Jak krople u wiadra

„Tylko płytkie umysły mogą popaść w ten błąd, by mówić o bogu narodowym, o religii narodowej. Tylko one mogą podjąć daremną próbę, by w granicach jednego tylko narodu, w ciasnocie krwi jednej rasy zamknąć Boga”...
Czyta się kilka minut
 /
/

W 1937 roku, 14 marca, papież Pius XI ogłosił potępiającą nacjonalizm encyklikę „Mit brennender Sorge” – jedyną encyklikę ogłoszoną w języku niemieckim. Wiadomo, że dokument opracowali ówczesny sekretarz stanu kard. Eugenio Pacelli (przyszły papież Pius XII) oraz arcybiskup Monachium i Fryzyngi kard. Michael Faulhaber (określany przez nazistów Judencardinal, obrońcą Żydów, który np. polecił, by wszystkim statuom Chrystusa i Matki Bożej w jego diecezji nałożono na ramiona żółte opaski z gwiazdą Dawida. To on miał w 1951 r. wyświęcić na kapłanów braci Georga i Josepha Ratzingerów). Dokument, by uniknąć jego konfiskaty przez gestapo, został potajemnie dostarczony do parafii w Niemczech i ku zaskoczeniu nazistowskich władz odczytany we wszystkich kościołach. W encyklice czytamy: „Tylko płytkie umysły mogą popaść w ten błąd, by mówić o bogu narodowym, o religii narodowej. Tylko one mogą podjąć daremną próbę, by w granicach jednego tylko narodu, w ciasnocie krwi jednej rasy zamknąć Boga, Stwórcę wszechświata, Króla i Prawodawcę wszystkich narodów, wobec wielkości którego narody są jakoby krople u wiadra”.


CZYTAJ TAKŻE:


Sięgnąłem do tej słynnej encykliki pod wpływem tegorocznego hasła Marszu Niepodległości w Warszawie organizowanego przez ugrupowania narodowe: „Polska dla Polaków, Polacy dla Polski”. Organizatorzy nie ukrywali, że jest ono związane z „zalewem nielegalnych imigrantów, którzy kołaczą do drzwi Europy”. We Wrocławiu marsz narodowców odbył się pod hasłem „Precz z islamem”, a oficjalne hasło manifestantów brzmiało: „Przeciw brukselskiej okupacji”.


Porównywanie Polski 2015 do Niemiec 1937 byłoby grubą przesadą i panikarstwem, lecz trudno się nie dziwić, gdy się słyszy, jak jakiś wzruszony ksiądz woła do kamery, że „kocha tych młodych nacjonalistów”. Niepokoi mnie ideologia nietolerująca „we wspólnym domu, którym jest Polska”, wszelkich odmienności, która nie chce obecności Żydów, Romów, Arabów, Czeczeńców, czarnoskórych, innowierców (zwłaszcza wyznawców islamu!), ateistów, ludzi uprawiających jogę, teozofów, ludzi o odmiennych poglądach politycznych, a już nie daj Boże nawet odrobinę lewicowych itd. Żeby zrozumieć, co mam na myśli, można spytać Polaków, którzy się zainstalowali w obcym kraju, jak się czują, kiedy od frankofonów słyszą o sobie „sale étranger” (brudny obcokrajowiec) lub w Rwandzie „muzyngu”, silnie, aż do bólu podkreślające obcość.


Nacjonalistyczna ideologia niepokoi mnie także dlatego, że choć daleka od chrześcijaństwa, chętnie się na chrześcijaństwo powołuje i – co gorsza – chrześcijan kusi. Ustawy zakazujące propagandy faszystowskiej czy nacjonalistycznej niewiele zmienią. Trudno ustawowo określać poglądy. To sprawa kultury narodowej, a więc i wychowania – dodam: wychowania chrześcijańskiego. Mamy dobre tradycje. Nie darmo żydowscy uchodźcy szukający w Polsce schronienia przed prześladowaniami nazwali nasz kraj „Polin”, co znaczy: „tutaj spoczniesz”.
I – by nawiązać do tradycji – dodam jeszcze dwa cytaty: „Pielgrzymie, stanowiłeś prawa i miałeś prawo do korony, a oto na cudzej ziemi wyjęty jesteś spod opieki prawa, abyś poznał bezprawie, a gdy wrócisz do kraju, abyś wyrzekł: Cudzoziemcy razem ze mną współprawodawcami są” (Adam Mickiewicz, „Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego”). Oraz z tradycji biblijnej, z Księgi Powtórzonego Prawa (10, 18-19): „Bóg (...) pokazuje swoją miłość dla obcego przybysza, dając mu jedzenie i ubranie. Więc okazuj miłość obcemu przybyszowi, bo i wy byliście obcymi przybyszami w kraju Egiptu”. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2015