Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Łuck i co dalej?

Łuck i co dalej?

03.04.2017
Czyta się kilka minut
Nieznani sprawcy zaatakowali w ubiegłym tygodniu polski konsulat w Łucku na Ukrainie.
B

Budynek został trafiony w nocy z granatnika i tylko szczęśliwy przypadek sprawił, że nie ucierpiał znajdujący się w środku pracownik placówki. Zdarzenie to wpisuje się w obserwowaną od stycznia serię profanacji polskich miejsc pamięci na Ukrainie, w wyniku których ucierpiały pomniki w Hucie Pieniackiej (dwukrotnie), podkijowskiej Bykowni, Podkamieniu i we Lwowie. Bez wątpienia komuś bardzo zależy, aby doprowadzić do pogorszenia stosunków polsko-ukraińskich.

Akcja niszczenia pomników nie przyniosła jednak oczekiwanych efektów, więc sięgnięto po znacznie większy kaliber. Nietrudno jest odpowiedzieć na pytanie, kto ma interes w tym, aby poróżnić Kijów i Warszawę. Nie jest zbiegiem okoliczności, że tego samego dnia, gdy ostrzelano konsulat, grupa opłaconych osób – podszywających się pod rzekomo ciemiężonych ukraińskich Polaków – zablokowała trasę ze Lwowa do granicy z Polską. Już po kilku godzinach kadry z „protestu” opublikowała telewizja rosyjska.

Ukryci w cieniu reżyserzy tych prowokacji liczą, że część polskiego społeczeństwa, nie wdając się w żadne niuanse, obwini za zdarzenie Ukrainę. Już zresztą widoczne są w Polsce komentarze, iż „zbyt łatwo” sugerowany jest tu rosyjski ślad.

Niestety wszystko wskazuje na to, że Łuck nie był ostatnim takim przypadkiem. Tym istotniejsze jest, aby strona ukraińska podjęła działania wychodzące poza twitterowe deklaracje o tym, że sprawcy zostaną pojmani. Najgorszym scenariuszem byłoby okazanie – po obu stronach polsko-ukraińskiej granicy – bezsilności i oddanie pola tym, którzy pociągają tutaj za sznurki.

Wówczas w zaciszu swoich gabinetów będą oni mogli ogłosić sukces. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]