Reklama

Ładowanie...

Mroczny mit "katolandu"

23.05.2004
Czyta się kilka minut
Kościół istnieje tu i teraz, nie da się go wypreparować ze społecznej tkanki. Dlatego po 1989 r. księża i biskupi borykali się z podobnymi problemami co przeciętny Polak. Przede wszystkim z nieszczęsnym darem wolności.
B

Bez wątpienia najtrudniejszym wyzwaniem był moralny pluralizm, który trzeba było zaakceptować nie tyle jako zapisaną na papierze ideę, ale społeczny fakt ze wszystkimi jego konsekwencjami. Nie było łatwo pogodzić się z tym, że uchwalone w niepodległej Rzeczypospolitej prawo dopuszcza rozwiązania sprzeczne z nauką Kościoła i neguje wiążący charakter katolickich norm moralnych. Z podobnymi oporami postępowała akceptacja pluralizmu kulturowego, nieraz piętnowanego jako zagrożenie dla religijnej czy narodowej tożsamości. Właściwie tylko pluralizm religijny - interpretowany w duchu wyznaniowej wolności, jednego z fundamentów nauczania Soboru Watykańskiego II - nie przedstawiał dla Kościoła większego problemu.

Z perspektywy 15 lat można skonstatować, że Kościół przyzwyczaił się do funkcjonowania w rzeczywistości pluralistycznej. Oczywiście: tu i ówdzie pokutuje mentalność oblężonej...

23108

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp roczny
199,90 zł

360 zł 160 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp 10/10
10,00 zł

Przez 10 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]