Reklama

Mecenas chciałby szybciej

Mecenas chciałby szybciej

10.09.2018
Czyta się kilka minut
Kandydat do Sądu Najwyższego obawia się, że publikacje „Tygodnika” zaszkodzą mu w karierze.
D

Dzień dobry wszystkim, niech słoneczko zaświeci Polsce i każdemu z nas” – wita się na Twitterze mecenas Adam Tomczyński, mający przed sobą słoneczną przyszłość sędziego Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Tylko podpis prezydenta dzieli go od stanowiska, na którym za 28 tys. zł brutto miesięcznie będzie mógł realizować marzenia o „oczyszczeniu wymiaru sprawiedliwości”. Rozmowa kwalifikacyjna w Krajowej Radzie Sądownictwa poszła mu znakomicie. Na zadane na Twitterze pytanie „jak było?” odpowiedział: „DOBRZE tzn moglo byc tylko gorzej, lepiej chyba nie. O sędziach rozmawialismy i odp dysc, więc znalem temat :):):) Pytan podchwytliwych brak, poseł Piotrowicz o nic sie nie zapytal buuuuuuuuuu” (pisownia oryginalna). Tomczyński wygrał zaciętą rywalizację: z 92 zgłoszeń KRS wybrała tylko 12 osób. Miejsc do obsadzenia w Izbie Dyscyplinarnej jest 16, jego nominacja wydaje się więc formalnością.

Dobry humor radcy zakłóca jedynie „Tygodnik Powszechny”, a konkretnie teksty „Mecenas po przejściach” (nr 14/2017) i „»Wieloletni sędzia« też chce do SN” (opublikowany na portalu „Tygodnika” 3 sierpnia 2018 r.). Opisywałam w nich przeszłość Tomczyńskiego i szybką karierę eksperta prorządowych i rządowych mediów. 30 sierpnia Adam Tomczyński zamieścił na Twitterze „Oświadczenie w związku z powtarzanymi wobec mnie zarzutami, opartymi głównie na tekście w Tygodniku Powszechnym”. Żeby nie być oskarżoną o manipulacje, przytoczę je w całości, odnosząc się do kolejnych fragmentów.

1) Postępowania upadłościowe wymienione w tekście lub do których tekst nawiązuje (Kasprzak, Cliff, Mysiadło, Leda) NIE [wszystkie podkreślenia pochodzą od autora oświadczenia – red.] były prowadzone przeze mnie. Po ogłoszeniu upadłości postępowanie nadzoruje JEDEN sędzia i on podejmuje wszystkie kluczowe decyzje w sprawie, takie jak interpretacja przepisów, tryb sprzedaży, wybór oferenta, akceptacja ceny sprzedaży. W „moich” postępowaniach nigdy nie zginęła złotówka, a wszelkie postępowania wyjaśniające zawsze potwierdzały bezzasadność zarzutów upadłych.

Nigdy nie twierdziłam, że Tomczyński prowadził wymienione postępowania. Pisałam, że razem ze skompromitowanym sędzią Dariuszem Czajką orzekał kontrowersyjne upadłości spółki CLiF i gospodarstwa Eko-Mysiadło, i że w żadnej z tych spraw nie wyraził zdania odrębnego (informacja z biura prasowego warszawskiego Sądu Rejonowego). Upadłość wartego 130 mln zł CLiF-u została uchylona w 2003 r. przez Sąd Najwyższy.

Oczywiście nigdy też nie wszczęto wobec mnie jakiegokolwiek postępowania dyscyplinarnego i nie miałem żadnego problemu z wpisem na listę radców prawnych. Sprawy upadłościowe dotyczą czasem kilkusetmilionowych majątków i dla ich ochrony uciekano się do różnych metod włącznie ze straszeniem syndyka i kradzieżą jego samochodu. Dodatkowe komplikacje związane są z niejasnym prawem, często nie chroniącym wystarczająco pewnych grup wierzycieli. Ochrona umów deweloperskich wprowadzona do prawa była skutkiem jednej ze spraw upadłościowych, a po raz pierwszy taka ochrona została zastosowana w nadzorowanym przeze mnie postępowaniu kilka lat wcześniej, gdzie dzięki dobrym decyzjom o dokończeniu budowy w upadłości (wtedy to ewenement) udało się ograniczyć straty lokatorów.

Skoro Adam Tomczyński był takim dobrym sędzią, dlaczego zrezygnował z wykonywania tego zawodu? Warto ­przypomnieć, że zrobił to w kilka dni po rezygnacji Dariusza Czajki, który w ten sposób wyprzedził wyrok dyscyplinarny Sądu Najwyższego.

Akta spraw wymienionych powyżej są w archiwach sądowych i dziennikarze mogli do nich dotrzeć weryfikując prawdziwość tekstu. Gdyby tylko chcieli...

Nota bene sądzę, że do tych dokumentów dotarła Krajowa Rada Sądownictwa. Cały czas są w zasięgu ręki.

Wiara w dociekliwość i rzetelność Krajowej Rady Sądownictwa w obecnym, „zreformowanym” składzie jest co najmniej naiwna. Ta sama KRS do Izby Dyscyplinarnej SN rekomendowała m.in. prokuratora stosującego tortury, prokuratora bez wymaganego ustawą 10-letniego stażu oraz radczynię prawną z wyrokiem dyscyplinarnym (informacje „Rzeczpospolitej” i „Gazety Wyborczej”).

2) Orzeczenie w sprawie Lechii z 2010 dotyczyło CAŁOŚCI nieprawidłowości na stadionie, w tym złego zachowania kibiców, a nie patriotycznych transparentów. Treść uzasadnienia tej decyzji jest do wglądu w Komisji Ligi. Komisja Ligi działała w składzie kolegialnym (6-9 członków). W żaden sposób mój głos nie mógł przeważyć o treści tej decyzji.

Przypomnijmy: pisałam, że Tomczyński przewodniczył Komisji Ligi Ekstraklasy, gdy ta nałożyła na Lechię Gdańsk karę za transparent „17.09.1939 – czwarty rozbiór Polski”, i że decyzję krytykował sam Jarosław Kaczyński.

Na moją prośbę o przytoczenie decyzji „manager ds. komunikacji” Ekstraklasy odpowiedział następująco: „treść komunikatu nie wniosłaby nic do tematu, gdyż była lakoniczna i nie było tam informacji, za co konkretnie ukarana zostaje Lechia”. Nie podał również, jak głosowali poszczególni członkowie.

Dotarłam za to do komunikatów, zamieszczonych na archiwalnej stronie Komisji Ligi. Ten z 17 września 2009 r. brzmiał: „Na klub Lechia Gdańsk nałożono karę finansową w wysokości pięciu tysięcy złotych w związku z incydentami podczas meczu 6. Kolejki Ekstraklasy Lechia Gdańsk–Wisła Kraków: wywieszenie transparentów bez zatwierdzenia i niezwiązanych z meczem oraz wniesienie i odpalenie racy świetlnej”. Z kolei 24 września 2009 Komisja wydała oświadczenie, w którym przytoczyła „wyciąg z orzeczenia Komisji Ligi z dnia 17 września 2009”. Jest on nie tylko wyjątkowo mętny, ale też bardzo obszerny, ograniczę się zatem do fragmentu: „Podczas meczu kibice gości wnieśli na stadion i wywiesili transparenty o treści »Better Dead Than Red« z symbolem sierpa i młota i podpisem: »17. 09. 1939 – czwarty rozbiór Polski«, »Ultras Lechia – precz z komuną« oraz »Polski Bastion Prawicy«. (...) W ocenie Komisji Ligi wszystkie transparenty są sprzeczne z obowiązującymi przepisami w tym sensie, że nie uzyskały akceptacji Wydziału Bezpieczeństwa oraz prezentują hasła nie związane bezpośrednio z meczem piłkarskim. Niezależnie od oceny słuszności tych haseł, liga piłkarska powinna być wolna od manifestacji ideologicznych czy narodowościowych. (...) Pomimo tego wszystkiego na co wskazano powyżej, Komisja Ligi nie widzi możliwości ani potrzeby ukarania Lechii za wywieszenie transparentu (fragmentu transparentu) dotyczącego napaści na Polskę przez ZSRR”.

Czytelnikom należy się więc sprostowanie: Komisja Ligi ukarała Lechię za niedozwolone transparenty, ale nie za fragment niedozwolonego transparentu o „czwartym rozbiorze Polski”.

Zdając sobie sprawę z pewnego konfliktu pomiędzy przepisami prawa związkowego bezwzględnie nakazującymi karanie za brak porządku na stadionie (transparenty o treści nieuzgodnionej z klubem), a patriotyczną wymową banerów na stadionie Lechii, niezwłocznie zrezygnowałem z zasiadania w Komisji.

Ciekawostką jest fakt, że żadne z kilku wcześniejszych orzeczeń Komisji Ligi, w których NIE znalazła podstaw do ukarania klubów w podobnych sytuacjach, przeszły zupełnie bez echa.

„Niezwłocznie” oznaczało w tym przypadku: po dziewięciu miesiącach (Tomczyński pełnił funkcję do czerwca 2010). Wersja o patriotycznym porywie serca nie zgadza się też z wersją rzecznika Ekstraklasy, która brzmi: „Adam Tomczyński przestał być przewodniczącym Komisji, gdyż wygasła mu kadencja i na nową został powołany nowy przewodniczący w ramach standardowej procedury”.

3) Zasiadanie w Sądzie Najwyższym byłoby dla mnie największym zaszczytem i swoją pracę traktowałbym jako SŁUŻBĘ dla POLSKI. Jeśli takiej możliwości nie uzyskam będę pracę wykonywał tak jak teraz - zawsze uczciwie służąc radą i pomocą tym, którzy sami niełatwo radzą sobie z sądowymi przeciwnościami. Dla mnie praca w Sądzie Najwyższym NIE JEST finansową synekurą, jest natomiast szansą na lepsze sądownictwo i na lepszą, silniejszą, bardziej skierowaną ku zwykłemu obywatelowi POLSKĘ.

Piękne słowa – szkoda tylko, że nie mogą pójść za nimi czyny. Kodeks pracy zabrania rezygnacji z wynagrodzenia, dlatego nawet traktując swoją pracę jako służbę dla Polski, a nie synekurę, Tomczyński będzie zmuszony pobierać wysoką pensję. Inna sprawa, że mecenas ma problemy z odróżnieniem służby Polsce od służby partii.

Byłoby pewną ironią losu, gdyby stanęły temu na przeszkodzie dziennikarskie opowieści, w których cudze postępowania są traktowane jak moje własne.

Pewną ironią losu jest fakt, że człowiek zawsze gotowy do publicznego wychwalania Zjednoczonej Prawicy i krytykowania opozycji ma być niezawisłym i apolitycznym sędzią Sądu Najwyższego.

Na przeszkodzie wcale nie muszą stawać „dziennikarskie opowieści” – wystarczą wypowiedzi samego Tomczyńskiego. Chociażby opinia wyrażona 2 września w twitterowej dyskusji o konwencji Zjednoczonej Prawicy: „a ja się na razie ciesze tym co zostalo zrobione przez prawie 3 lata. I jestem zadowolony. Chcialo by się szybciej lepiej,ale sytuacja latwa nie jest”.

Nowy Sąd Najwyższy powinien ją ułatwić. ©℗

Czytaj także: Kalina Błażejowska: "Wieloletni sędzia" też chce do Sądu Najwyższego

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kalina Błażejowska
Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa, autorka nominowanej do Nagrody Literackiej Gryfia biografii Haliny Poświatowskiej „Uparte serce” (Znak 2014). Laureatka Grand Prix Nagrody...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]