Muza punktu w przestworzach

Nie ma go już prawie 20 lat, a 24 maja obchodziłby dopiero 75. urodziny.
Czyta się kilka minut

Josif Brodski, wielki poeta rosyjski skazany niegdyś za „pasożytnictwo”, potem emigrant, laureat literackiej Nagrody Nobla (1987), autor świetnych esejów pisanych po rosyjsku i angielsku. Przyjaciel Polski i Polaków.

Brodski wcześnie znalazł u nas wąskie, lecz doborowe grono czytelników i tłumaczy, a pierwsze polskie przekłady jego wierszy ukazały się już w latach 60. Stanisław Barańczak wspomina, jak w 1970 r. udało mu się umieścić swój przekład „Wielkiej elegii dla Johna Donne’a” w poznańskim „Nurcie”, i to w numerze z okazji... rocznicy rewolucji październikowej. Cenzor, najwidoczniej niezorientowany w „sprawie Brodskiego” (poeta był już wtedy po wyroku skazującym!), przepuścił tekst – pozbawiony zresztą ostatnich linijek, bo tłumaczony w oparciu o niekompletny odpis... Potem cenzura stała się uważniejsza, ale pojawił się „drugi obieg”, a w nim – przygotowane przez Barańczaka „Wiersze i poematy” (Niezależna Oficyna Wydawnicza 1979). Wkrótce po Noblu „Zeszyty Literackie” – wtedy jeszcze w Paryżu – opublikowały „82 wiersze i poematy” i tom esejów „Śpiew wahadła”. Edytorem kolejnych książek Brodskiego został Znak, wiersze i eseje autora „Znaku wodnego” ukazywały się w różnych wyborach i układach, a dwa lata temu warszawskie już „Zeszyty” zaczęły wydawać jego dzieła wybrane w jednolitej szacie graficznej. No i właśnie ukazał się tom trzeci.

Czym on się różni od dotychczasowych polskich wydań wierszy Brodskiego? Otóż jest to dokładny odpowiednik jednej z najważniejszych jego książek poetyckich, rosyjskiego tomu „Uranija” ogłoszonego w 1987 r. w Ann Arbor. Wykorzystano istniejące przekłady Barańczaka, Katarzyny Krzyżewskiej, Andrzeja Mandaliana, Wiktora Woroszylskiego, Adama Pomorskiego i Piotra Fasta; pozostałe utwory przełożył dla tego wydania Zbigniew Dmitroca, korzystając ze współpracy litewskiego poety i literaturo- znawcy Tomasa Venclovy. Dodać trzeba, że Venclova, zaprzyjaźniony z Brodskim jeszcze w czasach przedemigracyjnych, jest adresatem najdłuższego bodaj z poematów w „Uranii” – powstałego już na emigracji „Litewskiego nokturnu”. Właśnie w nim pojawia się motyw tytułowej Uranii: „Tylko ona, / Muza punktu w przestworzach i Muza utraty / konturów, jak skąpiec – funduszy, / jest zdolna / w pełni ocenić stałość: jako formę zapłaty / za poruszenie – duszy”. Zarówno formy dłuższe, których jest tu sporo (na przykład „Strofy”, „Nowy Jules Verne”, „Eklogi” – zimowa i letnia, czy „Mucha”), jak i krótkie wiersze, przez swoje wyrafinowanie formalne, wirtuozerię językową i gęstość odniesień stawiają tłumaczowi ogromne wyzwanie. Barańczak nazwał kiedyś swoją pracę „karkołomną dłubaniną” – jakież to jednak pożyteczne zajęcie! ©℗


Josif Brodski „Urania”, tłumacze różni, Zeszyty Literackie Warszawa 2015 ss. 228

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2015