Między żałobą a nadzieją

Dlaczego zdaje się nas nie poruszać liczba zmarłych na covid? W 2021 r. było ich sto tysięcy.
Czyta się kilka minut
Oddział intensywnej terapii dla chorych na Covid-19, szpital Lozenec w Sofii, Bułgaria, 9 listopada 2021 r. Fot. NIKOLAY DOYCHINOV / AFP / EAST NEWS /
Oddział intensywnej terapii dla chorych na Covid-19, szpital Lozenec w Sofii, Bułgaria, 9 listopada 2021 r. Fot. NIKOLAY DOYCHINOV / AFP / EAST NEWS /

Końcowi roku towarzyszą zmęczenie, wyczerpanie, smutek i lęk. Czwarta fala pandemii nie minęła, a idzie piąta. Eksperci pytani o wariant Omikron na wiele pytań wciąż odpowiadają „nie wiem”, ale zakładają, że jeszcze częściej niż Delta będzie przełamywał ochronę, którą dają szczepionki – zresztą dwóch na pięciu Polaków i tak jest jej pozbawionych. W czarnym scenariuszu – czytamy – może dojść do zapaści systemu ochrony zdrowia, działającego przecież od dwóch lat w stanie permanentnego alertu. A liczba tzw. zgonów nadmiarowych w 2021 r. przekroczyła sto tysięcy.

W ostatnich tygodniach ofiary koronawirusa po raz pierwszy doczekały się symbolicznego upamiętnienia: minuty ciszy w parlamencie. Dlaczego dopiero teraz i dlaczego tak skromnie w kraju, gdzie żałobę narodową ogłaszano z powodu śmierci byłego premiera, zabójstwa prezydenta Gdańska i katastrofy górniczej, w której zginęło 13 osób? Dlaczego wydają się nas nie poruszać dzienne statystyki, w których liczba umierających na covid przekroczyła 700? Dlaczego, jak pytał na tych łamach w maju Dariusz Kosiński, wciąż „zajmujemy się swoimi sprawami, zostawiając tych zmarłych wyłącznie ich bliskim”? Co to za wspólnota, i czy nie jest tak, że zapominając o nich, sprawimy, że „zapomni o nas Bóg na niebie”?


Przemysław Wilczyński: Epidemia zabrała tysiącom Polaków bliskich. Ale też możliwość ich pożegnania. Za życia i po nim.


 

Chciałbym uniknąć oskarżycielskiego tonu, choć trudno nie myśleć o tym, czego wymaga się w podobnych sytuacjach od odpowiedzialnych za wspólnotę przywódców. Myślę raczej, że funkcjonując od tylu miesięcy w nieogłoszonym formalnie stanie nadzwyczajnym, wielu z nas zabunkrowało się w walce o przetrwanie – i chciało wierzyć zapewnieniom o „ostatniej prostej”. Ile z naszego zmęczenia ma swoje źródło w fakcie, że tylekroć wieszczony rychły kres pandemii dotąd nie nastąpił?

„Z ekranów, gazet i radia nie padło proste zdanie – przypominał w rozmowie z „Tygodnikiem” Bogdan de Barbaro na początku lockdownu, w marcu 2020 r. – Sednem tej sprawy jest lęk przed śmiercią własną i własnego świata”. Niewielu jednak stać na przyjęcie takiej perspektywy. A zagrożeń dla wspólnoty jest więcej. Może najistotniejsze wiąże się z kolejnym w naszym kraju i wzmacnianym przez media społecznościowe obrazem dwóch plemion. Pisał o tym niedawno Marcin Napiórkowski: podział na „zaszczepionych” i „niezaszczepionych” nie oddaje złożoności zjawiska, a polaryzacja i agresja osłabiają nasze siły w walce z wirusem. To on jest wrogiem w tej wojnie, nie osoby dotychczas niezaszczepione / zaszczepione.

Jeśli na progu 2021 r. miałbym szukać źródeł nadziei, to chyba właśnie w tym – przyznaję – dość nieoczywistym miejscu. Pozbyliśmy się wielu złudzeń. Wiemy, że nasze poczucie bezpieczeństwa nie zależy tylko od samej szczepionki. Nie zwiększy go eskalowanie podziału. Wciąż mamy też przewodników, nawet jeśli nie są przywódcami politycznymi. Kilka nazwisk już tu padło, przywołajmy jeszcze jedno, Wojciecha Szczeklika. „Zawsze wiedzieliśmy, jak ważny jest styl życia dla skuteczności systemu immunologicznego, ale nie mówiliśmy o tym wystarczająco często – tłumaczył w rozmowie z „TP”. – Może paradoksalna korzyść z pandemii będzie polegała na tym, że wrócimy do podstaw. Zdecydowanie powinno to głośno wybrzmieć: zdrowy tryb życia jest podstawą naszego dobrego samopoczucia i wzmacnia nasz organizm do walki z chorobą”. Nawet jeśli nie brzmi to efektownie, to lepiej, zamiast poddawać się na przemian złudzeniom i zwątpieniu, robić proste rzeczy, na które mamy wpływ. Dbać o siebie. I o siebie nawzajem.


Dariusz Kosiński: Mało jest społecznej presji, by o ofiarach pandemii mówić, by je upamiętniać. Zajmujemy się swoimi sprawami, zostawiając tych zmarłych wyłącznie ich bliskim. Co to za wspólnota?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2022