Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ludzie rodzą tylko ludzi

Ludzie rodzą tylko ludzi

25.06.2013
Czyta się kilka minut
Jesper Juul, Agresja – nowe tabu; Życie w rodzinie | Duński pedagog i psychoterapeuta w każdej książce odwołuje się do mocy płynącej z rozmowy.
J

Jesper Juul naprawianie świata zaczyna od dorosłych (i właściwie na nich poprzestaje). Nawołuje: nauczcie się dialogować z dziećmi. Nie krzyczcie, nie brońcie za wszelką cenę swoich racji. Przystępując do rozmowy, należy porzucić swoje opinie i przekonania, skupić się na tym, co dzieje się tu i teraz, a nie na tym, co było, albo (to najgorsze!) jak być powinno. I nie wolno bilansować zysków i strat.

Kolejna kluczowa sprawa: bądźcie autentyczni. Zdejmijcie kostium, który nałożyła wam współczesna kultura. Nie próbujcie wejść w buty człowieka idealnego, jakiego kreują poradniki, reklamy, seriale. Wypowiadajcie „nie” lub „tak” w zgodzie z sumieniem, a nie z poczucia winy czy dla świętego spokoju. Pokażcie młodym ludziom, którzy patrzą w was jak w święty obraz (do czasu...), że jesteście istotami z krwi i kości. Macie prawo do radości i do głębokiego smutku. Porażek i zwycięstw. Złości i spokoju. Dni lepszych i gorszych.
Popularność książek Juula dowodzi, jak wielki jest głód przywrócenia właściwych proporcji w układzie wspólnotowym. W „Życiu w rodzinie” autor bada prądy wpływające na kształt rodziny; największe spustoszenie czyni tu prawo rynku. Kobiety szukają mężów w dyskotekach, a swój sukces uzależniają od obwodu w biuście i talii. Odstępstwa od normy narzuconej przez kodeks konsumencki powodują dramatyczny wzrost samobójstw wśród mieszkanek Europy Zachodniej.
Część rodziców urodzonych po II wojnie podjęła model „wolnego wychowania”. Wiązał się on z brakiem zakazów, ale i rodzajem opuszczenia – dorośli potomstwem zwyczajnie się nie interesowali. Dzisiaj ofiary wychowawczego eksperymentu zamęczają własne dzieci permanentną uwagą, sądząc, że w ten sposób wykażą się dobrocią serca.
Z kolei ludzie z Europy Wschodniej, pamiętający dzieciństwo naznaczone biedą i ciężką fizyczną pracą, za wszelką cenę chcą zapewnić potomkom dostatek. Ci zaś pozwalają się obsługiwać, stawiając coraz wyższe wymagania i nie dostrzegając poświęceń rodziców. Nie wolno patrzeć na dzieci przez pryzmat projektu, który istnieje wyłącznie w naszej wyobraźni! W rezultacie wypuszczamy w świat niezadowolonych i roszczeniowych egoistów, którzy dostawali dużo, ale nie tego, czego rzeczywiście potrzebowali.
W „Agresji” Juul zajmuje się „metodą siłową”, która odbywa właśnie triumfalny pochód przez nasze domy, szkoły i podwórka. Punktuje rozmaite oblicza złości i gniewu – także te ukryte pod pozorami przyjacielskości czy wyrażane zaniechaniem i ignorancją. Jako społeczeństwo jesteśmy wobec agresji bezradni, programy wychowawczo-edukacyjne mające jej przeciwdziałać ponoszą klęskę. Juul nie roztacza jednak przed nami wizji katastrofy, udziela konkretnych wskazówek, które mogą pomóc w uporaniu się z wybuchami niekontrolowanego gniewu w relacjach między członkami rodziny. Każe uzbroić się w cierpliwość, zachęca do weryfikacji własnych postaw. To naprawdę działa, pod warunkiem, że przełożymy przyswojoną wiedzę na działania codzienne.
Sam dwukrotnie żonaty, Juul z autopsji zna kondycję rodziny rozbitej i potrafi o tym mówić. Zwiedził niemal cały świat, poznał wiele kultur, prowadził grupy wsparcia dla samotnych matek, pracował na oddziałach psychiatrycznych, (mówił o tym także w wywiadzie dla „TP” nr 22/2012). W 1979 r. wraz z amerykańskim psychoterapeutą Walterem Kemplerem powołał do istnienia instytut kształcący terapeutów rodzinnych. W 2007 r. założył międzynarodową sieć poradni Family-Lab. Uznaje się go za duchowego spadkobiercę Janusza Korczaka – obaj zobaczyli w dziecku człowieka. Dziś ten slogan znaczy dokładnie tyle samo, co 100 lat temu, kiedy Stary Doktor stał u progu zawodowej aktywności. Czyli niewiele. Dzieci nadal nie traktuje się poważnie, choć mają ustanowione prawa, a nauka z dekady na dekadę wie coraz więcej na temat funkcjonowania ich mózgu. Dlatego Juula (podobnie jak Korczaka) trzeba czytać po wielokroć, z ołówkiem w ręku.
Juul przypomina, że w przypadku życia pod jednym dachem działa zasada naczyń połączonych. Jeśli chcemy, by w przyszłości dziecko wykazywało się samodzielnością, dajmy mu na to szansę. Pięciolatki niech ścielą łóżka, nastolatki niech piorą brudne spodnie. A matki niech nie skaczą wokół rozwalonych na kanapie synów. Skazują ich na starokawalerstwo – dziś żadna dziewczyna o zdrowych zmysłach nie wejdzie w związek oparty na strukturze feudalnej.
Autor świetnie czuje emancypacyjnego ducha czasu. W „Życiu w rodzinie” przygląda się wywróconym do góry nogami kulturowym rolom: kobietom zajmującym się tym, co dotąd było domeną męską, i mężczyznom w tej samej sytuacji nie robiącym nic. Wszyscy są niezadowoleni, przerzucają się odpowiedzialnością i obarczają się poczuciem winy. Do momentu, kiedy starczy im miłości, by się wzajemnie wysłuchać i otworzyć furtkę do dalszego bycia razem. I do tego Juul z pełnym przekonaniem zachęca.
Na koniec o konfrontacyjności – to mocny sygnał wysłany także do dorosłych, którzy sami nieraz wolą w trudnych sytuacjach schować głowę w piasek. Juul ostrzega przed skazywaniem dziecka na pustynię bezkonfliktowości. Starcia mogą być twórcze, jeśli nie są konsekwencją działań przemocowych. Odmowa, zetknięcie się z diametralnie różnym punktem widzenia przygotowuje młodego człowieka do negocjacji. To nie tragedia, a wyznaczanie granic temu, co jest akceptowalne w przyjętym w konkretnej rodzinie systemie wartości. Nawet kosztem gorszego humoru małolata.
Rodzice mają być dla dziecka latarnią i sprawować władzę, której jednak nie wolno mylić z totalitarną tresurą. Młody człowiek ma uczestniczyć w procesie osadzającym go w rzeczywistości – przyswajanie jej reguł procentuje prawdziwością egzystencji. Bo Juulowi o nią właśnie chodzi – dobre wychowanie prowadzi do dobrego kontaktu z samym sobą. Dzięki tym książkom, dorosły ma zobaczyć siebie jako dziecko. Wtedy dopiero nawiąże wartościowy kontakt z córką czy synem.

Jesper Juul, Agresja – nowe tabu; Życie w rodzinie. Wartości w rodzicielstwie i partnerstwie przeł. Dariusz Syska, Warszawa 2013, Wydawnictwo Mind

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działów: kultura i reportaż.  Absolwentka filmoznawstwa UJ. Współautorka książek „Panorama kina najnowszego. 1980–1995. Leksykon” oraz „Lektury na ekranie, czyli mały leksykon...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]