Nie ma w Kościele człowieka, który by czegoś nie zawdzięczał Karmelowi – pisał Thomas Merton. Karmel ma troje doktorów Kościoła: św. Teresę od Jezusa, św. Jana od Krzyża oraz św. Teresę z Lisieux („czwarty doktorat”, dla św. Edyty Stein, ma być wkrótce ogłoszony).
„Mała droga” Teresy z Lisieux przewartościowała rozumienie świętości, ukazując znaczenie codzienności zamiast nadzwyczajności. Jan od Krzyża bezprecedensowo opisał „noc ciemną”. A Teresa od Jezusa, choć nie stworzyła żadnej „metody” modlitwy, dała Kościołowi jej pedagogię – styl życia kontemplacyjnego – stąd określona została „doktorem modlitwy”. Warto więc wiedzieć, jakie jest karmelitańskie rozumienie modlitwy i kontemplacji, a szerzej życia duchowego.
Droga modlitwy
Już to mogłoby wystarczyć za zachętę do lektury rozmowy Agaty Kulczyckiej z karmelitą bosym o. Matuszem Filipowskim „Tkanie. Modlitwa i kontemplacyjny lifestyle”. Jej osią jest tytułowe „tkanie” osobistej relacji z Bogiem, która ma stać się zaproszeniem do odkrycia modlitwy prostej obecności, spokojnego bycia przed Tym, który jest. Ta książka to nie traktat teologiczny, tylko „utkana przyjacielska gawęda o modlitwie i życiu, o relacji z Bogiem i duchowych prawidłach, które splatają się w całość, tworząc wielobarwny gobelin kontemplatywnego życia oraz dynamiki modlitwy”.
„Ten gobelin – jak podkreślają autorzy – będzie dla czytelnika swoistą mapą, którą zechce spakować do plecaka i wyruszyć w wielką, duchową przygodę swojego życia”.
Humbak, cisza i schodzenie w głąb
Choć Merton miał rację w swej ocenie, to jednak karmelitańska „gorąca apofatyka” (przekonanie, że transcendentnego Boga nie da się pojąć rozumem ani opisać ludzkim językiem) nie każdemu „rozgrzeje serce” miłością do Boga.
„Muszę przyznać – wyznał niedawno ks. prof. Michał Heller – że gdy wiele lat temu sięgałem bezpośrednio do pism mistyków, to na ogół byłem zawiedziony. Czytałem w swoim czasie pisma Świętej Teresy z Ávila, Świętego Jana od Krzyża, ale wydawało mi się to naiwne, nie spełniało moich oczekiwań. Być może powinienem wrócić do tych lektur, może dziś spojrzałbym na nie inaczej”.
Nie wiem, czy stałoby się tak po lekturze „Tkania”, ale myślę, że krakowskiemu kosmologowi przypadłaby do gustu wprowadzająca w rozmowę metafora „pieśni humbaka” – ulubieńca o. Filipowskiego.
Jak podkreśla karmelita, „wieloryb jest najbardziej kontemplacyjnym zwierzęciem (…) Z jednej strony należy do największych ssaków na ziemi, z drugiej – to ostoja łagodności. Nie poluje, nie jest drapieżnikiem. To dla mnie symbol spokoju. Myślę też o jego oddechu: regularnym, miarowym. Nabiera powietrza i potrafi godzinami trwać w głębinach. Jest symbolem schodzenia w głąb. A przy tym to zwierzę stadne – żyje w relacjach, potrzebuje wspólnoty”.
Nie chodzi tu oczywiście o ubóstwianie humbaka. Jego zachowanie i pieśń („najpiękniejszy śpiew, który rozchodzi się tysiącami kilometrów po całym oceanie”) są w tej książce metaforą kontemplacji jako stylu życia.
„W Kościele mamy metody, które pomagają, ale ostatecznie każda modlitwa – także ta w ciszy – jest unikalna. Każdy musi ją »utkać« po swojemu. To niepowtarzalna pieśń, znana tylko Bogu i temu konkretnemu człowiekowi. Działa to też w drugą stronę: Bóg mówi do duszy w języku, który rozumie tylko ta dusza. On też śpiewa wyjątkową pieśń”.
Modlitwa, która zaczyna się od życia
Ojciec Filipowski do tego „tkania” wybrał formę rozmowy, gdyż jak wyznał, „jeśli chodzi o temat modlitwy, chciałbym o nim przede wszystkim opowiedzieć, tak jak się opowiada życiowe historie bliskim czy baśnie i legendy dzieciom przed zaśnięciem; jak się otwiera serce przed swoim przyjacielem (…) Dlatego mówiąc o modlitwie, która dotyka życia i jest samym życiem, zawsze staram się, by nie ugrzęznąć jedynie w teoretycznych rozważaniach”.
Jednocześnie przyznaje: „Staram się mówić jedynie o tym, co sam przeżyłem, co wypływa z mojego osobistego doświadczenia, co jest we mnie w jakiś sposób przeżyte i przetrawione lub też w co głęboko wierzę i co jest treścią moich wielkich pragnień”.
To dzielenie się obejmuje jego osobiste doświadczenia, wnioski z lektury mistrzów życia duchowego oraz przemyślenia z obserwacji swoich zakonnych współbraci w sposobie przeżywania przez nich codzienności, a zwłaszcza w tym, jak się modlą.
Myślę, że czytelnik – podobnie jak ja – będzie miał wrażenie, że przy takiej otwartości, która wymaga niemałej odwagi, o. Filipowski nie uległ pokusie ekshibicjonizmu „duchowego coacha”. Przeciwnie, pozwolił zajrzeć przez „kurtynę Karmelu” nie tylko w swoją relację z Bogiem, ale pokazał, co jest jeszcze „poza sceną”, nie skupiając uwagi na sobie i swojej celi.
Współczesny przewodnik po duchowości Karmelu
Rozmowa jest gęsta i wielowątkowa – pewnie każdy znajdzie w niej coś wartościowego dla siebie. Mówiąc najogólniej, to opowieść o rozwoju duchowym spisana przystępnym językiem. Od strony teoretycznej porządkuje pewne kwestie, także kontrowersyjne, związane z medytacją, kontemplacją i mistyką w Kościele. Ale można ją też potraktować jako współczesne wprowadzenie w „duchowość Karmelu”.
Modlitwę ukazuje jako relację, nie metodę. Nie daje „instrukcji” obsługi życia duchowego, ale zachęca do skorzystania z trafnej sugestii Johna Chapmana OSB: „Módl się, jak potrafisz, a nie próbuj modlić się tak, jak nie potrafisz”.
Przewodniczką po kontemplacyjnym stylu życia jest dla o. Filipowskiego przede wszystkim św. Teresa z Ávila. Posługując się jej metaforą zamku, a nie twierdzy duchowej, odkrywa przed nami „anatomię duchowego wnętrza”. „Twierdzy” jako metafory duszy św. Teresa użyła tylko dwa razy, w kontekście walki wewnętrznej, bo twierdza służy przecież do obrony, do działań wojennych.
W zaproszeniu do „zamku duszy” akcent pada na zamieszkanie, wspólne życie, relację i miłość. Jest tam oczywiście miejsce dla zmagań, ale w tym ujęciu życie duchowe nie jest niekończącą się kampanią militarną – „jest to dynamika, a nie tor przeszkód”.
Tak więc od samego początku rozwój duchowy jest czymś pozytywnym – przestrzenią do budowania relacji opartej na logice miłości. Odkrywając przed czytelnikiem, jak wiele jest mieszkań do budowania wspólnego życia z Bogiem, karmelita podkreśla, że „droga modlitwy, zwłaszcza modlitwy kontemplacyjnej, to maraton, a nie sprint”.
Ciało, depresja i przeszkody w modlitwie
W rozmowie jest również wiele celnych uwag o trudnościach spotykanych na modlitwie i w rozwoju duchowym: o rozproszeniach, oschłościach i „nocach wiary” w naszym życiu, o kierownictwie duchowym i sumieniu oraz o tym, że depresji nie da się zamodlić. Istotnym walorem tego poznawania „własnego wnętrza” jest pozytywne spojrzenie na rolę ciała na modlitwie i cielesności w spotkaniu z Bogiem.
Terapeutyczna wrażliwość prowadzącej rozmowę sprawia, że w trosce o duszę widzi się ciało – bo „do duszy bliżej jest z ciała niż z głowy”. Nikt bowiem bardziej niż „człowiek kontemplacyjny” nie jest świadomy swego człowieczeństwa. Stąd konieczna w życiu duchowym asceza przestaje być próbą życia bez ciała czy poza ciałem, a kontemplacyjny styl życia nie jest „duchową kosmetyką”.
Cała rozmowa o modlitwie i kontemplacyjnym stylu bycia oparta jest w tej książce na przesłance, że skoro Bóg stał się człowiekiem, by być z nami blisko, to relację z Nim budujemy na tych samych zasadach, co relacje międzyludzkie. W psychologicznym modelu religii jako przywiązania znajdziemy potwierdzenie, że bezpieczne przywiązanie do kochającego Boga to podstawowy zasób duchowy. Musimy jednak pamiętać, że droga poznania Boga prowadzi przez niewiedzę, bo Bóg nie jest po prostu kolejną, tyle że bezcielesną i uwzniośloną figurą przywiązania.
W tym sensie bliska jest mi wspomniana na początku „pokorna rezerwa” prof. Hellera związana z apofatyzmem („drogą negatywną”), która nie studzi serca, tylko oświeca rozum, bo poznanie Boga rozpoczyna się od przejścia z ciemności do światła, a kończy się przejściem ze światła w ciemność.
Jeśli „teologiem jest ten, kto wyraża na użytek wszystkich, co może być doświadczeniem każdego” – jak mawiał Władimir Łosski – to z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że o. Filipowski na ten tytuł zasłużył. W swoim imieniu mogę zapewnić, że warto spróbować poznać, co Karmel ma do zaoferowania w pogłębianiu świadomości obecności Boga, w „którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28) – a więc w zrównaniu życia z modlitwą.
Tkanie. Modlitwa i kontemplacyjny lifestyle. Rozmawiają Mateusz Filipowski OCD i Agata Kulczycka. Wydawnictwo Więź, Warszawa 2026

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











