Na wschodzie Kongo bez zmian

Czyta się kilka minut

W afrykańskim kolosie, jakim jest Demokratyczna Republika Konga, wybuchło nowe powstanie, a Kongijczycy skarżą się, że znów wywołała je ich sąsiadka – maleńka, lecz potężna wojskowo Rwanda.

Rwanda najeżdża DRK od końca lat 90., odkąd władzę w Kigali przejęli w 1994 r. partyzanci Tutsi, przybyli na ratunek rodakom mordowanym przez Hutu. Pokonani Hutu uciekli przed zemstą do wschodniego Konga, gdzie w obozach uchodźców założyli państwo na wygnaniu i szykowali się, by odzyskać władzę w Rwandzie. Tutsi z Kigali uznali, że jedynym sposobem, by zapewnić sobie bezpieczeństwo, będzie przekształcenie wschodniego Konga w strefę buforową. W 1996 r. wywołali powstanie, które zakończyło się upadkiem rządu w Kinszasie. Kolejny bunt i rwandyjski najazd nastąpiły w 1998 r., gdy ustanowiony w Kinszasie prezydent chciał wyzwolić się spod rwandyjskiej kurateli. Rebelia przekształciła się w najkrwawszy konflikt współczesnej Afryki. Po stronie rebeliantów znów stanęły Rwanda, Uganda i Burundi, a po stronie rządu z Kinszasy – Zimbabwe, Angola, Namibia, Sudan i Czad. W wojnie, którą przerwała w 2003 r. interwencja ONZ, zginęło ok. 5 mln ludzi.

Kolejne wzniecane przez Rwandę bunty kongijskich Tutsich na wschodzie kraju – w 2008 oraz w 2012 r. – wybuchały, ilekroć rząd w Kigali uznawał, że Kinszasa nie dba o jego bezpieczeństwo. Zagrożone władze z Kinszasy podpisywały nowe układy pokojowe, gwarantowały miejscowym Tutsim rządy na wschodzie DRK, a Rwandzie bezpieczeństwo.

Najazdom towarzyszyła grabież lokalnych surowców. W rabunku przodują Uganda i Rwanda – i wszystko wskazuje, że to rywalizacja o wpływy tych niedawnych sojuszniczek stała się powodem najnowszego powstania, wywołanego w maju przez kongijskich Tutsich. Jesienią 2021 r. rząd z Kinszasy pozwolił, by ugandyjskie wojsko wkroczyło do Konga i urządziło tu obławę na ukrywających się ugandyjskich rebeliantów. Rwanda uznała to za zagrożenie dla jej wpływów – i wznieciła nową rebelię, by przywołać Kinszasę do porządku. ©℗

Więcej w serwisie specjalnym na TygodnikPowszechny.pl/StronaSwiata >>>

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2022