Ludzie i czyny

Władysław Bartoszewski, Michał Komar: WIOSNA JESIENIĄ. PAŹDZIERNIK ‘56
Czyta się kilka minut

Kolejny tom serii – bo to już seria! – opowieści Władysława Bartoszewskiego o ludziach, których spotkał na swojej nadzwyczaj urozmaiconej drodze życiowej. Ludziach, którzy już odeszli, a wpłynęli na ukształtowanie się jego poglądów i na zachowania innych, „motywowali do czegoś dobrego”. Tym razem jest to galeria postaci epoki okołopaździernikowej, poznanych przez Bartoszewskiego po wyjściu z więzienia jesienią 1954 roku. Wyjątkowo pięknych postaci...

Otwiera ją dr Katarzyna Łaniewska (nie mylić z żyjącą współcześnie aktorką!), pulmonolog. Chorego na gruźlicę Bartoszewskiego skierowali do niej krakowscy przyjaciele – była wówczas ordynatorem w sanatorium PCK w Zakopanem. Miała za sobą służbę w AK, niemieckie więzienie i tortury, podczas których nie wydała nikogo, potem obóz w Auschwitz. I była – jak pisze autor – „osobą absolutnego zaufania”...

Zaufanie jest tu słowem-kluczem, które odnieść można do kolejnych bohaterów książki. Tych bardzo znanych, jak Jan Rzepecki, szef Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK oraz członek Kierownictwa Walki Cywilnej, po wojnie dwukrotnie więziony; jak Aleksander Kamiński, działacz harcerski, współtwórca Szarych Szeregów i autor „Kamieni na szaniec”; jak Jan Józef Lipski, historyk literatury i krytyk, w czasach PRL inicjator i uczestnik niezliczonych działań opozycyjnych, współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników; jak Marek Edelman, ostatni dowódca powstania w getcie warszawskim i świetny lekarz; jak Lucjan Dobroszycki, historyk lat wojny i autor „Kroniki getta łódzkiego”, emigrant roku 1968. I tych z drugiego planu, jak wybitny bibliotekarz Bogdan Horodyski, który w 1955 r. dał pierwszą pracę byłemu więźniowi; jak Mieczysław Ubysz, poeta powstańczej Warszawy; jak Władysław Minkiewicz, kolega z więziennej drukarni, później tłumacz i autor wspomnień.

„Wiedziałem, że miałem do czynienia z ludźmi absolutnej lojalności” – to o przyjaciołach z „Tygodnika Powszechnego”, w którym Bartoszewski zaczął publikować w roku 1957. Sylwetki Jerzego Turowicza, ks. Andrzeja Bardeckiego oraz Mieczysława Pszona dają doskonałą ich charakterystykę i przynoszą wiele szczegółów biograficznych. Szczególnie barwny jest portret Stefana Kisielewskiego, pewnie dlatego, że obaj przyjaciele toczyli nieustanne spory, zwłaszcza o sens Powstania Warszawskiego – Kisiel utrzymywał, że „Bartosz spalił Warszawę”...

Anegdot w książce nie brakuje, jak choćby ta ze wspomnienia o innym znakomitym lekarzu, prof. Julianie Aleksandrowiczu: „I tak zaczęły się nasze spotkania, w czasie których – często przy kieliszku – wygłaszaliśmy monologi, przerywając sobie niekiedy... aż pewnego dnia syn Julka – Jerzy, młody wówczas lekarz psychiatra, oświadczył, że obaj jesteśmy interesującymi przypadkami...”. Trajektorie ludzkich losów często się przecinają. Zofia Lewinówna, współredaktorka tomu „Ten jest z ojczyzny mojej”, ukrywała się podczas okupacji niemieckiej u rodziny Lipskich. Adwokat Aniela Steinsbergowa, obrończyni w procesach politycznych, zakładała wraz z Janem Józefem Lipskim KOR.

Pasjonująca jest opowieść o wznowieniu procesu Kazimierza Moczarskiego; do ostatecznego uniewinnienia przyszłego autora „Rozmów z katem” doprowadzili właśnie Steinsbergowa i mecenas Władysław Winawer, z pomocą Bartoszewskiego jako świadka. Dreszczem przejmuje historia ostatnich miesięcy życia Pawła Jasienicy, autora słynnych książek o dziejach Polski: bezbronny wobec oszczerstw rzuconych publicznie przez Gomułkę, inwigilowany przez... własną żonę, załamany tym, że w prawdziwość oskarżeń o zdradę zdają się wierzyć ludzie dotąd mu bliscy.

„Spisane będą czyny i rozmowy”... Istnienie Władysława Bartoszewskiego sprawia, że owa retoryczna zapowiedź Miłosza konkretyzuje się i nabiera kształtów. „Wiosna jesienią” ocala od zapomnienia raczej czyny dobre. Nie tylko heroiczne – także czyjąś dyskretną pomoc czy choćby krzepiący gest. W ostatecznym rachunku to one okazują się najważniejsze. (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012, ss. 358. Literatura Faktu PWN. Do książki dołączona płyta.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2012