracy się nie nadawało, a galeony wyładowane inkaskim i azteckim złotem sprawiedliwie miedzy siebie dzielili król i papież. Niewolniczy podbój i tzw. 'misja ewangelizacyjna' w Afryce odbywały się na podobnych zasadach. Gwoli sprawiedliwości można dodać, że przebłyski już nie chrześcijańskiego, ale zwyczajnie ludzkiego sumienia wśród ludzi kościoła, zwłaszcza w późniejszych okresach owszem, też się zdarzały - najwyraźniej jednak przegrywały z oślepiająca wizją skrzyń wyładowanych złotem. Tak więc droga/i Pani/e ewangelie ewangeliami - a życie życiem. I tak zresztą mamy aż po dziś dzień.

Szanowny Panie/Pani mundi8– posluze sie cytatem - Posluszenstwo wobec panow oraz rzadow. “Również niewolników usilnie zachęcano, żeby byli posłuszni swym panom „we wszystkim” i nie służyli im tylko dla oka, lecz jako niewolnicy Chrystusa, z bojaźnią przed Jehową (Kol 3:22-25; Ef 6:5-8). W 340 roku n.e. na Synodzie w miescie Gangra przyjeto jako prawo, iz kazdy chrzescijanski niewolnik ma sie podporzadkowac swojemu panu na ziemi, tak jak Chrystusowi w niebie. Synod zarzadzil: “Jeżeli ktokolwiek, pod pretekstem jakichkolwiek religijnych nauk, pogardzi swoim panem i opuści swoją służbę, i nie będzie służył swojemu panu z dobrą wolą i respektem, takiego obłoży się klątwą i ekskomuniką.” Czyz nie Sw. Augustyn nauczal, ze niewolnictwo to stan zgodny z natura i przekonywal niewolnikow chrzescijanskich, ze ich polozenie jest zgodne z wola Boza? Ta prawna ochrona rzymskiej instytucji niewolnictwa zachowanej w KK pozostawala w mocy az do roku 1965, gdzie dopiero postanowienia Soboru Watykanskiego II zniosly to prawo. A dziesiecina ? Wypowiedz biskupa A.Zebrzydowskiego przeszla do historii - „A wierz sobie i w kozła, byleś dziesięcinę płacił”. Za nieplacenie, lenistwo, sprzeciw itd., KK dysponowal szerokim arsenalem narzedzi, od prawa karania (kije, lochy, grzywny) az do zwyklego straszenia pieklem czy klatwe. Czy to nie forma niewolnictwa aprobowana przez Kosciol.

A ja się zastanawiam, dlaczego my wszyscy jesteśmy tak przerażeni, dlaczego Ksiądz Boniecki i Tygodnik Powszechny ma odwagę mówić o tych skandalizujących zachowaniach a tego przerażenie i POTĘPIENIA mocno i z uporem (znaczy się do skutku) nie wyraża Episkopat Polski? To, że niektórzy z naszych polityków obłudnie nie widzą problemu (bo przecież jest wolność słowa), nie znaczy, żeby z wolności słowa nie skorzystał Episkopat. Przecież z każdny dniem zbliżamy się do kolejnego konfliktu, do kolejnej wojny... Gdzie jest Episkopat? Gdzie przywódcy polskiego Kościoła? Czyżby hierachowie nie widzieli problemu? Brak zdecydowanego potępienia ze strony Episkpatu jest dla mnie tak samo przerażający, jak i same zachowania opisanych w artykule.

Zwykle staram się nie cytować cudzych tekstów, tym razem jednak uczynię wyjątek, bowiem uważam, że wyjątkowo trafnie opisuje on istotę problemu o którym teraz TP wspomina, i jednocześnie odpowiada na pytania zadane przez RM. To obszerne fragmenty tekstu Zbigniewa P. Szczęsnego z GW, zatytułowanego 'Archaiczny polski kościół'. W szczególności lekturę tę polecam księżom i redaktorom TP. Zaczynamy. +++ "Poparcie udzielone przez Kościół Prawu i Sprawiedliwości okazało się kluczowe w procesie dekonstrukcji konsensualnych podstaw obowiązującego w Polsce systemu politycznego i jego przesunięcia w stronę modelu westminsterskiego. Zwrot ten odbywa się przy ostentacyjnym lekceważeniu opinii opozycji, a towarzyszy temu próba wypchnięcia niekonfesyjnych światopoglądów poza nawias debaty publicznej jako pozbawionych moralnej legitymacji do jakiejkolwiek poważnej reprezentacji. Zmiana ma charakter głębokiego naruszenia ładu konstytucyjnego i wynikającego z niego trójpodziału władzy. Zblatowana z Kościołem populistyczna prawica nie ukrywa, że jednym z jej najważniejszych celów jest doprowadzenie do zmiany konstytucji państwowej w sposób trwale uprzywilejowujący pozycję Kościoła, a utrudniający możliwości oddziaływania niekonfesyjnych światopoglądów na sferę prawa i polityki. Pozwoli to jej na długotrwałe uzyskanie przewagi narracyjnej i tym samym utrzymanie stosunków społecznych w stanie gwarantującym utrzymanie władzy."

"Mamy do czynienia z podręcznikową sytuacją sojuszu tronu i ołtarza, sytuacją niemieszczącą się w standardach nowoczesnego państwa prawa, lecz równocześnie obie strony konsekwentnie temu zaprzeczają, a katoliccy publicyści dworują sobie z krytyki, czego przykładem może być chociażby publikacja Jacka Borkowicza w "Przewodniku Katolickim" z 10 lipca br., gdzie czytamy: "A przecież, jeżeli już przyjmiemy za prawdę, że większości polskich biskupów prywatnie bliżej do Jarosława Kaczyńskiego niż np. Ryszarda Petru, tym bardziej należałoby docenić ich wstrzemięźliwość w zabieraniu głosu na temat obecnych wydarzeń. Stoją bowiem przed wielką pokusą, by zająć wobec nich stanowisko, już jako gremium Episkopatu, z pozycji sojusznika tronu. Podjęcie takiego ruchu zdaje się sugerować im chociażby jasnogórskie wystąpienie prezesa. A jednak biskupi tego kroku dotąd nie uczynili"

"Wymowa tego tekstu aż razi! Konferencja Episkopatu jest wyłącznie ciałem koordynującym pracę biskupów i służącym usprawnieniu ich współpracy w rozwiązywaniu złożonych problemów. Nie ma natomiast funkcji nadrzędnej nad biskupami, którzy sprawują swoje urzędy suwerennie z nadania pontyfikalnego, reprezentując najwyższy stopień sakramentu kapłaństwa i będąc upoważnionymi do nauczania w imieniu Kościoła. Kościół naucza głosem biskupów, a nie episkopatów, zatem ton publikacji Jacka Borkowicza, który zdaje się nam sugerować ich mądrą wstrzemięźliwość, jest wobec tonu ich licznych wypowiedzi wręcz kuriozalny. Jest czymś oczywistym, że prawica uzyskała od Kościoła ogromne wsparcie, a środowiska liberalno-lewicowe, pomimo licznych prób ułożenia sobie relacji z Kościołem, zostały przezeń de facto wyklęte. Na to, że Kościół katolicki w Polsce systematycznie narusza zapisy konkordatowe i zachowuje się jak aktor, którego działania nijak nie mieszczą się w przynależnej mu ocenie moralnej procesu politycznego, lecz który aktywnie stara się wpływać na kształt polskiej sceny politycznej, zwracał po wielekroć uwagę dr Paweł Borecki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego w obszernych opracowaniach przygotowanych dla Instytutu Spraw Publicznych - nie ma tu żadnej tajemnicy! A jednak polskiej racji stanu jakoś bardzo trudno bezstronnie odnieść się do roli, jaką odgrywa Kościół w naszej polityce i jakie są (lub mogą być) jego pozaewangeliczne cele - zachodzi tutaj naiwne przekonanie, że polska i kościelna racja stanu mają "z natury" zbieżne, wręcz tożsame interesy."

"Kościół katolicki zarządza potencjałem społecznego lęku i używa go instrumentalnie jako narzędzia wzmocnienia własnej pozycji. Wszystkie realne i wydumane zagrożenia płynące ze strony jednoczącej się Europy Kościół powiększa i demonizuje w duchu dominującego toposu: zasadniczo jako zagrażające chrześcijaństwu, ale przede wszystkim - polskiej egzystencji narodowej. Siłą owego starożytnego talizmanu, który wciąż dzierży, napędza zbiorową nieświadomość w stronę bliską społecznej histerii. To właśnie na tej kanwie powstał osobliwy sojusz polskiego Kościoła z Ruchem Narodowym i Młodzieżą Wszechpolską. Sojusz nieformalny, przysłonięty maską rzekomej konieczności obrony łacińskiej Europy przed "islamską nawałą", która dokonuje się za sprawą intryg "Żydów, masonów, pedalstwa i lewactwa". Chociaż języka tego nie słychać za wiele w oficjalnych komunikatach dostojników Kościoła, to przesycony nim jest cały prawicowy internet. Jest to wspólny kod komunikacyjny łączący wszystkie nurty polskiej prawicy i wspierających ją ludzi Kościoła."

"w dłuższej perspektywie, największym problemem, jaki Polska ma z Kościołem katolickim, jest dokonywana przez niego inwazja na krajowy system edukacyjny. Można by rzec, że Kościół polski nauczył się używać polityków do tego, aby z ich pomocą w sposób uporczywy trzymać się tutaj augustyńskiej zasady "Cum veritatem qua liberetur ignoret, expedit quo fallatur" ("De Civitate Dei" IV, 27: "Gdy nie zna prawdy, która by go wyzwoliła, wystarczy mu to, co by go oszukało", przekład Tadeusza Boya-Żeleńskiego) i wykorzystywać słabość państwa do szerzenia najgłębszego obskurantyzmu i kołtuństwa w rodzaju afrykańskich egzorcyzmów księdza Bashobory, cudów eucharystycznych, "blizny Longchampsa", obraźliwych dyrdymałów opowiadanych przez księdza Oko o gejach i ateistach, pseudonaukowych opowiastek ojca Chaberka na temat "Inteligentnego Projektu" czy szarlatanerii franciszkańskiego zakonnika uzdrawiacza Teodora Knapczyka."

"Wprowadzenie nauczania religii do szkół oraz szerokie rozpowszechnienie wydziałów teologicznych przy uczelniach świeckich spowodowało naruszenie zasady rozdziału kształcenia świeckiego i religijnego. Polska kształci dziś prawie 2 tys. doktorantów teologii rocznie - a więc więcej niż doktorów biologii, chemii czy fizyki, a tytuły te przyznawane są przez renomowane uczelnie państwowe w sposób taki, jakby teologia była taką samą dziedziną poznania jak historia czy antropologia. W ostatnich latach udział samodzielnych nauczycieli akademickich związanych z wydziałami teologicznymi w ogóle nauczycieli akademickich na uczelniach publicznych wzrósł na tyle, że stał się dominujący. Powoli można zacząć mówić, że w Polsce mamy do czynienia z narastającym rozdźwiękiem między paradygmatem nowożytnej racjonalności a codzienną praktyką edukacyjną. W szczególności wciąż mamy do czynienia z niezrealizowaną przez państwo obietnicą powszechnego wprowadzenia nauczania świeckiej etyki w szkołach. W Polsce mamy prawie 13 tys. szkół podstawowych, 6,5 tys. gimnazjów, prawie 2 tys. liceów ogólnokształcących i ponad 1,5 tysiąca techników. Na te 23 tys. jednostek edukacyjnych - program etyki realizowany jest obecnie jedynie w ok. 4 tys. placówek. "

"Specyficzne umocowanie Kościoła katolickiego w Polsce prowadzi do szeregu niekorzystnych procesów, za sprawą których Kościół uzyskuje od państwa głębokie wsparcie tylko po to, aby uzyskanych tak sił, środków i przywilejów używać w sposób niezwykle trudny do utożsamienia z polską racją stanu. Na skutek lat zaniedbań powstała ogromna asymetria między stopniem dostępu do środków publicznych strony kościelnej a środowisk niekonfesyjnych, które pozostawiono bez umocowanego materialnego zaplecza. (...) Jeśli w Polsce sakralizacja sfery publicznej będzie nadal postępować w takim tempie, jak ma to miejsce obecnie, to w nieodległej przyszłości grozić nam będzie narodowa katastrofa. Jednak liczenie na to, że polski Kościół sam się opamięta lub że opamiętanie przyjdzie za sprawą papieża Franciszka, jest naiwne. Realia bowiem są takie, że to właśnie manichejski, sekciarski i archaiczny polski Kościół przynosi kurii rzymskiej konkretny, nie do pogardzenia dochód w postaci świętopietrza oraz opłat diecezjalnych na Stolicę Piotrową. A nie zabija się kury, która znosi złote jajka!"

..dziękuję za uwagę i z Panem Bogiem.

W kościołach od dłuższego czasu jest lansowana taka modlitwa: "Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen. " O ile pierwsze dwa wersy są w pełni zasadne to pozostałe to czysta "mowa nienawiści". Tak oto "miłosierny" chrześcijanin, życzy i domaga się, by kogoś spotkała najgorsza rzecz jaką może wyobrazić sobie chrześcijanin. Czyli życzy wrogowi "łomotu i unicestwienia" czym to się różni od ONR-owskich haseł? Tym, że dotyczy to jakiś "obcych" kosmitów? "od rzemyczka do koniczka" ;p

Księże Redaktorze - to przecież kolega po fachu grozi posłance brzytwą (faszyzujący smarkacz), a jego przełożeni (biskupi) w ogóle tego nie widzą. Żadnej reakcji. Jak ja - szaraczek - mam się czuć w takiej sytuacji? Mam rozumieć, że Ksiądz jest sam? Z nikim nie rozmawia z Waszej branży? Nie dyskutujecie o sytuacji, nie burzycie się, żadnej reakcji? Żadnych pomysłów na reakcję? To ma od nas - Targowicy drugiego sorta wyjść?

...księże Redaktorze.

Oj bedzie mial Kosciol jeszcze z nim problemy. Jakby sie tak glebiej zastanowic, to czym rozni sie ks. Miedlar od ks. Michalika, Rydzyka, Hosera, Glodzia, Gadeckiego, Natanka, Malkowskiego itd. To samo zaklamanie, tylko moze jezyk troche inny. Ciemnogrod, ksenofobia, nienawisc, kompleksy. Tylko czemu sie dziwic, przeciez wiekszosc kadry koscielnej wywodzi sie z zamknietych, wiejskich czy malomiasteczkowych srodowisk.

Za bardzo się nie orientuję: czy oni rozmawiają, dyskutują ze swoimi arcyważnymi czy to wszystko wzorem mafii opiera się na rozliczaniu i opierdzielaniu? Może by Ksiądz Redaktor trochę przybliżył? Jeśli, oczywiście jesteśmy godni tej wiedzy?

..pomińmy wątki intymne.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]