Reklama

Narodziny kłamstwa

Narodziny kłamstwa

17.03.2010
Czyta się kilka minut
Od października 1943 do stycznia 1944 funkcjonariusze NKWD wykonali szereg prac, mających ukryć prawdę o zbrodni i wykreować fałszywą wersję, z Niemcami jako sprawcami. Fundamenty pod "kłamstwo katyńskie" kładli ludzie, którzy w 1940 r. bezpośrednio uczestniczyli w tym mordzie.
W

Wiosną 1943 r., po sygnałach od miejscowej ludności, Niemcy zaczęli poszukiwania w Lesie Katyńskim i odkryli ciała polskich oficerów. Zainteresowany po Stalingradzie podkopaniem wiarygodności ZSRR, Joseph Goebbels zaczął akcję propagandową. 13 kwietnia 1943 r. Radio Berlin ogłosiło informację o odnalezieniu grobów polskich oficerów, co odbiło się dużym echem w świecie. Niemcy ściągnęli na miejsce delegacje z okupowanych i neutralnych krajów, w tym dziennikarzy, a także alianckich oficerów z oflagów i lekarzy medycyny sądowej. Potwierdzili oni prawdę o zbrodni NKWD.

W odpowiedzi moskiewskie radio ogłosiło 15 kwietnia komunikat "Sowinformbiura", zarzucający Niemcom oszczerstwo. Już pierwszy akapit zawierał tezę o niemieckiej prowokacji: "Oszczercy goebbelsowscy rozpowszechniają od ostatnich 2-3 dni wymysły o masowym rozstrzelaniu przez organy sowieckie w rejonie Smoleńska polskich oficerów, co jakoby miało miejsce wiosną 1940 r. Niemieckie zbiry faszystowskie nie cofają się w tej swojej nowej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, za pomocą którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to widać teraz jasno, przez nich samych".

Warto zwrócić uwagę na drugi akapit komunikatu, opublikowanego również w prasie. Widać w nim ogólny zarys oszukańczej wersji, rozwijanej następnie przez ZSRR i jego komunistycznych sojuszników. Sowieci oświadczyli: "Faszystowskie komunikaty niemieckie w tej sprawie nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tragicznego losu dawnych polskich jeńców wojennych, którzy znajdowali się w 1941 r. w rejonach położonych na zachód od Smoleńska na robotach budowlanych i wraz z wieloma ludźmi sowieckimi, mieszkańcami obwodu smoleńskiego, wpadli w ręce niemieckich katów faszystowskich w lecie 1941 r., po wycofaniu się wojsk sowieckich z rejonu Smoleńska".

Rodziło się "kłamstwo katyńskie".

Żądania Stalina, naciski Churchilla

Ogłoszenie przez Niemców informacji o grobach w Katyniu skłoniło rząd RP - mający już wcześniej dane pozwalające wysnuć wnioski co do losu oficerów - do zwrócenia się do instytucji międzynarodowych. 17 kwietnia rząd wydał oświadczenie (nieprzesądzające o niczyjej winie) i zwrócił się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Bernie o zbadanie sprawy. Nawet w tym momencie mocniej zaatakowano wyciąganie przez niemiecką propagandę korzyści ze sprawy niż sowieckich zbrodniarzy.

19 kwietnia sowiecka "Prawda" zaatakowała Polskę za zwrócenie się do MCK. W kolejnych dniach rząd polski wycofał wniosek z MCK (pod naciskiem Churchilla, któremu wtórował Roosevelt; stanowiło to zapowiedź anglosaskiej polityki wobec Katynia w kolejnych latach, polegającej na odsuwaniu problemu i zatajaniu prawdy). Ale 25 kwietnia rząd ZSRR, pod pretekstem polskiego udziału w niemieckiej prowokacji, zerwał stosunki z rządem RP.

W kolejnych miesiącach Sowieci zaczęli otwarte już przygotowania do zainstalowania w Polsce reżimu komunistycznego - i rozwinęli złożoną konstrukcję fałszerstw, mających w oczach świata legitymizować "kłamstwo katyńskie", czyli "legendę" o dokonaniu zbrodni na Polakach przez Niemców, po ich wkroczeniu latem 1941 r. na Smoleńszczyznę.

Mechanizm konstruowania kłamstwa znamy dziś dzięki dokumentom zgromadzonym w Państwowym Archiwum Federacji Rosyjskiej (GARF) i w mniejszym stopniu w Rosyjskim Państwowym Archiwum Historii Społeczno-Politycznej (RGASPI), do których dotarli rosyjscy badacze, a które najszerzej omówili Natalia S. Lebiediewa i Wojciech Materski. Także autor tego tekstu miał w Moskwie dostęp do wspomnianych dokumentów.

Pod kontrolą NKWD

Do konstruowania kontr-dowodów, mających "potwierdzać" niemiecką winę, Sowieci wykorzystali odzyskanie we wrześniu 1943 r. z rąk niemieckich terenu Lasu Katyńskiego.

Gdy Armia Czerwona znajdowała się ­"30-35 km od Katynia", 22 września, szef Zarządu Propagandy i Agitacji KC WKP(b) Gieorgij Aleksandrow wystosował pismo do sekretarza KC Andrieja Szczerbakowa, sygnalizując konieczność podjęcia "kroków przygotowawczych w celu zdemaskowania niemieckiej prowokacji" i proponując powołanie komisji, składającej się z przedstawicieli działającej od 2 listopada 1942 r. "Nadzwyczajnej Komisji Państwowej do Ustalenia i Badania Zbrodni Niemiecko-Faszystowskich i ich Wspólników oraz Strat Wyrządzonych Obywatelom, Kołchozom, Organizacjom Społecznym, Przedsiębiorstwom Państwowym i Instytucjom ZSRR" oraz organów śledczych (przez co należało rozumieć NKWD i wydzielone z jego struktur NKGB).

Schemat działania proponowany przez Aleksandrowa został następnie - decyzją władz ZSRR (Biura Politycznego), której wypracowaniu korespondencja służyła - wdrożony w życie. Zastosowano jednak modyfikację: w pierwszej fazie prac ograniczono się do utajnionych przed opinią zewnętrzną działań służb specjalnych, do których dopiero później przyłączyły się inne instytucje. Udział NKWD w kształtowaniu "kłamstwa katyńskiego" był więc kluczowy.

Choć członek wspomnianej "Nadzwyczajnej Komisji" Nikołaj Burdenko zwrócił się już 27 września - dwa dni po odbiciu Smoleńska przez Armię Czerwoną - do Wiaczesława Mołotowa o zgodę na podjęcie prac w Katyniu jeszcze przed końcem miesiąca, to w ostateczności on sam i jego słynna potem komisja pojawili się tam wiele tygodni później.

Zadanie zapanowania nad początkowo słabo (jak na warunki sowieckie) skoordynowanymi działaniami wokół Katynia przypadło NKWD. Wahania co do taktyki - bo nie strategii - postępowania mogły wynikać z wyjątkowego, nawet jak na warunki sowieckie, charakteru zbrodni, popełnionej na obywatelach innego państwa, o której zdecydowali osobiście decydenci z Politbiura WKP(b), wśród nich Stalin i Mołotow.

Funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa, który wykonali w 1940 r. ich decyzję, byli teraz zobligowani do wykonania wtórnego kamuflażu zbrodni.

Rajchman, Mierkułow i inni

Na przełomie września i października 1943 r. do Katynia przybyli funkcjonariusze NKWD i NKGB [wywiadu i kontrwywiadu, w 1941 r. wydzielonych z NKWD - red.] z centrali w Moskwie i z Zarządu NKWD Obwodu Smoleńskiego, czyli ludzie, którzy wiedzieli o mordzie najwięcej.

Działaniami operacyjnymi dowodził naczelnik wydziału kontrwywiadu NKGB Leonid Rajchman - ten, którego w sprawie zaginionych oficerów bezskutecznie indagował w 1942 r. rotmistrz Józef Czapski. Całością prac kierowali, nadzorując je z Moskwy i inspekcjonując na miejscu, zastępca komisarza ludowego spraw wewnętrznych Siergiej N. Krugłow i komisarz ludowy bezpieczeństwa państwowego Wsiewołod N. Mierkułow (członek tzw. trójki NKWD, wyznaczonej w postanowieniu "katyńskim" Politbiura z 5 marca 1940 r. do jego wykonania).

Od października 1943 r. do stycznia 1944 r. funkcjonariusze NKWD i NKGB wykonali szereg prac mających za cel ukrycie prawdy o zbrodni i wykreowanie fałszywego obrazu losu polskich jeńców. Działania funkcjonariuszy podlegających Mierkułowowi i Krugłowowi polegały m.in. na zabezpieczeniu terenu i ukryciu ciał przed penetracją z zewnątrz oraz przygotowywaniu dołów śmierci tak, aby późniejsze "ekshumacje" służyły wyciągnięciu wniosków o winie Niemców. To drugie wiązało się z fabrykowaniem dokumentów z drugiej połowy 1940 r. i z pierwszej połowy 1941 r., mających świadczyć, że jeńcy w tym czasie żyli. Podkładano je do zwłok, tak aby potem mogły zostać "odkryte".

Świadkowie: "odwracanie" lub likwidacja

Zadaniem zespołu Mierkułowa i Krugłowa była też "obróbka" ludzi: tak aby zebrać zeznania na piśmie i przygotować świadków, którzy potwierdzą winę Niemców, oraz wyeliminować (uwięzić lub/i zabić) świadków, którzy się nie ugną i mogliby mówić prawdę. Metodą tu stosowaną było zastraszenie i szantaż, w tym perspektywa odpowiedzialności za współpracę z Niemcami w czasie okupacji. Wykorzystano np. wyniki dochodzeń kontrwywiadu wojskowego "Smiersz", prowadzonych w rejonie Katynia wobec obywateli ZSRR, a dotyczących oskarżeń o kolaborację. A trzeba pamiętać, że obywatele sowieccy zagrożeni takim oskarżeniem byli często skłonni wychodzić naprzeciw oczekiwaniom funkcjonariuszy.

Śledczy gromadzili więc zeznania. Dominowały "rozwiązania siłowe", co można wiązać z koncentracją na osobach, które były wcześniej świadkami niemieckimi i komisji międzynarodowej, a teraz miały być zmuszone do zmiany zeznań. NKWD-NKGB cel ten osiągnęło wobec ogółu osób, zastanych w rejonie zbrodni po wycofaniu się Niemców. W arsenale stosowanych środków terroru ważna rola przypadła izolacji: poddani jej ludzie bądź szybko ulegali, bądź - nieskruszeni - byli po prostu izolowani od świata aż do skutku, czyli złamania ich lub fizycznej likwidacji.

Równolegle ze zbieraniem zeznań funkcjonariusze przygotowywali wybrane osoby do wystąpień "na żywo" w przyszłości. Przykładem sukcesu NKWD-NKGB było zmuszenie do całkowitej zmiany zeznań ważnego świadka Parfiena G. Kisieliowa, który 22 stycznia 1944 r. w obecności zagranicznych dziennikarzy odwołał swe zeznanie z wiosny 1943 r., stając się sztandarowym "odwróconym" świadkiem strony sowieckiej. Przykładem świadka starannie - wraz ze złożoną "legendą" o jego związku ze sprawą Katynia - przygotowanego przez ekipę Mierkułowa był astronom Boris Bazylewski, wiceburmistrz Smoleńska w czasie okupacji.

Wersja NKWD - wersją państwa

Rezultaty prac zespołu Mierkułowa-Krugłowa zostały podsumowane w "Informacji o rezultatach wstępnego śledztwa w tzw. sprawie katyńskiej", podpisanej przez nich obu. We wnioskach końcowych Mierkułow i Krugłow stwierdzili, że "jeńcy wojenni Polacy" przebywali na zachód od Smoleńska "na robotach przy budowie dróg" od wiosny 1940 r. do czerwca 1941 r. (czyli początku wojny sowiecko-niemieckiej); że dostali się do niewoli niemieckiej i zostali przez Niemców rozstrzelani pod koniec sierpnia i we wrześniu 1941 r.; że rozstrzelania w Lesie Katyńskim dokonała "nieznana niemiecka instytucja wojskowa" ("Kierował tą instytucją oberstlejtnant Arnes, jego najbliższymi współpracownikami i pomocnikami w tej krwawej zbrodni byli: obertlejtnant Rekst i lejtnant Hott"); potem zaś, z polecenia Berlina, przygotowano antysowiecką prowokację.

W ten sposób sowiecka mistyfikacja w sprawie Katynia przyoblekła się - za sprawą NKWD i NKGB - w konkretne kształty. One stanowiły odtąd państwową wykładnię "kłamstwa katyńskiego".

W przyszłości korekty stworzonej na przełomie 1943 i 1944 r. przez ekipę podległą Mierkułowowi i Krugłowowi "rekonstrukcji wydarzeń" następowały tylko w kosmetycznym zakresie i w sytuacjach wyjątkowych, wymuszonych przez okoliczności - gdy podtrzymywanie jakiegoś szczegółu zbyt jawnie szkodziło spójności całego fałszerstwa. Zrezygnowano np. z podawania "końca sierpnia i września 1941 r." jako możliwego okresu popełnienia zbrodni, pozostając przy określeniu "jesień 1941 r.".

Sporządzenie raportu z działań operacyjnych Mierkułowa i Krugłowa nie później niż 12 stycznia 1944 r. było nieprzypadkowe - i logicznie umiejscowione w ramach chronologii konstruowania "kłamstwa katyńskiego". Od tego momentu informacje i materiały zgromadzone przez aparat bezpieczeństwa miały nie tylko służyć oficjalnej państwowej komisji ds. Katynia, ale miały stanowić dla niej wytyczne. Komisję tę powołano 12 stycznia 1944 r. w Moskwie; do historii przeszła ona jako "komisja Burdenki".

Nadszedł czas na przejście od machinacji zakulisowych do działań prowadzonych w świetle reflektorów, na potrzeby propagandy.

W kolejnych miesiącach, a potem latach i dekadach kluczowym elementem w propagowaniu "kłamstwa katyńskiego" byli Polacy. Polscy komuniści bezwarunkowo zaakceptowali sowiecką wersję wydarzeń. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski i zainstalowaniu tam powolnego Moskwie rządu polskich komunistów, "kłamstwo katyńskie" stało się obowiązującą wykładnią na następnych kilkadziesiąt lat. Wobec ludzi występujących w obronie prawdy o Katyniu lub zachowujących o niej pamięć stosowano represje aż do schyłku PRL.

Dr WITOLD WASILEWSKI (ur. 1972) jest historykiem, pracownikiem naukowym w Biurze Edukacji Publicznej IPN. Autor książek (m.in. "Marian Zdziechowski wobec myśli rosyjskiej XIX i XX wieku") oraz szeregu artykułów dotyczących dziejów sprawy katyńskiej. Tekst jest skróconą wersją szkicu o historii "kłamstwa katyńskiego" z antologii, która ukaże się w kwietniu nakładem IPN, pt. "Zbrodnia Katyńska. W kręgu kłamstwa i prawdy".

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]