Reklama

Ładowanie...

Ludzie rodzą tylko ludzi

Ludzie rodzą tylko ludzi

25.06.2013
Czyta się kilka minut
Jesper Juul, Agresja – nowe tabu; Życie w rodzinie | Duński pedagog i psychoterapeuta w każdej książce odwołuje się do mocy płynącej z rozmowy.
J

Jesper Juul naprawianie świata zaczyna od dorosłych (i właściwie na nich poprzestaje). Nawołuje: nauczcie się dialogować z dziećmi. Nie krzyczcie, nie brońcie za wszelką cenę swoich racji. Przystępując do rozmowy, należy porzucić swoje opinie i przekonania, skupić się na tym, co dzieje się tu i teraz, a nie na tym, co było, albo (to najgorsze!) jak być powinno. I nie wolno bilansować zysków i strat.

Kolejna kluczowa sprawa: bądźcie autentyczni. Zdejmijcie kostium, który nałożyła wam współczesna kultura. Nie próbujcie wejść w buty człowieka idealnego, jakiego kreują poradniki, reklamy, seriale. Wypowiadajcie „nie” lub „tak” w zgodzie z sumieniem, a nie z poczucia winy czy dla świętego spokoju. Pokażcie młodym ludziom, którzy patrzą w was jak w święty obraz (do czasu...), że jesteście istotami z krwi i kości. Macie prawo do radości i do głębokiego smutku. Porażek i zwycięstw. Złości i spokoju. Dni lepszych i gorszych.
Popularność książek Juula dowodzi, jak wielki jest głód przywrócenia właściwych proporcji w układzie wspólnotowym. W „Życiu w rodzinie” autor bada prądy wpływające na kształt rodziny; największe spustoszenie czyni tu prawo rynku. Kobiety szukają mężów w dyskotekach, a swój sukces uzależniają od obwodu w biuście i talii. Odstępstwa od normy narzuconej przez kodeks konsumencki powodują dramatyczny wzrost samobójstw wśród mieszkanek Europy Zachodniej.
Część rodziców urodzonych po II wojnie podjęła model „wolnego wychowania”. Wiązał się on z brakiem zakazów, ale i rodzajem opuszczenia – dorośli potomstwem zwyczajnie się nie interesowali. Dzisiaj ofiary wychowawczego eksperymentu zamęczają własne dzieci permanentną uwagą, sądząc, że w ten sposób wykażą się dobrocią serca.
Z kolei ludzie z Europy Wschodniej, pamiętający dzieciństwo naznaczone biedą i ciężką fizyczną pracą, za wszelką cenę chcą zapewnić potomkom dostatek. Ci zaś pozwalają się obsługiwać, stawiając coraz wyższe wymagania i nie dostrzegając poświęceń rodziców. Nie wolno patrzeć na dzieci przez pryzmat projektu, który istnieje wyłącznie w naszej wyobraźni! W rezultacie wypuszczamy w świat niezadowolonych i roszczeniowych egoistów, którzy dostawali dużo, ale nie tego, czego rzeczywiście potrzebowali.
W „Agresji” Juul zajmuje się „metodą siłową”, która odbywa właśnie triumfalny pochód przez nasze domy, szkoły i podwórka. Punktuje rozmaite oblicza złości i gniewu – także te ukryte pod pozorami przyjacielskości czy wyrażane zaniechaniem i ignorancją. Jako społeczeństwo jesteśmy wobec agresji bezradni, programy wychowawczo-edukacyjne mające jej przeciwdziałać ponoszą klęskę. Juul nie roztacza jednak przed nami wizji katastrofy, udziela konkretnych wskazówek, które mogą pomóc w uporaniu się z wybuchami niekontrolowanego gniewu w relacjach między członkami rodziny. Każe uzbroić się w cierpliwość, zachęca do weryfikacji własnych postaw. To naprawdę działa, pod warunkiem, że przełożymy przyswojoną wiedzę na działania codzienne.
Sam dwukrotnie żonaty, Juul z autopsji zna kondycję rodziny rozbitej i potrafi o tym mówić. Zwiedził niemal cały świat, poznał wiele kultur, prowadził grupy wsparcia dla samotnych matek, pracował na oddziałach psychiatrycznych, (mówił o tym także w wywiadzie dla „TP” nr 22/2012). W 1979 r. wraz z amerykańskim psychoterapeutą Walterem Kemplerem powołał do istnienia instytut kształcący terapeutów rodzinnych. W 2007 r. założył międzynarodową sieć poradni Family-Lab. Uznaje się go za duchowego spadkobiercę Janusza Korczaka – obaj zobaczyli w dziecku człowieka. Dziś ten slogan znaczy dokładnie tyle samo, co 100 lat temu, kiedy Stary Doktor stał u progu zawodowej aktywności. Czyli niewiele. Dzieci nadal nie traktuje się poważnie, choć mają ustanowione prawa, a nauka z dekady na dekadę wie coraz więcej na temat funkcjonowania ich mózgu. Dlatego Juula (podobnie jak Korczaka) trzeba czytać po wielokroć, z ołówkiem w ręku.
Juul przypomina, że w przypadku życia pod jednym dachem działa zasada naczyń połączonych. Jeśli chcemy, by w przyszłości dziecko wykazywało się samodzielnością, dajmy mu na to szansę. Pięciolatki niech ścielą łóżka, nastolatki niech piorą brudne spodnie. A matki niech nie skaczą wokół rozwalonych na kanapie synów. Skazują ich na starokawalerstwo – dziś żadna dziewczyna o zdrowych zmysłach nie wejdzie w związek oparty na strukturze feudalnej.
Autor świetnie czuje emancypacyjnego ducha czasu. W „Życiu w rodzinie” przygląda się wywróconym do góry nogami kulturowym rolom: kobietom zajmującym się tym, co dotąd było domeną męską, i mężczyznom w tej samej sytuacji nie robiącym nic. Wszyscy są niezadowoleni, przerzucają się odpowiedzialnością i obarczają się poczuciem winy. Do momentu, kiedy starczy im miłości, by się wzajemnie wysłuchać i otworzyć furtkę do dalszego bycia razem. I do tego Juul z pełnym przekonaniem zachęca.
Na koniec o konfrontacyjności – to mocny sygnał wysłany także do dorosłych, którzy sami nieraz wolą w trudnych sytuacjach schować głowę w piasek. Juul ostrzega przed skazywaniem dziecka na pustynię bezkonfliktowości. Starcia mogą być twórcze, jeśli nie są konsekwencją działań przemocowych. Odmowa, zetknięcie się z diametralnie różnym punktem widzenia przygotowuje młodego człowieka do negocjacji. To nie tragedia, a wyznaczanie granic temu, co jest akceptowalne w przyjętym w konkretnej rodzinie systemie wartości. Nawet kosztem gorszego humoru małolata.
Rodzice mają być dla dziecka latarnią i sprawować władzę, której jednak nie wolno mylić z totalitarną tresurą. Młody człowiek ma uczestniczyć w procesie osadzającym go w rzeczywistości – przyswajanie jej reguł procentuje prawdziwością egzystencji. Bo Juulowi o nią właśnie chodzi – dobre wychowanie prowadzi do dobrego kontaktu z samym sobą. Dzięki tym książkom, dorosły ma zobaczyć siebie jako dziecko. Wtedy dopiero nawiąże wartościowy kontakt z córką czy synem.

Jesper Juul, Agresja – nowe tabu; Życie w rodzinie. Wartości w rodzicielstwie i partnerstwie przeł. Dariusz Syska, Warszawa 2013, Wydawnictwo Mind

Autor artykułu

Dziennikarka działów: kultura i reportaż.  Absolwentka filmoznawstwa UJ. Współautorka książek „Panorama kina najnowszego. 1980–1995. Leksykon” oraz „Lektury na ekranie, czyli mały leksykon...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]