Papieska ceremonia pogrzebowa przypominała radosny przekaz z czasów pierwszych chrześcijan, że śmierć świętych jest “dies natalis", dniem ich narodzin dla nieba. A wszystko to działo się przy wołaniu wiernych “Giovanni Paolo - santo subito!" (święty natychmiast). Kiedy tę prostą trumnę wnoszono z powrotem do bazyliki, na pożegnanie biliśmy brawo i płakaliśmy. Chyba wyczuwaliśmy, że z odejściem Jana Pawła II świat katolicki stracił i - paradoksalnie - zyskał świętego. Dla Polaków było jednak coś wyjątkowego w watykańskich ceremoniach, co najlepiej ujęło sobotnie wydanie “L’Osservatore Romano" - pożegnaliśmy, po prostu, Ojca.
Ks. PIOTR PRZESMYCKI, salezjanin (Łódź)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














