"Marianna" podrywa "Michela"

Czy Francuzi i Niemcy utworzą “unię w unii": osobną konstrukcję, mającą zabezpieczać ich pozycję w poszerzonej UE? Taką wizję mariażu niemieckiego “Michela" (Kowalskiego) z francuską “Marianną" - nawiązującą do krążącej po Europie od 1994 r. idei “twardego rdzenia" krajów ściślej zintegrowanych - przedstawił szef francuskiego MSZ Dominique de Villepin. Symbolicznie przed rocznicą zakończenia La Grande Guerre - to wojna 1914-18 (inaczej niż 1939-45) zdziesiątkowała męską populację Francji - Villepin mówił: “Unia między Francją a Niemcami to wyjątkowe wyzwanie historyczne, którego nie wolno zaprzepaścić". Wizję podchwyciła prasa: “Le Parisien" i “Le Monde" z entuzjazmem rozpisywały się, że mariaż taki jest możliwy.
Czyta się kilka minut

Ambicje swoje, realia swoje. Nawet jeśli kraje wchodzące 1 maja 2004 r. do Unii mają swoje problemy, to podział na dynamiczny Zachód i zacofany Wschód należy do przeszłości. Francja i Niemcy - nadal aspirujące do bycia lokomotywą integracji (pisał o tym w poprzednim “TP" Marek A. Cichocki) - to ekonomicznie “chorzy ludzie" Europy. Oba kraje są największymi grzesznikami, jeśli chodzi o łamanie kryteriów strefy euro i struktualny zastój. W 2004 r. Niemcy trzeci rok z rzędu złamią Pakt Stabilizacyjny, przekraczając 3 proc. PKB jako granicę deficytu. Paryż zapowiada, że dopiero od 2005 r. skonsoliduje budżet i zejdzie poniżej 3 proc. zadłużenia. Komisja Europejska powinna obłożyć oba kraje sankcjami, ale to nierealne z powodów politycznych.

Sprzeczności są też w innych sferach. Mimo zwierania szyków w sporze o Irak, w polityce zagranicznej interesy Francji i Niemiec nie zawsze są zbieżne. Schröder jest potrzebny Chirakowi w sporze z USA, ale antyamerykanizmy francuski i niemiecki mają inny charakter: dla Paryża to program polityczny, dla Niemców nie. Niewiele wyszło z zapowiadanej wiosną Unii Obronnej: Francja, Niemcy i Belgia nadal dyskutują, czy tworzyć wspólny sztab alternatywny do NATO (francuscy generałowie woleliby samodzielność).

Francuski entuzjazm odnośnie mariażu Paryż-Berlin wywołał w Niemczech słaby odzew i sprawiał wrażenie sztucznego - może dlatego, że (jak przyznał “Le Monde") jego wizja to trochę groźba wobec “nowej" Europy: jak odrzucicie projekt konstytucji UE, to pójdziemy swoją drogą... Pytanie też, czy idea mariażu nie miałaby służyć partykularnym interesom Francji, która najpierw podporządkowała sobie Niemców w sporach z USA, a teraz mogłaby związać im ręce na forum Unii? W końcu to Niemcy, nie Francuzi, mogą bardziej skorzystać na jej rozszerzeniu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2003