Zawrócona rewolucja

Bohaterkami roku 2017 były kobiety, które odważyły się przerwać milczenie.
Czyta się kilka minut
 / JOANNA RUSINEK
/ JOANNA RUSINEK

Opowiadając światu o doświadczeniu werbalnej, fizycznej i seksualnej przemocy, przybliżyły skalę problemu i przeniosły ciężar wstydu z ofiar na winnych. A co najważniejsze: sprawiły, że molestujący nie mogą już czuć się bezkarni. Oczywiście mówimy tylko o czubku góry lodowej: zmiana, która zaczęła się w Hollywood, czyli jednym z najbardziej uprzywilejowanych miejsc świata, nie od razu dotrze do wszystkich społeczeństw i klas.

Ale fala, która wezbrała po aferze Harveya Weinsteina, i tak jest potężna. Od października zmiotła setki karier w dziesiątkach krajów. W Polsce – czyli państwie, w którym minister sprawiedliwości odbiera dofinansowanie organizacjom kobiecym, minister zdrowia ogranicza dostęp do „pigułki po”, a minister rodziny wyraża chęć wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej – musiało być skromniej niż w Kanadzie czy Wielkiej Brytanii. Akcja #MeToo ograniczyła się do kilku nazwisk. Pisarz Janusz Rudnicki i poseł Marek Jakubiak zostali oskarżeni o seksistowskie żarty, redaktor Michał Wybieralski o molestowanie, mobbing i przemoc, a publicysta Jakub Dymek o molestowanie i przemoc seksualną. Rudnicki i Wybieralski publicznie przeprosili, Jakubiak i Dymek zapowiedzieli sądową walkę o dobre imię.

W reakcji na zarzuty wobec tego ostatniego powstał „List otwarty w sprawie standardów proceduralnych i etycznych w kontekście akcji #metoo i innych akcji publicznego piętnowania niewłaściwych zachowań”. Podpisali go zaniepokojeni ludzie mediów, kultury i nauki (w tym dziennikarze i autorzy „Tygodnika”). List przypomniał o istnieniu zasady domniemania niewinności oraz procedur sądowych. Z jednej strony, pisano, „powinniśmy, wszystkie i wszyscy, dołożyć wszelkich starań, aby żadna kobieta nie musiała się już obawiać ujawnienia doznanej agresji”, z drugiej – „ta rewolucja nie powinna pochłonąć przypadkowych ofiar”.

Rewolucja bez ofiar to dobra i piękna idea. Tym piękniejsza, że wciąż niezrealizowana. Kto wie – może właśnie u nas się uda. Zdrowy rozsądek podpowiada jednak, że żadnej rewolucji nie będzie. Bo w Polsce „JaTeż” zmieniło się w „OnNie”. ©℗

CZYTAJ TAKŻE: KALINA BŁAŻEJOWSKA "Mikroprzypowieść o molestowaniu"

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2018