Reklama

Mniej czasu, mniej wody

Mniej czasu, mniej wody

10.08.2020
Czyta się kilka minut
Potrzebujemy opowieści oczyszczających wyobraźnię ze smogu. Porównań poprawiających retencję naszej świadomości.
W

W czasach wojen kulturowych największym wyzwaniem dla ludzkości staje się nie tyle diagnozowanie zagrożeń (a nawet nie tyle wymyślanie dla nich remediów), co przekonanie ludzi do słuszności diagnoz. Gwałtowny wzrost zachorowań na COVID-19, jaki obserwujemy w tej chwili w Polsce, bywa tłumaczony w mediach tym, że ludzie „przestali wierzyć w zagrożenie”. Z kolei wysoka dyscyplina z marca i kwietnia miała wynikać z tego, że byliśmy masowo bombardowani dramatycznymi obrazami z Włoch czy Hiszpanii.

Okazuje się więc, że nawet coś tak realnego, jak zagrożenie chorobą potencjalnie śmiertelną, nie jest dziś rozpatrywane w przestrzeni nauki, ale wyłącznie afektów, subiektywnego odczucia i wiary. Tak jakby resztki rzeczywistości stopniały, a nam pozostało jedynie życie w społeczno-narracyjnych bańkach. Cóż poradzić – trzeba się dostosować.

Ten sam bowiem mechanizm, ale na jeszcze większą skalę, działa w przypadku katastrofy klimatycznej. Islandczyk Andri Snær Magnason w eseju „O czasie i wodzie” stawia smutną i jednocześnie przerażającą tezę: nauka nie potrafi nam już za wiele pomóc – co było do dowiedzenia i udowodnienia, zostało już dowiedzione i udowodnione. Brak miejsca na spekulacje – wiemy, co nas czeka, tak samo jak wiemy, co należy zrobić, aby choć trochę załagodzić efekty nadciągającej katastrofy ekologicznej. Tylko co z tego, skoro ta wiedza orbituje ledwie na obrzeżach naszej zbiorowej świadomości?

Nauka ma w ręku wszystkie fakty, brakuje jej jednak języka komunikacji. Tu pojawia się dla wszystkich, którzy na co dzień parają się pracą w języku – dziennikarzy, pisarzy, eseistów, a nawet poetów. W XIX wieku islandzcy artyści mieli odwagę i rozmach w tworzeniu peanów na cześć pięknej i surowej przyrody swojej wulkanicznej wyspy. W ten sposób wsączyli do świadomości pobratymców wrażliwość i szacunek dla przyrody.

To oczywiście analogia odległa od tego, z czym zmagamy się dziś, niemniej istota problemu pozostaje podobna – potrzebujemy nowego języka dla opisu świata, który pędzi ku zagładzie, najwyraźniej nie do końca zdając sobie z tego sprawę. Potrzebujemy opowieści oczyszczających wyobraźnię ze smogu, metafor, które zbudują tamę dla wzbierających oceanów, porównań poprawiających retencję naszej świadomości. A wiecie, co jeszcze poprawia ogólną retencję? Łąki. ©℗

Andri Snær Magnason O CZASIE I WODZIE, przeł. Jacek Godek, Karakter, Kraków 2020


WŁÓCZYKIJ I POWSINOGA – WAKACYJNY CYKL DODATKÓW. WEŹ, CZYTAJ! >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]