Reklama

Moje Tatry

Moje Tatry

03.09.2019
Czyta się kilka minut
Na dobrą sprawę poważnym taternikiem nie byłem nigdy.
W

W latach sześćdziesiątych zeszłego stulecia należałem do Klubu Wysokogórskiego i przez dwa, prawie trzy sezony upojony szczęściem uprawiałem taternictwo zwane też wspinaczką. Sprzęt mieliśmy prosty: sizalowa lina, pętle, haki, młotek – to wszystko nosiło się w plecaczku czeskiej czy słowackiej produkcji, zwanym „horolezką”. Na linie się zjeżdżało bez żadnych udogodnień. Ubiór też był prosty: buty „wibramy”, flanelowa koszula w kratę, sweter i skafander (tak mówiło się na wkładaną przez głowę wiatrówkę). Tatry już poznałem turystycznie, przeszedłem wszystkie szlaki: Orlą Perć, Granaty, Rysy. Podczas tych wędrówek z nabożnym podziwem patrzyłem na taterników, z daleka, jak się wspinają po ścianie, i z bliska, w schroniskach. Miałem wrażenie, że na nas, turystów, „ceprów”, patrzyli z góry. Chodzili po tych samych górach, ale byli z innego świata. Byli dla mnie niedościgłą klasą wyższą. I...

3833

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Łącząc początek opowieści z jego końcem można więc spytać, czy człowiek rezygnując ze wspinaczki i odrzucając w życiu codziennym niczym biologicznie nieuzasadniony trud wyrzeka się tym samym swojej duchowości ?

Dlaczego miałby wyrzekać się swoej duchowości?

Dlaczego miałby wyrzekać się swoej duchowości?

Lider partii Szczęść Boże (partia Szczęść Boże wchodzi w skład komitetu wyborczego Konfederacja) Grzegorz Braun o biskupie Janie Tyrawie: https://www.youtube.com/watch?v=wqWP9Db9tJQ Głosuj na Konfederację. PiS-PO jedno zło!

Zawieszony pomiędzy Niebem a Ziemią, na grani Żabiej Lalki, miałeś Czarny Staw pod stopami i widziałeś malutkie sylwetki turystów zdążających szlakiem na Rysy.Choć zapewne w tamtych latach, ten ruch nie był duży. Dźwięczna muzyka młotka, wbijającego hak w skalną rysę, podwojone echem odbitym od skał..... Tego się nie zapomina. Podejrzewam miałeś dylemat i wybrałeś wspinaczkę do Boga, jeszcze bardziej pasjonującą..........Czy słusznie? Pewno tak, zbyt dużo młodych księży zginęło w górach a nie po to leżeli krzyżem na kościelnej posadzce a wierni śpiewali hymn do Ducha Świętego.Jednak jestem pewien, księże Adamie, że nadal kochasz góry. Góry bowiem, są jednym z dowodów na istnienie Boga. Przy okazji górskiej narracji, księdza Bonieckiego.Papież Pius XI, czyli Achille Ratti, gdy był młodym księdzem zdobył Mont Blanc i Matterhorn. Wyniósł na ołtarze św. Bernarda z Monthany, jako patrona alpinistów i turystów górskich. To ten sam gość od Wielkiej Przełęczy św. Bernarda i klasztoru się tam znajdującego, oraz wspaniałych psów rasy Bernardyn, jakie i dziś można tam spotkać. W klasztorze jest kopia obrazu Czarnej Madonny, to taki wątek polski. Jak to zobaczyć? Nie jechać tunelem, tylko starą drogą, oczywiście taka jazda możliwa jest tylko latem. No i trzeba mieć dobre hamulce. Zimą, tylko na nartach. Jak księża i góry to może i coś z własnego podwórka. Ksiądz Józef Stolarczyk, pierwszy proboszcz w Zakopanem. Można śmiało go nazwać zdobywca tatrzańskim. Jako jeden z pierwszych, zdobył Gerlach, Lodowy Szczyt, Wysoką. No i na koniec. Jeżeli podobnie, jak ks. Adam szłeś(aś) Orlą Percią, to wiedz, że ten wspaniały, górski szlak, trasował ksiądz Walenty Gadowski. Ksiądz Walenty Gadowski, jest również pomysłodawcą, cudownego górskiego szlaku w Pieninach, prowadzącego z Sokolicy na Trzy Korony( i odwrotnie) oznaczonego kolorem niebieskim. Jeżeli byś szedł z Trzech Koron na Sokolicę, to później proponuję zejść na sam dół po wijącej się ścieżce, aż na brzeg i tam przewoźnik za skromną opłatą, przewiezie cię na drugą stronę Dunajca. Nie zapomnij o modlitwie za duszę ks. Gadowskiego, któremu to zawdzięczasz.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]