Reklama

Na dziś: odwaga!

Na dziś: odwaga!

31.07.2016
Czyta się kilka minut
Żebyśmy pamiętali, skąd pochodzimy, oraz żebyśmy rozmawiali z ludźmi starszymi – to ostatnie przesłanie Franciszka do młodzieży, która przyjechała do Krakowa.
fot. Jacek Taran dla „TP"
N

Nikt się nie spodziewał, że Franciszek jeszcze pojawi się w oknie przy ulicy Franciszkańskiej 3. Jednak kilka chwil przed wyjazdem do Tauron Areny, na ostatnie oficjalne spotkanie z wolontariuszami zaangażowanymi w organizację ŚDM, papież stanął w oknie i pobłogosławił zebranych pod nim wiernych. Chwilę po powiedzeniu „Amen” nad Krakowem groźnie zagrzmiało, spadł też deszcz.

W hali sportowej pojawił się kilka minut po godzinie 17. Tam przywitał go tłum wolontariuszy. To także oni czuwali nad bezpieczeństwem całej imprezy. Pomagali w rozlokowaniu pielgrzymów, zajmowali się biurami informacji itd.

Podczas spotkania wolontariuszy z papieżem w Tauron Arenie Michał Cieśla odczytał świadectwo swojego nieżyjącego brata Macieja.

– Maciek miał być tutaj – powiedział.

– Miały być kolejne Światowe Dni Młodzieży, a się okazało, że ta wielka radość, która może przysłonić wielkie sprawy, została na chwilę wstrzymana, i za to dziękujemy – powiedział do Franciszka Michał Cieśla. Dodał, że jego brat Maciek miał być na tym spotkaniu, a dowodem na to jest tekst, który przygotował na tę okazję.

W grudniu, tuż przed świętami, pracując nad projektem ornatów na ŚDM, Maciej dowiedział się, że część komórek w jego organizmie postanowiła się zbuntować i narobić trochę zamieszania. „Zmutowały się i pojechały po bandzie” – napisał w swoim świadectwie.

„Na sam koniec życzę wam, żebyście cieszyli się życiem. Każdy dzień jest piękny, ale nie zawsze w natłoku obowiązków dostrzegamy, jacy jesteśmy szczęśliwi, i czasem trzeba dostać obuchem w łeb, żeby to docenić. Życzę wam, żebyście byli w stanie to dostrzec, ale bez potrzeby takich doświadczeń” – napisał Maciej Cieśla.

Franciszek odłożył przygotowane wcześniej przemówienie i mówił do młodzieży zebranej w Tauron Arenie spontanicznie. Dziękował za zaangażowanie w organizację Światowych Dni Młodzieży. Mówił także o dwóch rzeczach, które sprawią, że „młodzież rzeczywiście będzie nadzieją”. Zwrócił uwagę na pamięć. Powiedział młodym ludziom, żeby zawsze mieli w pamięci, skąd pochodzą. Po drugie, kolejny raz zaapelował o rozmowy z ludźmi starszymi, zwłaszcza swoimi dziadkami.

–  Na dziś: miejcie odwagę. Nie wiem, czy będę na Światowych Dniach Młodzieży w Panamie, ale będzie tam biskup Rzymu. On was zapyta, czy rzeczywiście pamiętaliście o tym, skąd pochodzicie, i czy rozmawialiście ze swoimi dziadkami – skończył Franciszek.

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Łza się kręci.., przepiękne spotkanie Papieża, jak dobrze, że to u nas odbyły się ŚDM, To dzięki Bogu.

ppilatp@gmail.com Pan lub Pani, w każdym razie jedna z nielicznych, jeśli nie jedyna osoba, której chce się komentować ŚDM. Dziękujemy. Ja nie dołączę. To nie moje formy pobozności, a krytykować tak masowego wydarzenia nie chce:))) A skoro już Pan/Pani jest tak pełen/pełna dobrej woli w komentowaniu spotkań z Ojcem Świętym, może kilka słów o wczorajszej homilii o spotkaniu Jezusa z Zecheuszem w Jerychu? Ja się nie ośmielę mając jeszcze w pamięci homilie przy podobnych okazjach Papy Ratzingera:)))

coś wyjątkowego. Po pierwsze : każdy kto ma oczy do patrzenia i uszy do słuchania, miał możliwość w osobie papieża Franciszka, spotkać współczesnego proroka. Papa Franciszek, to człowiek żyjący wiarą i umiejący się tą wiarą dzielić. Każdy kto oglądał transmisję z Błoń czy Brzegów, miał możliwość wizualnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego Kościół istnieje 2000 lat? Lecz to mało, mógł też dotknąć swym sercem biblijnego zapisu powiadającego że "bramy piekielne, go nie przemogą". To po trzecie. Każdy mógł też, przy odrobinie dobrej woli zrozumieć , jak niesłychanie ważną rolę pełni w Kościele, biskup Rzymu.I jednocześnie, jak bardo zubożone duchowo są te Kościoły Chrześcijańskie, które owej posługi Piotrowej, są pozbawione.To po czwarte. Po piąte, jako mieszkaniec Krakowa mogę powiedzieć jak wiele duchowego dobra my mieszkańcy, otrzymaliśmy od tych nieprzebranych tłumów, naszych braci i sióstr z całego świata, które przemierzały ulice naszego miasta w dzień i nocy. To dopiero będzie procentować w przyszłości. Na koniec zaś, mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że nad ŚDM czuwała Boża Opatrzność. Na noc w Brzegach zostało jakieś milion osób. Noc była ciepła,można było odpocząć. Niedzielny ranek i czas Mszy Świętej, to skwar lata. Po południu, już po zakończeniu uroczystości to pierwsza nawałnica z ogromem wody. Noc z niedzieli na poniedziałek, to nieustanny potok lecący z nieba.W poniedziałkowy ranek, Brzegi była zalane wodą. Gdyby to stało się noc wcześniej, mielibyśmy prawdziwą katastrofę.I dzisiaj była by to najważniejsza medialna wiadomość na świecie. Lecz Bóg chciał inaczej........ Tak sobie myślę, że musiało się MU, owe zgromadzenie Kościoła podobać. Bo ono też w przyszłości Kościoła wyda dobre owoce, jestem o tym głęboko przekonany.

Też jestem przekonana, ze Pan Bóg wie, co robi. I właśnie na dzisiejsze czasy i dzisiejszych ludzi wybrał, co wybrał:)))

tylko coś co pilnuje by mu się stado nie rozlazło? oj tak pół żartem, pół serio z wisielczym porannym humorem :)))

Paradoksalnie Kalino masz rację.Bo gdyby Bóg nie wiedział co robi, to czy mógł by być Bogiem? Och ta twoja artystyczna dusza. Jakbyś miała jechać na wakacje i do dyspozycji : 1 - majbacha z pustym bakiem, 2 - poloneza z pełnym bakiem, to który pojazd byś wybrała? Ja bez chwili zastanowienia poloneza. Wiem że nie lubisz papy Franciszka. To błąd. Czy nie lubisz żołnierzy Kalino? Podobno za mundurem panny sznurem....... Założyciel Jezuitów to żołnierz. Franciszek to jego wierny syn. A wszystko Kalino - "Ad Maiorem Dei Gloriam". Jako żołnierz rezerwy mam pełne prawo zawołać - Spocznij.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]